[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie wiem, gdzie chodzi, co robi, z kimprzestaje. Czy pan lubi wycieczki?  spytał nagle Kociuba. Wycieczki?  zdumiał się Makert, którego zaskoczyła tagwałtowna zmiana tematu. Tak.Chodzi mi o sportowe wycieczki, z plecakiem, z laską,spanie pod namiotem.Czy ma pan plecak? Mam.Kiedyś bardzo lubiłem takie wycieczki.Rozdział IXDownar, po tygodniowej nieobecności, wrócił do Warszawy.Siedział we Wrocławiu, dokąd wyjechał w misji specjalnej. Załatwił, co miał do załatwienia, stosunkowo szybko i byłzadowolony z siebie.Czuł się jednak trochę zmęczony.Przezkilka dni pracował bardzo intensywnie.Co prawda lubiłzmęczenie, będące następstwem udanej akcji, zmęczenie po-łączone z całkowitym odprężeniem systemu nerwowego.W Warszawie czekały na niego zaległe sprawy.Po jednymdniu odpoczynku trzeba się było energicznie zabrać do roboty.Siedział przy biurku zawalonym urzędowymi papierami.Zadzwonił telefon.W słuchawce głos sekretarki Leśniewskiego. Szef prosi, panie majorze,Downar westchnął.Wyczuł instynktownie, że te wszystkieleżące przed nim maszynopisy będą musiały jeszcze trochęzaczekać.Pułkownik Leśniewski był w nie najlepszym humorze.Wskazał fotele, stojące przy bocznym stoliku, powiedział.Siadaj  i otworzył okno, pragnąc zmniejszyć nieco dymnązasłonę, która zasnuwała pokój. Mam dla ciebie robotę. Roboty mi nie brakuje  powiedział Downar. Wiem.Będziesz jednak musiał na razie wszystko zostawićalbo przekazać komu innemu.Zastanowimy się. Coś poważnego? Zdaje się, że tak.Zaginął facet, który przyjechał doWarszawy z Ameryki. Amerykanin? Polak z pochodzenia, ale amerykański obywatel.Mieliśmyjuż w tej sprawie interwencję ambasady.Jego żona szaleje. Dawno zginął? O, już parę tygodni temu. Kto prowadził dotychczas dochodzenie w tej sprawie? Komenda Zródmieście, a personalnie porucznik Kociuba. Kociuba? Franek? Znasz go? No jak to? Przecież to mój protegowany.To ja go urzą-dziłem na 'Wilczej.Pamiętasz sprawę Tomeckiej? Stadninakoni.trup w rzece i wreszcie. Ach, tak, tak  przerwał Leśniewski. Teraz sobie przypominam.Ten Kociuba to zdaje się syn koniuszego. Zgadza się.Skończył szkołę z odznaczeniem.Marzył otym, żeby się dostać do Warszawy.Pomogłem mu.Słyszałem,że Płotowski jest z niego zadowolony. To się bardzo dobrze składa, że znasz tego Kociubę powiedział Leśniewski. Prędzej się dogadacie.Downar uśmiechnął się. Lubię Frania.Aebski chłopak.Ma taki zdrowy chłopskirozum.Umie logicznie myśleć. W sprawie tego Amerykanina jeszcze nic mądrego niewymyślił.Dlatego ciebie proszę o pomoc.To bardzo nie-przyjemna historia.Ambasada Amerykańska interweniowała unaszego ministra.Musisz to jak najszybciej wyjaśnić.Bierzsobie do pomocy, kogo chcesz, Kociubę nie Kociubę, Walczaka.Tu chodzi o nasz prestiż.Przyjeżdża facet odwiedzić ojczyznę iznika bez śladu.To nie jest dla nas najlepsza reklama. Nie potrzebujesz mi tego tłumaczyć  powiedział Downar. No cóż.zorientuję się w sytuacji.Zaraz zadzwonię doPłotowskiego, pogadam z nim, wezmę do galopu FraniaKociubę.Zobaczymy, co się da zrobić.Na jakieś błyskawiczne,tempo jednak nie licz. Właśnie liczę na błyskawiczne tempo.W tym celu odry-wam cię od twojej roboty.Downar potrząsnął głową. Nie łudz się.Sam wiesz doskonale, jak to jest z tymizaginionymi ludzmi.To zazwyczaj długotrwałe i bardzo żmud-ne dochodzenie, które nie zawsze daje rezultaty.Jeżeli na przy-kład faceta wykończyli zupełnie przypadkowi znajomi, anastępnie zwłoki zakopali w jakimś podwarszawskim lesie, tomożna szukać do końca świata.Jeżeli natomiast. Wiem, wiem  przerwał niecierpliwie Leśniewski.Wierzę jednak, że coś mi zasygnalizujesz w najbliższym czasie.Jestem pewien, że znajdziesz Ratajskiego żywego lubumarłego.Wolałbym oczywiście żywego. Postaram się.Downar odbył z Płotowskim dłuższą rozmowę, a następniewezwał do siebie Kociubę.  Jak się masz, Franuś - powiedział wesoło Downar, wy-ciągając rękę na powitanie.- Cóż ty masz taką karawaniar-ską minę? Nie nadaję się, panie majorze. Do czego się nie nadajesz? Do tej roboty.Widocznie jestem za głupi.Wydawało misię, że pracować w wydziale dochodzeniowym to taka prostarzecz.To nie dla mnie.Jak tylko trafiła mi się poważniejszasprawa, to ani rusz.Ja byłem dobry, jak pracowałem na wiej-skim posterunku, ale tu.w Warszawie.Wysiadka, paniemajorze.Wracam na wieś.Ojciec mi pisał, że potrzebują ludziw stadninie.Będę pracował przy koniach.Bo już przecież naposterunek nie wrócę.Wstyd by mi było.Zmialiby się ze mnie.Downar walnął chłopaka pięścią w plecy, aż jęknęło. Co ty gadasz, Franek, do cholery? Mówię, jak faktycznie jest, panie majorze.Nie ma coobwijać w bawełnę.Cymbał jestem do tej roboty i koniec.Czymogę zapalić? Pal.Ale przede wszystkim siadaj tu koło mnie i posłuchaj,co ci powiem.Chciałbym, żebyś sobie zdał wyraznie sprawę ztego, że jesteś idiota. No to przecież mówię.Nie mam zamiaru. Czekaj  przerwał mu niecierpliwie Downar. Niedlatego jesteś idiota, że nie możesz sobie dać rady z tą sprawą,tylko dlatego, że poddajesz się jakimś kretyńskim, histe-rycznym nastrojom.Co ty sobie właściwie wyobrażasz? Za-stanów się trochę.Wyrobiłem ci miejsce w szkole, w Szczytnie.Studiowałeś dwa lata na koszt państwa, następnie zapro-tegowałem cię do komendy w Warszawie.Myślisz, że to byłotakie proste? Wydaje ci się, że każdego tak od razu przyjmą dopracy w Warszawie? Wiem, panie majorze.Ja przecież. Czekaj.Nie przerywaj.I teraz co? Teraz po tym wszystkimchcesz iść pracować w stajni, gnój spod koni wyrzucać? Totakże pożyteczne zajęcie, ale na to nie potrzebowałeś kończyćszkoły oficerskiej.Już nie mówię o tobie, ale w jakim świetlemnie chcesz postawić? Protegowany majora Downara.Aadny protegowany.Załamuje się jak stara baba przy pierwszymniepowodzeniu.Wstyd, Franek.Wstydz się.Kociuba był pąsowy.Z trudem przełknął ślinę. Ja.Ja, panie majorze. Powiedziałem, żebyś mi nie przerywał.Pozwól mi skoń-czyć.Tak nie wolno ci nawet myśleć.Czy ty sobie wyobrażasz,że każdy jest od razu sławnym detektywem, następcąlegendarnego Sherlocka Holmesa? Mądrzejsi i bardziej do-świadczeni od ciebie potykali się na takich historiach.Bywająsprawy, które w ogóle nie rozszyfrowane idą ad acta [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl