[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Grozili. Bardzo mocno grozili.Dlatego na razie na patologa nie może-my liczyć. W ogóle na kogoś możemy? zapytał Damian wyraznie rozgo-ryczony. Jesteśmy za słabi, aby ruszyć Główczyka, zapewne i pro-kuratora wojewódzkiego i, Bóg jeden raczy wiedzieć, kogo jeszcze! Damian! Oni też się pogubili.Za wiele spraw na raz.Synalko-wie są zamieszani w morderstwa.Zgon młodszego syna Strążyńskich273musi wzbudzać podejrzenie, że nie był naturalnym zgonem.Im strachzagląda w oczy.Wracając do ostatniego zabójstwa, to zgadzam się ztwoimi przypuszczeniami: młodzi mordercy pośpieszyli się.Przeraziłich wywiad Górskiego.Uznali, że muszą zabić jak najszybciej.Popierwsze, lubią zabijać.Po drugie, zegarek Casio nie mógł wpaść wręce policji.Miotacz gazu jest dostępny w handlu.Oni go jednak niekupili w żadnym sklepie.I słusznie, ponieważ sprzedaje się takiemiotacze raczej rzadko, więc łatwo by ich było namierzyć.O wieleprościej wymusić miotacz służbowy od swego przerażonego ojca, odkomendanta Główczyka.Wykrycie na ubraniu zamordowanego plampo gazie, a potem ustalenie jego składu chemicznego daje pewność, żetakimi miotaczami posługuje się wyłącznie policja.Główczyk musiałzadbać o to, żeby nie było plam po gazie na ubraniu Twardowskiego.Zadbał.Zadbał, ponieważ nie wiedział, że niejaki Damian Halicki,nim zawiadomił prokuratora i policję, wykonał standardowe zdjęciaobrysu zwłok.%7łe te zdjęcia zaprzeczają zdjęciom zrobionym poprzemieszczeniu ciała przez Lisowskiego i prokuratora.%7łe te zdjęciaudowadniają, jakie ubranie nosił Twardowski w momencie zabójstwa.%7łe na tych zdjęciach poza krwią widać brązowawe plamy.Plamy odgazu pieprzowego.Biedny Główczyk.Myśli, że jest już bezpieczny. Chryste! Nie sądziłem, że ktokolwiek byłby zdolny do takiegomatactwa, a zwłaszcza nie spodziewałem się tego po komendanciewojewódzkim.W takim układzie nie widzę dla nas żadnych szans. Chcesz się wycofać, Damian? Na Boga, nie! Nigdy! Posłuchaj.Znajdziemy sposób.Sporo uczciwych ludzi chodzipo tym świecie, uwierz mi, Damianie.Odtąd będę twoją skrzynką274kontaktową.Nie korzystaj zbyt często z zagłuszacza.Mogą się zorien-tować.Nie dzwoń ani do Rawickiej, ani do Wysockiego.Jest też do-bra wiadomość.Odezwała się kobieta z Fabianowa w sprawie ogło-szenia.Była niezwykle ostrożna.Niewiele powiedziała.Zażyczyłasobie spotkania na szosie numer 727, dziesięć kilometrów za miej-scowością Podleśna.Wyznaczyła spotkanie na jutro, na godzinę dzie-siątą.Rawicka nie powinna jechać.Teraz pilnują jej na zmianę dwapolicyjne samochody.Drugi raz im się nie wymknie.Pojadę ja.Je-stem starszym panem o smutnej, zmęczonej twarzy.Znam hasło.Po-informuję cię o wszystkim, gdy wrócę.Przyjmij ode mnie dobrą radę.Siedzisz ciągle w domu.To błąd.Oni pomyślą, że się ich boisz.Wsia-daj w samochód, wyjeżdżaj na wycieczki za miasto.Wstępuj do pu-bów.Pokazuj się jak najwięcej.Rozumiesz, partnerze? Tak jest odpowiada służbowo Damian.Szesnastego kwietnia.Spotkanie na szosieSzosa numer 727, dziesięć kilometrów za wsią Podleśna, jest pro-sta jak w pysk strzelił.Helena Nowak z Jadwigą Kolską, która siedzina tylnym siedzeniu, od piętnastu minut obserwują z samochodu prze-jeżdżające auta.Punto Nowakowej ma włączone ostrzegawcze miga-cze.Tak Helena Nowak umówiła się z tą kobietą od ogłoszenia.Włą-czone migacze to znak rozpoznawczy.Ten, kto ma przywiezć kameę, powinien się już pojawić.Spotka-nie było umówione na dziesiątą rano.275Silnik pracuje na jałowych obrotach.W kieszeni ma dyktafon.Ajeśli to prowokacja policji? Kobieta, z którą rozmawiała, odpowiadałaogólnikami. Owszem, ma kameę.Nie, nie może teraz wyjaśnić, wjaki sposób weszła w jej posiadanie.Nie, nie może opisać kamei,ponieważ nie wie, czy rozmawia z odpowiednią osoba.Nie, nie od-powie teraz, czego się obawia.Nalega na spotkanie.Owszem, zgadzasię na podany termin, chociaż wolałaby nie czekać z tym do jutra.Nie,nie wie, jakim wozem przyjedzie.Nie, nie wie, czy przyjedzie ona,czy ktoś inny.Bardzo prawdopodobne, że ktoś inny
[ Pobierz całość w formacie PDF ]