[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Czuł, że depczą łotrowipo piętach, niemniej jak dotąd ich wysiłki okazały się bezowocne.Sprawdzili kilkanaścieopuszczonych domów.Większość z nich była pusta, choć nosiła ślady niedawnego za-mieszkania.Widać ów osobnik odznaczał się niemałym sprytem i często się przemiesz-czał.Na szczęście doniesienia o tym, jakoby złoczyńca porwał babcię Cuthbert się niesprawdziły.Staruszka była sama i całkowicie bezpieczna, gdy odwiedzili ją w chacie.Po kilku godzinach daremnego trudu Edward miał ochotę się poddać, ale właśniewtedy jeden z tropicieli zauważył podejrzanego jeźdźca, kłusującego lasem wzdłuż drogiwiodącej do Hazelwick.Edward ruszył tym śladem wraz z kilkoma włościanami, a resztęgrupy wysłał w przeciwnym kierunku, to jest na zachód.Nie znaleźli nikogo ani w lesie,ani w mieście.A może ten czarci pomiot zawrócił i zamiast do miasta pojechał w stronę wsi? WL Rkierunku szkoły.Tknęło go złe przeczucie.Myles na pewno poinformował panią Mer-rill o obławie, a skoro tak, mogła zostać we dworze.Chociaż.względy bezpieczeństwaraczej nie zatrzymałyby jej w domu.Uśmiechnął się bezwiednie.Jest dość uparta i wy-jątkowo odważna.Kiedy sobie coś postanowi, trudno ją przekonać, żeby zmieniła zdanie.Nawet pożar nie był jej straszny.Jeśli uznała, że ma jeszcze coś do zrobienia przed roz-poczęciem lekcji, to z pewnością nie przejęła się wydarzeniami we wsi.Zresztą, nawetjeżeli wybrała się do szkoły, towarzyszył jej Davie.Wprawdzie to jeszcze wyrostek, aleza to wielce pomysłowy i nad wiek rozwinięty.Tak czy owak, Edward czułby się o wiele lepiej, gdyby mógł jak najprędzej udaćsię do wsi i sprawdzić, czy Joanna jest cała i zdrowa.Tymczasem musiał zaczekać wgospodzie na swoich pomocników.- Piwa, panie Greaves? - powitała go Mary, gdy wszedł do środka.- Nie, dziękuję.Widziałaś dziś kogoś przyjezdnego?- Nie.Mamy mały ruch.Pan Kirkbride wybiegł, jakby go kto gonił, kiedy dowie-dział się od Millera, że ścigacie podpalacza.Jeszcze go nie znaleźliście?- Niestety - odparł z żalem - ale prędzej czy później wykurzymy go z kryjówki.Nagle wpadł do izby właściciel karczmy.- Panie Greaves! Prędko! W szkole jest jakiś pomyleniec.Uwięził nauczycielkę.Ludzie powiadają, że to ten szubrawiec Barksdale.Mary zbladła jak płótno.- Nie!Nim Edward zdążył ruszyć do drzwi, dziewczyna przypadła do niego i zachwiałasię, jakby miała upaść.Przytrzymał ją i pomógł stanąć pewniej na nogach, choć myślałwyłącznie o tym, żeby pędzić na złamanie karku na pomoc Joannie.- Niech pan się pospieszy! Musi pan zdążyć, nim Barksdale wyrządzi krzywdę paniMerrill.tak jak mnie - dokończyła ze szlochem.Karczmarz stanął jak wryty.- Skrzywdził cię? Kiedy?- Myśli pan, że od urodzenia jestem bezwstydnicą? Napadł na mnie pewnego wie-czoru, gdy wracałam do domu.To on był ojcem dziecka, które straciłam.Zagroził mi, żeL Rjeśli pisnę o tym komukolwiek, zabierze ziemię moim rodzicom.- Po policzkach Marypłynęły obficie łzy.- Jeśli coś się stanie pani Merrill, to będzie moja wina! Wczorajzdawało mi się, że go widziałam, ale pomyślałam, iż tylko mi się przywidziało.Zanimdoszłam do siebie po tym, co mi zrobił, często widywałam go na jawie i w koszmarach.Powinnam komuś o tym powiedzieć, ostrzec Jesse'a.Teraz to już nie ma znaczenia.Musi pan jechać.- Wyszła z Edwardem na podwórze.- Niech pan ją ratuje! - szlochała,gdy odjeżdżał.Słowa Mary rozbrzmiewały mu w głowie, gdy poganiał konia do galopu.Czy zdą-ży na czas? I jak zmusi tego podleca, by uwolnił Joannę? Nawet nie dopuszczał do siebiemyśli, że mogłoby mu się nie udać.Uratuje ją, choćby miał w tym celu dokonać cudu.ABarksdale'a zatłucze, jeśli się dowie, że podniósł na nią rękę.Postanowił nie wyobrażać sobie najgorszego, zamiast tego zaczął analizować fakty.Pogardzany były nadzorca nie mógł być przywódcą tutejszych radykałów.Ludzie zabardzo go nienawidzili.Jeśli miał jakieś powiązania ze zwolennikami Spence'a, którzyzbierali się w gospodzie, to tylko przez pośredników.Zastanowi się nad tym później.Teraz najważniejsze jest bezpieczeństwo Joanny.Czy to jego wina? Gdyby porozmawiałz nią rankiem i osobiście ją ostrzegł, może do niczego by nie doszło [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl