[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jako reporterka nie byłamprzyzwyczajona do psucia sobie szans zbytnią delikatnością.Ataka okazja mogła już się nie powtórzyć.Musiałam wziąć nacel właśnie naszą dobrotliwą opiekunkę postulantek.Tymczasem natychmiast doświadczyłam, jak polska hrabiankastaje się wzorową zakonnicą, która zna obowiązujące reguły.Siostra Elżbieta odwróciła się na pięcie.- %7łyczyłabym sobie, żeby wszystkie postulantkipokazywały taką gorliwość i pokorę, jak pewna królowaekranu.A teraz idziemy do pony szetlandzkich.Są najlepszedla osób początkujących i lękliwych tak jak siostra Rita.To mnie zachwyciło.Zasłużyłam sobie na burę, ale sięnie zraziłam.Ostatecznie dowiedziałam się, że Clare Nell napewno przebywa na terenie klasztoru, a teraz doszłam doprzekonania, że nie jest wzorową zakonnicą, gdyż zbytniecierpliwie obchodzi się z nami, laikami, podczas próbteatralnych i nauki gry na organach.Pony szetlandzkieobjęłam za szyje, szczęśliwa niczym dziecko.%7łycie wklasztorze od razu nabrało innych barw.Nauczę się jezdzićkonno! To marzenie rzadko spełniało się w wypadku żyjącej wmieście, normalnej amerykańskiej dziewczyny, chyba żewyszła za mąż za farmera lub trapera.Oczywiście, że zostaję.Absolutnie żadnego myślenia oodejściu po postulacie, przecież to, co najlepsze, jest dopieroprzede mną!Z prawdziwie ognistym zapałem rzuciłam się w wirnowych obowiązków, a siostra Elżbieta zdawała sięzadowolona ze mnie.Tymczasem postulantka Rita płakaładalej tak często, jak i wcześniej.Również praca w biurze niewydawała się lekarstwem mogącym uspokoić jej nerwy.Cosię dzieje z tą dziwną dziewczyną? Mary Clara zaangażowałają do zmiany dekoracji, przynajmniej do tego się nadaje.Nasza sztuka misteryjna z dnia na dzień była corazlepsza.Odpowiednie kostiumy sporządzono w naszejkrawczarni i wyglądały one naprawdę znakomicie.Najładniejszy nosiła oczywiście główna aktorka nowicjuszkaMary Clara.Nie byłabym wprawdzie pewna, czy pokutnicaMagdalena zjawiłaby się w tak smutny dzień przy grobie wszkarłatnych szatach ale co tam, wyglądała tak urodziwie, żez pewnością zaimponowałaby nawet prawdziwej strażyrzymskiej.Tylko gra Clare Nell wydawała mi się ciągle jeszczenienaturalna, miała jakieś dziwne wyobrażenie o swojej roli.W filmach była o wiele lepsza.W sztuce nie ukazuje sięsamego Jezusa, stoi On wysoko nad grobem, a widzi sięjedynie oświetlone reflektorem Jego stopy w sandałach ikawałek srebrnobiałej sukni oraz słyszy Jego głos.Moimzdaniem nasza Magdalena zachowywała się zbyt ziemsko iświatowo, jakby spotkała swojego narzeczonego a nieZbawcę.Kiedy zwróciłam jej na to uwagę, odparła obrażona,że nie mam o niczym pojęcia i jeszcze zobaczę, jakie wrażeniezrobi nasze przedstawienie na dostojnym gościu.Podejrzewałam złośliwie, że gdyby widzami pozostałytylko same siostry, Mary Clara nie wysilałaby się zbytnio i nieskorzystała ze wszystkich dostępnych środków.Użyła nawettak zwykle niechętnie widzianej szminki, pudru, cieni do oczui sztucznych rzęs.Nasza pani reżyser uważała mianowicie, żeze względu na swoją przeszłość Magdalena nie mogła byćwzorem niepozornej skromności, a z punktu widzenia teologiirównież i w pewnych grzechach skrywało się niebezpiecznepiękno.Co miałyśmy na to powiedzieć? Przed naszą gwiazdąbladły nasze stroje i role.Wygłaszała najdłuższe monologi,występowała w pierwszej i ostatniej scenie.Wobec jejwspaniałej sukni nawet sam apostoł Jan był tylko bezbarwnymstatystą!Siostry profeski w milczeniu i z bardzo różnymi minamiopuściły próbę generalną.Ciekawa byłam, jak wypadniepremiera.Przedtem jednak na dwa tygodnie przed Wielkanocą my, postulantki, przeżyłyśmy szczególną atrakcję, którausunęła w cień nawet nasze przedstawienie teatralne.Pewnegodnia siostra Amabilis z łagodnym uśmiechem, czyniącym jejzakonnemu imieniu wszelki zaszczyt, oznajmiła nam, że odzawsze jest w zwyczaju, iż po pewnym czasie kandydatki dozakonu piszą wypracowanie na temat powodów, dla którychwybrały życie w klasztorze.Nie, nie oczekiwano pracydoktorskiej ani też szczegółowego życiorysu.Mamy całkiempo prostu i w kilku zdaniach przelać na papier to, copowiedziałybyśmy naszemu Panu i Zbawicielowi, gdybypostawił to samo decydujące pytanie.Odpowiedz zostanie przekazana wprawdzie nie Jemusamemu, ale komuś występującemu w Jego imieniu.Tak,wizytator biskupa pragnął się dowiedzieć, co skłaniawspółczesne dziewczyny do wybrania stanu zakonnego, i tonie wiedziony własną ciekawością, lecz w trosce Kościoła onowe powołania.Oczywiście dostojny gość nie zamierzałwdzierać się do naszych sumień.Jeśli któraś odmawiaudzielenia odpowiedzi, wystarczy, że po prostu odda pustąkartkę, nikt nie będzie próbował przełamać jej milczenia.Powinnyśmy jednak pomyśleć także o tym, że przeżywająctrudności, możemy skorzystać z rady i pomocy osobykompetentnej.Przełożone będą się mogły zapoznać z naszymielaboratami jedynie za wyrazną zgodą samychzainteresowanych.Tyle, jeśli chodzi o wzniosłą przemowę naszejmistrzyni! Jej fiołkowe oczy obrzucały nas matczyno-dobrotliwym spojrzeniem.Nie miałyśmy powodu donieufności, a przecież wszystkie popadłyśmy w zakłopotanie,ja najbardziej
[ Pobierz całość w formacie PDF ]