[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dobrze pan wychodzi na zdjÄ™ciach, podoba siÄ™damom.Krótko mówiÄ…c  sprzedaje.Jest pan osobÄ… modnÄ…, a moja gazeta może siÄ™przyczynić, żeby nadal byÅ‚ pan na topie.ProszÄ™ traktować to jako poprawienieswojego wizerunku  rzuciÅ‚ porozumiewawcze spojrzenie. Podczas gdy paÅ„skażona. Co moja żona?SÅ‚owa chrzęściÅ‚y jak kawaÅ‚ki lodu, Bonafé nie zwracaÅ‚ jednak uwagi na znakizwiastujÄ…ce niebezpieczeÅ„stwo.  Ona też dobrze wychodzi na zdjÄ™ciach  powiedziaÅ‚, pewnie wytrzymujÄ…cspojrzenie rozmówcy. Choć myÅ›lÄ™, że ten torreador.Sam pan rozumie.To jużskoÅ„czone.I wÅ‚aÅ›nie teraz ten ksiÄ…dz z Rzymu.Wie pan, o kim mówiÄ™?Gavira myÅ›laÅ‚ bardzo szybko, ważąc argumenty za i przeciw.Potrzebuje jeszczetygodnia spokoju, a potem bÄ™dzie mu wszystko jedno.I nietrudno zauważyć, że tenczÅ‚owieczek jest do kupienia. Tak, rozumiem  odpowiedziaÅ‚ z nieobecnÄ… minÄ…. Niech mi pan powie, ilebÄ™dzie kosztować to poprawienie wizerunku.Bonafé podniósÅ‚ obie dÅ‚onie, zÅ‚Ä…czyÅ‚ opuszki palców w geÅ›cie podobnym domodlitwy albo do dziÄ™kczynienia.WyglÄ…daÅ‚ na spokojnego.Szczęśliwego. No tak  powiedziaÅ‚. MyÅ›laÅ‚em o rozmowie, peÅ‚nej szczegółów na temat tegokoÅ›cioÅ‚a.Taka wymiana wrażeÅ„.Co wiÄ™cej, sam nie wiem  rzuciÅ‚ znaczÄ…cespojrzenie. Może chciaÅ‚by pan zainwestować w prasÄ™.Peregil znów przeszedÅ‚ w pobliżu, niby przypadkowo spoglÄ…dajÄ…c na nich.GavirazauważyÅ‚, że jego asystent nadal ma zatroskanÄ… minÄ™.Bankier przybraÅ‚ swójnajoschlejszy uÅ›miech, zwracajÄ…c siÄ™ do Bonafé tak, żeby nikt nie mógÅ‚ tegozinterpretować jako oznaki sympatii.Jego rozmówca dobrze to zrozumiaÅ‚, bonatychmiast niespokojnie zamrugaÅ‚. Od dawna inwestujÄ™ w prasÄ™  powiedziaÅ‚ Gavira. Ale nigdy jeszcze niemusiaÅ‚em siÄ™ zajmować takimi ludzmi jak pan.Dziennikarz zmarszczyÅ‚ usta w bezczelnym grymasie, aż podbródek zatrzÄ…sÅ‚ musiÄ™ jak galareta.A Gavira doszedÅ‚ do wniosku, że Honorato Bonafé idealnie pasowaÅ‚bydo roli oÅ›lizÅ‚ego, obrzydliwego faceta, który w filmach zostaje zamordowany. W Europie najbardziej fascynuje mnie  powiedziaÅ‚a Gris Marsala  jej dÅ‚ugapamięć.Wystarczy wejść do takiego miejsca jak to, oprzeć siÄ™ o stary mur, i wszystkotu jest.Twoja przeszÅ‚ość, wspomnienia.Ty caÅ‚a. Dlatego ten koÅ›ciół tak bardzo urzekÅ‚ siostrÄ™? Nie chodzi tylko o ten koÅ›ciół.Stali na dziedziÅ„cu, przed figurÄ… Jezusa NazareÅ„skiego z naturalnymi wÅ‚osami, zaktórym na Å›cianie wisiaÅ‚y zakurzone wota.ZÅ‚ocenia oÅ‚tarza bÅ‚yszczaÅ‚y poprzezrusztowania, w półmroku otaczajÄ…cym MatkÄ™ BoskÄ… i modlÄ…ce siÄ™ postacie książąt delNuevo Extremo. Może trzeba być AmerykankÄ…, żeby to zrozumieć  dodaÅ‚a Gris Marsala pochwili. Tam ma siÄ™ czasami wrażenie, że to wszystko zostaÅ‚o zbudowane przezjakichÅ› obcych, dziwnych ludzi.Naraz czÅ‚owiek przyjeżdża tutaj i zaczyna rozumieć,że to wszystko to nasza wÅ‚asna historia.%7Å‚e to my sami, rÄ™kami naszych przodków,poÅ‚ożyliÅ›my tu kamieÅ„ na kamieniu.Może to jest jakieÅ› wyjaÅ›nienie fascynacji, jakÄ… wielu moich rodaków odczuwa wobec Europy  uÅ›miechnęła siÄ™ do Quarta zzamyÅ›lonÄ… minÄ…. Nagle czÅ‚owiek skrÄ™ca za rogiem i wszystko sobie przypomina.JużmyÅ›laÅ‚eÅ›, że jesteÅ› sierotÄ…, a widzisz, że wcale tak nie jest.Może dlatego nie chcÄ™ tamwracać.OparÅ‚a siÄ™ o biaÅ‚Ä… Å›cianÄ™, obok chrzcielnicy.SiwiejÄ…ce wÅ‚osy miaÅ‚a jak zwyklezebrane w krótki warkoczyk na karku, ubrana byÅ‚a w granatowy podkoszulek, lekkotrÄ…cÄ…cy potem.Kciuki wystawaÅ‚y z tylnych kieszeni dżinsów poplamionych gipsem iwapnem. Mnie wielokrotnie osierocono  powiedziaÅ‚a. Sieroctwo jest tym samym coniewolnictwo.Pamięć daje ci pewność siebie, wiesz, kim jesteÅ› i dokÄ…d idziesz.IdokÄ…d nie idziesz.Bez niej jesteÅ› na Å‚asce tego, kto pierwszy przyjdzie i wezmie ciÄ™ zaswojÄ… córkÄ™.Nie sÄ…dzi ksiÄ…dz?  poczekaÅ‚a chwilÄ™, aż zauważyÅ‚a, że rozmówca skinÄ…Å‚gÅ‚owÄ… w milczeniu. Obrona pamiÄ™ci jest tym samym, co obrona wolnoÅ›ci.TylkoanioÅ‚owie mogÄ… pozwolić sobie na luksus pozostawania widzami na zawsze.Quart wykonaÅ‚ niezobowiÄ…zujÄ…cy gest zrozumienia.W tej chwili myÅ›laÅ‚ o raporciena temat tej kobiety, otrzymanym z Rzymu i leżącym wÅ‚aÅ›nie na stoliku w jegohotelowym pokoju, z kilkoma akapitami podkreÅ›lonymi na czerwono.W wiekuszesnastu lat wstÄ…piÅ‚a do zakonu.StudiowaÅ‚a architekturÄ™ i sztuki piÄ™kne naUniwersytecie Los Angeles, odbyÅ‚a specjalistyczne kursy w Sewilli, w Madrycie i wRzymie.WspaniaÅ‚y dorobek akademicki.Przez siedem lat byÅ‚a wykÅ‚adowczyniÄ…historii sztuki.Przez cztery lata kierowaÅ‚a uniwersyteckim college em zakonnym wSanta Barbara.Potem nadszedÅ‚ kryzys osobisty i kÅ‚opoty ze zdrowiem.Zwolnienie zzakonu na czas nieokreÅ›lony.Trzy lata w Sewilli, gdzie utrzymywaÅ‚a siÄ™ z lekcjidawanych amerykaÅ„skim studentom sztuk piÄ™knych.Dyskretna, bez zarzutu,utrzymywaÅ‚a rzadkie kontakty z siedzibÄ… zakonu, do którego należaÅ‚a.Nie poprosiÅ‚a ozwolnienie ze stanu zakonnego.Raport nie podawaÅ‚, czy odbyÅ‚a specjalistyczny kursinformatyczny.Quart spojrzaÅ‚ na zakonnicÄ™.Na zewnÄ…trz, na placu Å›wiatÅ‚o staÅ‚o siÄ™ jeszczeintensywniejsze i upaÅ‚ zaczynaÅ‚ siÄ™ dawać we znaki.Dobrze byÅ‚o znalezć schronieniew chÅ‚odzie koÅ›cioÅ‚a. To znaczy, że odzyskana pamięć zatrzymuje tu siostrÄ™. Mniej wiÄ™cej.Gris Marsala uÅ›miechnęła siÄ™ smutno, patrzÄ…c na wojskowy medal przyczepionydo ususzonych kwiatów Å›lubnego bukietu, poÅ›ród innych wotów JezusaNazareÅ„skiego  nóg, ramion, mosiężnych i woskowych figurek, jakby zastanawiaÅ‚asiÄ™, gdzie teraz sÄ… rÄ™ce, które kiedyÅ› przyniosÅ‚y ten bukiet.Naraz wyraz jej oczu,których jasność potÄ™gowaÅ‚o zewnÄ™trzne Å›wiatÅ‚o, staÅ‚ siÄ™ posÄ™pny.  FuturyÅ›ci  powiedziaÅ‚a po chwili milczenia  proponowali, żeby wysadzić wpowietrze WenecjÄ™ i w ten sposób zniszczyć wzorzec.To, co wówczas uchodziÅ‚o zasnobistyczny paradoks, urzeczywistniÅ‚o siÄ™ pózniej w architekturze, w literaturze.Wteologii.Niszczenie miast poprzez bombardowania to jeden, może zbyt ostryprzykÅ‚ad; brutalny sposób upraszczania sprawy  uÅ›miechaÅ‚a siÄ™ smutno, pogrążonaw myÅ›lach i wpatrzona w suchy bukiet Å›lubny. IstniejÄ… subtelniejsze metody. Nie możecie wygrać  powiedziaÅ‚ Å‚agodnie Quart. My?  zakonnica spojrzaÅ‚a na niego zdziwiona. Nie jesteÅ›my jakÄ…Å› sektÄ… aniklanem.ZgromadziliÅ›my siÄ™ wokół tego koÅ›cioÅ‚a, każdy jednak z bardzo różnych,osobistych powodów  pokiwaÅ‚a gÅ‚owÄ…, to wszystko wydawaÅ‚o siÄ™ oczywiste. NaprzykÅ‚ad ksiÄ…dz Oscar jest mÅ‚ody i znalazÅ‚ sprawÄ™, w której siÄ™ zadurzyÅ‚.MogÅ‚a to byćkobieta albo teologia wyzwolenia.Don Príamo z kolei przywodzi mi na myÅ›l tÄ™wspaniaÅ‚Ä… książkÄ™ pewnego Hiszpana, którego wykÅ‚adów miaÅ‚am okazjÄ™ sÅ‚uchać nauniwersytecie, Ramona Sendera: Przygoda Lope de Aguirre w czasie zrównaniadnia z nocÄ….Owego maÅ‚ego konkwistadora, nieufnego i twardego, kulejÄ…cego zpowodu dawnych ran, zawsze jednak uzbrojonego, mimo upaÅ‚u, bo nie ufaÅ‚ nikomu.Tak samo jak on, nasz proboszcz postanowiÅ‚ zbuntować siÄ™ przeciwko odlegÅ‚emu iniewdziÄ™cznemu królowi i wydać swojÄ… osobistÄ… wojnÄ™ [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl