[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wolała nie ryzykować.A nuż popędziłyby do Lachlana i zrobiłycoś głupiego.Na przykład siłą przyprowadziłyby go do niej i zmusiły do małżeństwa.Chociaż z drugiej strony w ten sposób zaoszczędziłyby jej kilku dni pełnych rozpaczy.Tymczasem pojawiła się Tahlia.– Mam nadzieję, że to, co chcesz powiedzieć, nie dotyczy wrednego Lachlana Branta –wtrąciła.Keely napełniła kubek gorącą wodą i wrzuciła do niego torebkę herbaty rumiankowej.Hm, trudno jej będzie odzwyczaić się od kawy.Była jednak gotowa do wszelkich poświęceńdla maleństwa, które nosiła pod sercem.Tahlia zmarszczyła czoło.– Nic nie rozumiem.Wydawało mi się, że Lachlan to już przeszłość.Dlaczego pijesz cośtakiego?– Jesteś w ciąży, prawda? – zawołała Emma, z przejęcia wytrzeszczając oczy.Keelyuniosła brwi.– Skąd wiesz?Emma niemal zmiażdżyła ją w radosnym uścisku.Natomiast Tahlia otworzyła usta zezdumienia.– Muszę usiąść – powiedziała w końcu.Keely roześmiała się z reakcji przyjaciółek.Uwolniła się w końcu z uścisków Emmy.– Może usiądziemy i wszystko opowiem? – zaproponowała.– Dobry pomysł – przyznała Tahlia, potrząsając głową z niedowierzaniem.– Terazrozumiem, dlaczego tryskasz szczęściem, choć ten parszywiec cię rzucił – dodała.Emma uśmiechała się promiennie, jakby właśnie wygrała główną nagrodę na loterii.Keely spróbowała ziołowej herbaty.Skrzywiła się, odstawiła ją i napełniła szklankę wodą.– Jestem szczęśliwa – powiedziała, delikatnie kładąc rękę na brzuchu.– A przy okazjichciałam prosić, żeby mój przyszły mąż nie był nazywany parszywcem.Tym razem Emma przyłączyła się do Tahlii i otworzyła usta.– Wychodzisz za mąż? – zawołała po chwili.– Tak.Wspaniała wiadomość, prawda? Emma wydała z siebie pisk i klasnęła w dłonie.– Fantastycznie! Jaka romantyczna historia! Kiedy to się stało?– Pewnie w czasie któregoś z weekendowych wyjazdów – powiedziała Tahlia zezłośliwym uśmiechem.Emma machnęła ręką.– Nie o to mi chodzi.Ostatnio tonęłaś we łzach, bo jak mówiłaś, porzucił cię pewienidiota, a teraz nagle okazuje się, że bierzecie ślub.– Jeśli chodzi o tego idiotę, nie miałam racji.On jest niemal idealny.– Ale bierzecie ślub nie tylko z powodu dziecka? – upewniła się Tahlia, marszcząc brwi.– Przyznał, że pokochał mnie, zanim się dowiedział o dziecku.Kupił nawet dom, żeby toudowodnić – powiedziała z uśmiechem i lekko poklepała się po brzuchu.– Myślę, że tomaleństwo tylko przyspieszy nasze ślubne plany.Emma wyprostowała się i zatarła ręce.– Super.Mamy do zaplanowania ślub i wesele.– I pierwszą kąpiel niemowlaka – dodała Tahlia, po czym pochyliła się i objęła Keely.Keely uśmiechnęła się i zamrugała gwałtownie, starając się powstrzymać łzy radości.Jakzwykle mogła liczyć na niezawodne przyjaciółki.Przez wiele lat czuła się samotna i teraz niedowierzała własnemu szczęściu.Miała ochotę uszczypnąć się, by sprawdzić, czy to wszystkodzieje się naprawdę.Zyskała ciekawą pracę, wspaniałe przyjaciółki, idealnego mężczyznę inosiła w sobie mały skarb.– Dziewczyny, dziękuję wam za wszystko – powiedziała z wilgotnymi oczami.Dobrze,że używa wodoodpornego tuszu do rzęs.Szybko wskazała dokumenty na stole.– Lepiejweźmy się do pracy, zanim Rottie weźmie się za nas.Chcecie jeszcze podzielić się jakimiśploteczkami, zanim zaczniemy?Emma otworzyła swój skoroszyt.– Harry wkrótce zjawi się w mieście.Może spotkam się z nim – powiedziała, niepodnosząc wzroku znad papierów.– Założę się, że już nie możesz się doczekać i tylko o tym myślisz.Masz obsesję napunkcie tego faceta – odezwała się Tahlia i puściła oko do Keely.– Chociaż czasem wydajemi się, że go sobie wymyśliłaś.Jeszcze nigdy go nie widziałyśmy
[ Pobierz całość w formacie PDF ]