[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Och, potem oczywiście uciekł.Ale wcześniej zdążył jeszczeugodzić kogoś innego swoim ostrzem.Właśnie o takich typach mówią, że jak raz zabili, zaczynają się tym rozkoszować.To tylko kwestia czasu, nim zaatakuje ponownie.Ale topedancik, prawda? Ciągle zasadza się na gospodynię księdza.nie lubi zostawiać niedokończonej roboty.Minęłam obu mężczyzn.- Zaczekaj! - krzyknął za mną aptekarz, odpychając nabok zielarza.- Szermierz nic mnie nie obchodzi! Muszę z tobą pomówić! Rozmawialiśmy o tym z Rosą i chciałbym cięzapytać.Są sprawy, o których muszę się czegoś dowiedzieć!Laudomio! Obiecaj, że tu wrócisz! Laudomio!261- Santo Dio! - wybuchnął zielarz.- Gdzie ona się takspieszy?Ale ja już zniknęłam we mgle.48Wślizgnęłam się do kuchni księdza.Dwóch utytłanych Zbirów Borellego" pokładało się tam, chrapiąc z głowamina stole.Czułam zapach alkoholu parujący z ich zmęczonychciał.Jeden z mężczyzn trzymał w jednej ręce obnażony sztylet, a w drugiej pustą butelkę.Jego kompan najwyrazniejzwymiotował na blat.Kiedy ich mijałam, powietrze niemal stało.Byłam zjawą,narkomanką.Mogłabym się skryć za łukiem westchnienia,a nawet za zakrzywieniem ostrza.Wszystko wskazywało na to.że akrobatka miała podobnytalent.- Straciłaś całą zabawę - oznajmiła z werwą, gdy dotarłam do jej izby.- Co się stało? Czy Grollo nie zrobił ci krzywdy?- Mnie? Nie, był zbyt zajęty straszeniem staruchy, którąBorelli zatrudnił do pracy w kuchni.to jedna z miejscowychżon rybaków.- Stara kobieta?- No pewnie.Tyle że Grollo chciał się dobrać do mnie -potwierdziła Nefra.- Wykrzykiwał jej przekleństwa w twarzi groził, że zrobi jej to, co miał zamiar zrobić ze mną, jeśli niebędzie mu posłuszna.Reszta brzmiałaby całkiem komicznie, gdyby nie to, żegrozby były prawdziwe.Wystarczająco zdeterminowana, bychlusnąć mu owsianką w twarz, kobieta zaczęła wzywać po-262pomocy i udało się jej zwrócić uwagę dwóch mężczyzn,gramolących się w pobliżu po drabinie.To właśnie te zuchychrapały teraz przy stole.Podniosły alarm, ale tuż przeducieczką udało się Grollowi zranić nożem w rękę jednegoz nich.- Czy wiesz, że zeszłej nocy dzgnął jednego z twoichobrońców?Odwróciła wzrok i wzruszyła ramionami.Mogłam jedyniepatrzeć, jak kieruje rozpierającą ją energię na gwałtowne rozglądanie się po pokoju i unikanie moich oczu.Nagle twarzakrobatki przybrała nieznany mi wyraz.Nefra przysiadła obokmnie.- Myślałam, że wcześniej się pokażesz.Dlaczego nie wróciłam tu wcześniej? Czy ze strachu?A może to wynik działania opium, zaburzającego poczucieczasu i wspomnienia? Ale nie miałam zamiaru przyznawaćsię ani do jednego, ani do drugiego.- Mam ci coś do powiedzenia.O Borellim.Wczoraj tenrobak wspomniał podczas mszy o twojej krypcie.To jakaś zagmatwana historia o upiorach cierpiących w podziemnymwięzieniu -jego owieczki aż zadrżały w ławach.Jedna starowina zemdlała i trzeba ją było wynieść.Powiedział im, że toobjawienie czyśćca na ziemi.Tu, pod ich stopami.A potem,kiedy nadejdzie odpowiednia chwila, jego misją zleconą przezBoga będzie odprowadzenie ich do bram niebios.W kościelewybuchła wrzawa.Mówią, że będziemy mieli trzeci, najbardziej widowiskowy cud Borellego.Uwolnienie dusz z czyśćca.Zrobią z niego świętego.- Krzywi się.- Chcę tam pójść - powiedziałam z naciskiem.- Obiecałaś, że mnie zaprowadzisz.Nefra zaczęła się bawić cienkim łańcuszkiem z dzwoneczkami, który miała zapięty wokół kostki na nodze.- Czyżby?263Ton jej głosu zdradzał wściekłość.- Obiecałaś, że dowiesz się, gdzie Borelli trzyma klucz.Sama muszę go znalezć?Wybuchnęła perlistym śmiechem.- Ukradłam go wczoraj.Tuż po mszy, którą odprawiał.-Zrobiłam wielkie oczy, a ona ponownie zachichotała.Podniosła się.- Dobrze więc, pobawmy się trupami Borcllegoi złóżmy im wizytę.Nie ośmielą się nas skrzywdzić, jeślichcą się wydostać z tej cuchnącej nory!Jej zachrypnięte gdakanie wypełniało powietrze.Gdy onawirowała po podłodze, frędzle z cekinami połyskujące na jejspódnicy zasypywały maleńkimi gwiazdkami cały sufit.Nie znała strachu, była przyzwyczajona do chodzenia nadużej wysokości, zabezpieczona jedynie cienką linką asekuracyjną.Ale co ze mną? Co się stanic, jeśli upadnę?Skórzana czapka na jej głowie się przekrzywiła
[ Pobierz całość w formacie PDF ]