[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.rezygnuje ze swego codziennego spaceru, bez względu na aurę.- Ach tak.- Uśmiechnął się.- Ponieważ ja panią znam,Wychodziła na przechadzkę w śnieg, deszcz czy upał jeśli więcoroszę przyjąć spóznione zaproszenie.nawet lokajowi pogoda wydawała się nieprzyjemna, Sabrina mogłaUniosła rękę, by go powstrzymać.Czy rzeczywiście sądziła żeuznać ją za rześką i niepozbawioną swoistego uroku.uda jej się uniknąć tego tematu?Skinął zatem głową i żeby nie być nieuprzejmym, zostawiłdrzwi otwarte, po czym zniknął w głębi domu.Sabrina, obawiając - Obawiam się, że wprowadziłam pana w błąd.Pańskisię, że ktoś przechodzący holem mógłby ją zauważyć, oddaliła się dziadek nigdy nie poznał mnie osobiście, co nie znaczy, żenieco od wejścia.Miała nadzieję, że Duncan będzie zajęty; zo mnie nie słyszał.Krótko mówiąc, nie uważa mnie za oddrugiej strony jednak chciała już załatwić tę sprawę.Jej żołądekpowiedniego gościa na takim przyjęciu.zle znosił te rozterki i zaczynało jej być niedobrze.Policzki jej płonęły, gdy wyrzucała to z siebie.On jednak skinąłMinęło pięć minut, potem następnych pięć.Sabrina była pewna,głową ze zrozumieniem, a potem zaskoczył ją, mówiąc:że się pochoruje, jeśli będzie musiała dłużej znosić tę żenującą- Mimo to zapraszam panią.Nie będziemy się przejmować, cosytuację, i uznała, że lepiej wracać do domu.Wtedy jednakna to powie starszy pan.usłyszała za sobą kroki.- Nie, naprawdę nie mogę.Chciałabym przekazać panuOdwróciła się, gdy Duncan właśnie zaczął mówić:wiadomość i wracać do domu.- Lokaj powiedział mi, że.- Urwał i jego twarz się rozjaśniła,gdy ją rozpoznał.- To pani! Więc jednak mieszka pani w okolicy? Skrzywił się, jakby miał ochotę jeszcze o tym podyskutować,- Owszem, nasz domek stoi tuż przy drodze do Oxbow, jakieśale po chwili westchnął.dwadzieścia minut drogi stąd.- No dobrze.Co to za wiadomość?-Nas z.? Pani nie jest chyba zamężna? Zamrugała Teraz, gdy musiała to wypowiedzieć, zabrakło jej słów.powiekami, a potem się uśmiechnęła.Policzki, które ledwie zdążyły wrócić do normalnej barwy, znowu- Z tego, co zauważyłam, to chyba nie.Mieszkam z dwiepoczerwieniały.Umknęła spojrzeniem w bok, w coraz większejma niezamężnymi ciotkami.desperacji, bo wiedziała, że on czeka.Zmarszczył czoło.Patrząc w stronę stajni, powiedziała nie na temat:- To może mieszkają tu panie od niedawna i mój dziadek- Dziwnie widzieć pod stajnią nie konie, lecz powozy, ale i taknie zaprosił pań na przyjęcie, bo was nie zna?jest ich mniej, niż można by się spodziewać.Czyżby część zostałaZaczynał krążyć wokół drażliwego tematu, a Sabrina nie miaławyprowadzona na pastwisko?ochoty wyjaśniać przyczyn, dla których lord Neville nie przysłał- Na pastwisko.?  zaczął, lecz stworzona przez jej słowazaproszenia.Duncan okazał się zbyt dociekliwy, za bardzowizja ponad pięćdziesięciu powozów pasących się na łące,interesował się nią, podczas gdy powinien zapytać, jaką ma dlarozśmieszyła go tak, że nie dokończył pytania.niego wiadomość.Sabrina nie widziała nic śmiesznego w tym, co powiedziała,Odrzekła więc tylko:więc korzystając z okazji, że przez chwilę skupił uwagę na czymśinnym, wypaliła:- Lady Ophelia chciałaby porozmawiać z panem na osobności.Proponuje spotkanie w gospodzie w Oxbow.Pragnie Panaprzeprosić.8180 Okropnie zażenowana, oddaliła się już kilkanaście kroków "Udało jej się kompletnie go zaskoczyć.Patrzył na nią jak naledwie usłyszała, że ją woła.Odwróciła się, niepewna, czyosobę niepoczytalną.Zaraz jednak ogarnął go gniew.- Raczej znowu mnie obrazić! - warknął.nie wyobraznia płata jej figla, lecz Duncan szedł już ku niej i- Ależ nie, naprawdę.Zapewniła mnie, że żałuje tego, cogdy się zbliżył, wyglądał, jakby czekało go coś nieprzyjemnego.powiedziała.Spotka się pan z nią?_ Spotkam się z nią pod jednym warunkiem - oświadczył.- Nie.Była tak zaskoczona, że odruchowo odpowiedziała: _O dziwo, Sabrinie zaczęło przechodzić zakłopotanie, gdyOczywiście.Jaki to warunek?usłyszała tę stanowczą odpowiedz.Ale nie miałaby poczucia, że- Spakuje pani swoje rzeczy i wróci tu jeszcze przed konależycie wywiązała się ze swego zadania, gdyby nie podjęłaostatniego wysiłku.lacją.Zapytała więc jeszcze raz: Oczy rozszerzyły jej się ze zdumienia.- Zaprasza mnie pan na kolację?- Czy to było  nie" mające znaczyć  raczej nie", czy też  nie"- Zapraszam panią na wizytę w Summers Glade.  być może".Nie mogła powściągnąć uśmiechu.Duncan wydawał się zły, że- To było zdecydowane  nie", które znaczy  to nie wchodzi wmusi pójść na kompromis, by osiągnąć to, czego chce.rachubę".- Nie muszę wozić żadnych bagaży.Mieszkam niedaleko.- Och, Boże, a ja myślałam, że to już całkiem wyszło z użycia.- Więc zgadza się pani?- Co.? - W jego głosie słychać było zniecierpliwienie.-Oczym pani mówi? - Będę musiała przyjechać z ciotkami.W takiej sytuacji nie- O pańskim  nie, to nie wchodzi w rachubę".Wydawało mimogę obyć się bez przyzwoitek.się, że obecnie ludzie zostawiają sobie furtkę na wypadek, gdyby- Niech pani przyjeżdża, z kim chce  poza nią.Pokiwałazmienili zdanie.To może oszczędzić pózniejszego zakłopotania.głową.- Przecież zdecydowanie i stanowczość w wypowiadaniu- Ale spotka się pan z Ophelią?swego zdania oszczędzają czas.Gdy potwierdził skinieniem głowy, zapytała:Sabrina poddała się.Zapytała tylko:- Kiedy?- Czy rzeczywiście wysłuchanie jej byłoby dla pana takie- Za godzinę, lecz jeśli się nie zjawi, nie będę czekał.trudne?A pani wyjaśni mi pózniej, dlaczego służy za pośrednika- Trudne? Nie.Ale szkoda mi na to czasu.w tej sprawie.Zarumieniła się znowu, i to po nasadę włosów, bo zdałaOdwrócił się szybko i odszedł.Sabrina, zaskoczona wynikiemsobie sprawę, że ona także zabiera mu czas.swojej interwencji, pospieszyła do domu, by przekazać Ophelii- Przykro mi.Powinnam była się domyślić, że jest pan bardzodobre wieści.Spłaciła swój dług wobec niej.Czuła wielką ulgę, żezajęty i że to zła pora, by zawracać panu głowę.Pojdę już.Miłegojuż po wszystkim, i obiecała sobie, że nigdy więcej nie podejmiednia, Duncanie MacTavish.Cieszę się, że znowu mogłam panasię podobnie nieprzyjemnego zadania.zobaczyć.Była już w połowie drogi na wzgórze, gdy dogonił ją lo-kaj- Proszę poczekać!lorda Neville'a.Dysząc ciężko, zdołał wykrztusić to, co miał doprzekazania:Powóz lorda Neville'a przyjedzie wieczorem po panienkę.8382 wstrzymać się z tym na razie i poczekać, aż Neville sam się- Ależ to nie jest konieczne - odrzekła.- Mamy własny powóz.dowie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl