X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Och  sapnęła Ruth na jego widok.Podziękowała Rachaeli chłodno izaniosła lustro za parawan.Roślina zwana Davidem zwiędła, chociaż Rachaela postawiła ją naparapecie.W jakiś czas po tym Ruth zaczęła kupować za zaoszczędzonekieszonkowe sztuczne kwiaty z emalii, a w końcu ściągnęła do domuklatkę dla ptaków z malowaną drewnianą makolągwą.Rzucając okiem na kącik córki  ściana obwieszona dziwnymizdjęciami i najnowszymi egzotycznymi pracami Ruth, lustro, dzwonki iszale, kwiaty, klatka i nawet, tuż nad komodą, biały cyferblat zegara,Polgaraouslandasc który nie chodził  Rachaela widziała Scarabaidów.Może sama do tegodoprowadzała, a może i nie.Ruth była żyjącą rośliną, która wypuszczałakwiaty z barwionego szkła.Nie można było ich zerwać, jak być możestarała się czynić matka Rachaeli.Ile z mrocznego przekleństwaScarabaidów dostrzegała w swojej córce, i co próbowała zatrućobcinaniem włosów i znaczeniem krzyżami główek brukselki?Za oknami, na ulicach, zmieniały się kolorowe witraże pór roku.Odległy park był jak kalendarz.Z drzew spadały zielone, żółtei brązowekartki, czarna pajęcza sieć nagich gałęzi rozsnuwała się na tle nieba, apotem nastąpiła kolejna lodowa epoka czystego śniegu.Nigdy nie rozmawiały o Emmie.Z klasą Ruth chodziła do muzeów, do galerii sztuki i do ogrodów,jezdziła nad morze.Wieczorami i w weekendy siedziały w milczeniu, słuchając muzykiklasycznej i dudnienia dobiegającego z mieszkania poniżej.Jak łatwo zapomnieć, że jest tu dziecko.Było to jednak niemożliwe.Jonquil była w księgarni, gdy weszła młoda kobieta.Miała jakieśdwadzieścia dwa, może dwadzieścia trzy lata, świeżą młodą twarz iokulary.Podeszła do Rachaeli. Pani Day? Tak. Panna  poprawiła Jonquil. Panna Day. Ach, tak  mruknęła młoda kobieta. Nazywam się Barrett,panna Barrett, przychodzę ze szkoły Ruth. Co się stało?  zapytała Jonquil. Och, nic.Ruth jest w porządku, jak najbardziej.Przepraszam, żeprzeszkadzam w czasie pracy, pani Day, ale chciałabym zamienić zpanią parę słów pod nieobecność dziecka.Jonquil zdjęła buty z lady. Idz na zaplecze, Rachaelo.Zabierz z sobą pannę Barrett.Japrzejrzę te czasopisma.Poszły na zaplecze.Pomieszczenie było zawalone kartonami i stosamiksiążek.Z tacy przesypywały się listy, a wśród przyborów do parzeniakawy przycupnęła stara maszyna do pisania.Na grzejniku wisiały trzypary majtek Denise, suche jak pieprz.Polgaraouslandasc  Jak powiedziałam, przykro mi, że nachodzę panią tutaj, pani Day,ale uznałam, że najlepiej będzie porozmawiać z panią bez Ruth.Jeżelipani woli, mogę przyjść do mieszkania w dogodnej dla pani porze. Kiedy ja jestem w domu, Ruth zawsze jest obecna.O co chodzi? No cóż, nie chciałabym pani niepokoić.To prawdopodobnie nicwielkiego, dzieci mają takie dziwaczne pomysły.Zazwyczaj nie zdarzasię to zbyt często, ale, z drugiej strony, należy zwracać bacznąuwagę natego typu rzeczy.Zastanawiam się, czy pani zauważyła już coś takiego. A dokładnie co? Było to w czasie zabaw; zobaczyłam gromadkę dzieci wodległym końcu boiska.Przez pewien czas nie reagowałam, ale skorouczniowie nie rozeszli się, poszłam sprawdzić, co się dzieje.Zastałamkrąg chichocących dzieci, lecz niektóre wyglądały na przestraszone.Naziemi siedział Terry Porter, który najwidoczniej przewrócił się i dośćpaskudnie rozciął sobie kolano.Zamiast udać się do pielęgniarki,siedział tam, okropnie blady, a obok niego przykucnęła Ruth.Dziewczynka wyciągnęła rękę i ścisnęła skaleczenie tak, że krewspłynęła po nodze.Powiedziała:  Jeszcze bardziej krwawi, Terry.Rachaela poczuła dziwne, ogarniające ją przerażenie, wibrujące w niejtak głęboko, że ledwo poznała, co to jest.Milczała.Panna Barrett, odczekawszy chwilę na spodziewany komentarz,powiedziała: Czy Ruth robiła kiedykolwiek coś takiego w domu? Nie. Może to nigdy się nie powtórzy i nie utrwali.Ruth przewraca się,co jest normalne w jej wieku, i ma liczne zadrapania, ale nigdy niewidziałam, by było to jakieś poważniejsze skaleczenie, z którego leje siękrew.Czasami dzieci są zafascynowane krwią. Tak. Może powinna pani porozmawiać z córką.Albo może omawiałaz nią pani kwestię miesiączkowania.Czasami właśnie to wyzwala teosobliwe zainteresowania. Nie. No tak, jest trochę za wcześnie. Co się stało?  zapytała Rachaela. Chodzi mi o tego chłopca.Polgaraouslandasc  A, Terry.Powiedziałam Ruth, żeby nie zachowywała się jakgłuptas, a jego zabrałam do pielęgniarki.Ruth czasami bywa, no cóż,nieco dziwna.Proszę zwrócić uwagę na jej rysunki.Albo inny przykład:gdy prosimy dzieci, by opowiadały bajki czy odgrywały wymyślonescenki, pomysły Ruth zawsze są raczej makabryczne.Czasamizastanawiam się, skąd je bierze. Panna Barrett zza szkieł okularówPrzeszyła Rachaelę podejrzliwym wzrokiem.- Nie cenzuruję jej lektur [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl
  • Drogi użytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam siÄ™ na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treÅ›ci do moich potrzeb. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

     Tak, zgadzam siÄ™ na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyÅ›wietlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treÅ›ci marketingowych. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.