[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zwariować można.Chcesz ich nazwiska i adresy?- Kicham na ich nazwiska i adresy, już bym wolałarozpoznawać gęby.Ale jeśli pochodzą z innej trybuny, nawet i to mi na nic, bo ich pewnie niewiduję.woki łomżyńskie, co?- Też się ich obserwuje.Wydają się jakby niecozdezorientowani i zdenerwowani.Robi to takiewrażenie, jakby stracili wpływ na dżokejów.Zdziwiłam się.- Oni stracili? Na nas zrobiło to takie wrażenie,jakby dżokeje przestali od nich dostawać pieniądze.Pojechali w środę zdumiewająco uczciwie, nikt niechował konia.Czekam soboty, żeby sprawdzić, cobędzie.A, to już jutro.- Czekaj, to ważne, co mówisz.Zgadzałoby się.Mafianikogo nie opłaciła, jezdzcy nie dostali pieniędzy,pytanie z czyjej inicjatywy.Aomżyńskie ćwokipchają się z forsą i są bardzo niezadowoleni,wynikałoby z tego, że dżokeje coś kombinują.Przyjrzyj się jutro bardzo porządnie.Zgryzliwie spytałam, czy podwładni nadkomisarzaJarkowskiego stracili wzrok, zapewniłam go, żeprzyjrzę się z całej siły i zainteresowałam się, cozrobili z samochodem Zawiejczyka.Nie zostawili gochyba przed dworcem Centralnym na pastwęzłodziei?- Nie.Został zabrany do komendy i pilnie bada sięwnętrze.Zostało już stwierdzone, ze stał tam odsoboty wieczorem, więc ostatnią osobą, jaka w nimjezdziła.nie tak, przedostatnią, ostatnią byłzapewne Zawiejczyk, powiedzmy ostatnią znanąosobą, która jechała w charakterze pasażera, jest ta Monika Gąsowska.Została wezwana dla obejrzenia,nie znam na razie rezultatów.- Jeszcze Miecio.Na ubój?- Proszę.?- Pytam grzecznie, czy zostawiliście go na stracenie.Jeśli nie powie, co wie, złoczyńcy w końcu gozałatwią, a wy zwlekacie.Nie lubicie go do tegostopnia, że chcecie mieć z nim spokój na zawsze?- Przeciwnie, Miecio jest pilnowany jak klejnotbezcenny.Wykorzystuje swoją głowę i siedzi wdomu, o czym pewnie wiesz, a ludzie dookoła tylkoczekają, żeby mu ktokolwiek złożył wizytę.- Ostrzegam cię, że jutro pewnie wyjdzie.- Daj mu Boże zdrowie.Asystę będzie miał liczną.Ana pogawędkę już jest umówiony, w poniedziałek.Specjalnie tak, po sobocie i niedzieli coś się możeujawnić.* * *- Jedno, co wiem na pewno, to to, że zginął mój koc -powiedziała melancholijnie Monika Gąsowskajeszcze przed pierwszą gonitwą.- Niczego innego niemogę zagwarantować, bo nie zwracałam uwagi, alekoc kupiłam- ledwie dzień wcześniej, w piątek, ibardzo mi się podobał.Zostawiłam go w jegosamochodzie, głupio mi było przychodzić z kocem nawyścigi i nie mam wątpliwości, że przepadł.- Powiedziała im pani o tym? - Oczywiście.Zciągnęli mnie z Aącka, ale i tak bymprzyjechała, bo moja ciotka dostaje histerii.Co tenZawiejczyk mógł zrobić, jak pani myśli?- Uciec, jak sądzę.Jedyne logiczne przypuszczenie.- Słuchaj, co się dzieje? - spytał ze zdumieniemJurek, przechodząc do swojego fotela.- Jakiśstraszny napust na piątkę w drugiej.Ja go nieruszyłem, a tu widzę, że samą piątkę grają, podziesięć, po dwadzieścia razy.Co to ma znaczyć?Porzuciłam Monikę, koc i Zawiejczyka, bo pojawiłsię temat ważniejszy.Też tej piątki do ręki niewzięłam i od razu postanowiłam, że nie wezmę,zanim jeszcze spojrzałam w program.- Zbiorowy obłęd - zawyrokowałam stanowczo.-Kacperski na Arkuszu, bzdura, jak stąd do Amerykialbo i dalej.Co prawda, na arabach Kacperskipojechać umie.- Nic nie rozumiem, najbliżej ten Arkusz byłczwarty, skąd oni go wzięli?- Napust, sam mówisz.Bez napustu byłaby samajedna Palma.- Coś ty, nikt jej nie gra.A ja ją mam.Z pochodzenianajlepsza.- Ale Sarnowski jedzie, ludzie przywykli, żeSarnowski na faworycie nie przychodzi.- Przecież nie jest faworytem!- No to co? Ale powinna być.Też ją mam, chociażnie wiem, czy słusznie.Czort ich bierz, niech sobieten Kacperski wygrywa beze mnie. Z.Palmą na ustach wbiegł pan Zdzisio i rozdzieliłpomiędzy płeć żeńską prześliczne różyczki z czystejdżentelmenerii.Poleciałam do pani Jadzi poszklankę z wodą, ustawiłam kwiecie w okrągłymokienku obok Moniki, bo na parapecie przed namizasłaniało wiraż.Waldemar usadowił panaSobiesława, domagając się od niego podjęcia męskiejdecyzji.- To co w końcu, chce pan z tą Palmą? Kalarepę gracały tor, mam dołożyć, czy nie? Ostatnia chwila,zaraz zamkną kasy!- To mi wychodzi za drogo, panie Waldku, może jągórą zagramy.-.koń z ulgą wagi.Sunlight w Ascot w ten sposóbwygrał w trzydziestym ósmym roku, siedemnaście dojednego płacili.- O Boże! - powiedziała Maria, rzucając torbę nafotel.- Już zaczął.?- Kontynuuje - odparłam.Wcześnie przyszedł izaczął od razu.-.w Auku Triumfalnym tor był dla Paysanne idlatego przyszła, mimo obciążenia - ciągnął pan, naktórego patrzyłabym ze wzruszeniem, gdyby tyle niegadał.Stanowił bez mała postać historyczną, złotymłodzieniec sprzed pierwszej wojny światowej, żywakronika wyścigów na połowie kuli ziemskiej.- Jejmatka to była Vitesse, po Niżyńskim, z tej linii,dokładnie Niżyński był jej dziadkiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl