[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.KroczyliÅ›my w ciszy, aż wkoÅ„cu zaczęłam coÅ› mówić o tym, jak wszystko jest dobrze utrzymane,o jedynym krzewie róży, i o tym, jak to miÅ‚o mieszkać niemal na wsi, zdala od miejskiego zgieÅ‚ku, ale on nie daÅ‚ mi dokoÅ„czyć.ZbliżyÅ‚ siÄ™ dokrzewu i szybkim, fachowym ruchem Å›ciÄ…Å‚ najpiÄ™kniejszÄ… różę, jaka nanim kwitÅ‚a. ChciaÅ‚bym, żebyÅ› zachowaÅ‚a to na pamiÄ…tkÄ™, jest bez kolców. Nie ma róży bez kolców uÅ›miechnęłam siÄ™. Przynajmniej takmówi przysÅ‚owie. To prawda.Usuwam je jeden po drugim.RobiÄ™ tak od czasu,kiedy umarÅ‚a.Nie przyszÅ‚o mi do gÅ‚owy nic innego, jak zapytać: Pedro, dlaczego wczeÅ›niej powiedziaÅ‚eÅ›, że przypominam ciOliviÄ™?Nie odpowiedziaÅ‚ na pytanie, tylko zadaÅ‚ swoje: Agato, mogÄ™ do ciebie zadzwonić któregoÅ› dnia? BardzochciaÅ‚bym ciÄ™ znów zobaczyć. PoczÄ…tek tygodnia namiÄ™tnoÅ›ciZawsze mówi siÄ™, że nieszczęścia chodzÄ… parami, a ja nie mampojÄ™cia, czy ta mÄ…drość ludowa ma jakiÅ› odpowiednik w sytuacjiodwrotnej, bo co do sytuacji szczęśliwych również mam wrażenie, żelubiÄ… chodzić pod rÄ™kÄ™.Z tego co wiem, na takÄ… masÄ™ szczęścia używasiÄ™ sÅ‚owa aristotiquia i ma ona wiele wspólnego z kapryÅ›noÅ›ciÄ… boginiFortuny, która tak lubi pogrywać sobie z nami, poczciwymiÅ›miertelnikami.Powyższy, jakże retoryczny (i niezbyt oryginalny) wstÄ™p wiąże siÄ™z tym, że zupeÅ‚nie znienacka znalazÅ‚am siÄ™, tak, wÅ‚aÅ›nie ja, maÅ‚a AgatitaUriarte, w niewidzianej od wieeelu lat, a może nawet bezprecedensowej,sytuacji miaÅ‚am w perspektywie dwa romantyczne spotkania.Racja,wyrażenie może nieco na wyrost, gdy siÄ™ wszystkiemu przyjrzeć, lecznie można zaprzeczyć, że zarówno Pedro Fuguet, jak i Vlad Romescuwyrazili życzenie zobaczenia mnie, w zwiÄ…zku z czym mój nieskalany (imÄ™czeÅ„ski) grafik towarzyski nagle staÅ‚ siÄ™ napiÄ™ty do przesady.Dwóchfacetów, dwóch, i to w tym samym tygodniu!, krÄ™ciÅ‚am gÅ‚owÄ….Jak ja topogodzÄ™? Jak widywać siÄ™ jednoczeÅ›nie z tym i z tamtym? Na szczęściePedro Fuguet (który zaczynaÅ‚ mi siÄ™ naprawdÄ™ podobać, tak namarginesie) po tym, jak zadeklarowaÅ‚ chęć ujrzenia mnie ponownie,zapowiedziaÅ‚, że zadzwoni dopiero za kilka dni, po powrocie ze zjazdulekarzy.Idealnie.Przezorna Fortuna postanowiÅ‚a, jak widać, zadbaćnawet o szczegóły rozkÅ‚adu jazdy, a dziÄ™ki temu zyskaÅ‚am czas, byzobaczyć siÄ™ z moim przeÅ›licznym Vladem Romescu, który nastÄ™pnegodnia obwieÅ›ciÅ‚ swój przyjazd.ZamierzaÅ‚am powtórzyć swojÄ…propozycjÄ™, aby w ramach oszczÄ™dnoÅ›ci nocowaÅ‚ u mnie.Tak oto ja, królowa samotnych serc, wkroczyÅ‚am w ten osobliwytydzieÅ„ namiÄ™tnoÅ›ci i pasji (ale nie w biblijnym znaczeniu tego sÅ‚owa),który rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ od nastÄ™pujÄ…cej rozmowy telefonicznej. Ágata? To ty? Koszmarnie ciÄ™ sÅ‚yszÄ™, poczekaj, zerknÄ™ może,czy na zewnÄ…trz bÄ™dzie lepszy zasiÄ™g.Po tych sÅ‚owach nastÄ…piÅ‚y brzdÄ™ki talerzy, Å‚yżeczek i jakaÅ›wrzawa, a po chwili znowu usÅ‚yszaÅ‚am gÅ‚os Vlada Romescu, tym razemo wiele czystszy.OkazaÅ‚o siÄ™, że znajduje siÄ™ w kawiarni nieopodalmojego domu i dzwoni zgodnie z tym, co ustaliliÅ›my. Ale tylko po to, żeby pozdrowić ciÄ™, nie przejmuj siÄ™&A ja na to: & ?A on: & nie nie, nie musisz siÄ™ tak o mnie troszczyć, mogÄ™ pójść dohotelu, zostaÅ‚o mi jeszcze trochÄ™ pieniÄ™dzy.A ja na to: & & !!!A on: No dobrze, skoro tak nalegasz&A ja: & !On: W porzÄ…dku, niech bÄ™dzie.Ale nie musisz mnie szukać, samtrafiÄ™.Ja: & & ?!I on w koÅ„cu: Drugie piÄ™tro w gÅ‚Ä™bi, po lewej? Zwietnie, widzimy siÄ™ zachwilÄ™.CaÅ‚ujÄ™.PrzytoczyÅ‚am caÅ‚e zdania wypowiadane przez Vlada, a tylkowykrzykniki i wielokropki z moich odpowiedzi.NaszÄ… rozmowÄ™zapisaÅ‚am w ten sposób nie dlatego, że trenujÄ™ korzystanie ze znakówinterpunkcyjnych, ani nie z literackiej filuterii, lecz dlatego, że jego gÅ‚osw sÅ‚uchawce tak mnie onieÅ›mielaÅ‚, iż sama interpunkcja wÅ‚aÅ›ciwienajlepiej oddaje moje jÄ…kanie siÄ™ i gÅ‚upawe powtórzenia.CaÅ‚kowitezmieszanie wydaje siÄ™ moim tradycyjnym stanem, kiedy mowa oVladzie Romescu (a co dopiero, kiedy jest obok), ale wynika także ztego powodu, że zapraszajÄ…c go do siebie, przypomniaÅ‚y mi siÄ™podejrzenia, jakie pod jego adresem wysuwaÅ‚a madame Serpent ledwiekilka dni wczeÅ›niej. Co ty wyprawiasz, do diabÅ‚a ciężkiego? wyrzucaÅ‚am sobie jeszcze ze sÅ‚uchawkÄ… przy uchu. Czy przystoidzielić to samo mieszkanie z kimÅ› takim jak Vlad? A nie byÅ‚obyroztropniej spotkać siÄ™ z nim na chwilÄ™ i już? No bo co tak naprawdÄ™możesz o nim wiedzieć? Niewiele, w tym praktycznie nic dobrego.WÅ‚aÅ›ciwie tylko tyle, że wedÅ‚ug Olivii byÅ‚ on skÅ‚onny pójść do łóżka zpierwszÄ… lepszÄ… (i pierwszym lepszym), o ile to leżaÅ‚o w jego interesie.%7Å‚igolak, a przy tym ulicznik.A madame Serpent nie wyklucza nadodatek, że morderca.NiezÅ‚a sztuka, nie ma co.To bardzo typowe dla mnie.CoÅ› robiÄ™, a już chwilÄ™ potemzaczynam dostrzegać wszystkie niekorzystne strony.Tylko że tymrazem byÅ‚o zbyt pózno, żeby siÄ™ wycofać.Vlad za chwilÄ™ miaÅ‚ być poddomem, bÅ‚yskawicznie zbliżaÅ‚ siÄ™ do moich drzwi, już-już miaÅ‚ wcisnąćdomofon, a ja tu staÅ‚am, wciąż ze sÅ‚uchawkÄ… w rÄ™ku, nie majÄ…c szansyprzyjrzeć siÄ™ paciorkom tego intrygujÄ…cego różaÅ„ca wÄ…tpliwoÅ›ci itajemnic, które wÅ‚aÅ›nie wywlokÅ‚am.Jak zareagowaÅ‚am w tej sytuacji? Brzmi nieprawdopodobnie, alejedyne, co zdoÅ‚aÅ‚am zrobić, to poprawić wÅ‚osy.Wcale nie po to, abyprzepÄ™dzić z gÅ‚owy ponure myÅ›li bez żartów! lecz po prostu z tegopowodu, że moje wÅ‚osy wyglÄ…daÅ‚y tragicznie, jeden wielki koÅ‚tun,prawdziwy koszmar, sÄ…dzÄ…c po widoku, jaki zapewniaÅ‚o lustro przystoliku z telefonem.Może je trochÄ™ uporzÄ…dkujÄ™, oj, litoÅ›ci, lepiejzwiÄ…zać w koÅ„ski ogon, no i nie zaszkodzi naÅ‚ożyć trochÄ™ szminki ituszu do rzÄ™s.Zaraz, zaraz, oszalaÅ‚aÅ›, nie ma czasu, jeszcze zrobisz zsiebie stracha na wróble& ale w sumie, tylko ociupinkÄ™ pudru, tylkojedno mazniÄ™cie pÄ™dzelkiem, a potem szybkie zwiÄ…zanie wÅ‚osów, bozaraz powinien nadejść.O, widzisz? MówiÅ‚am ci, już tu jest.O matko!Dzwonek.Aby opowieść zachowaÅ‚a kolej rzeczy, a sukcesywnie dokÅ‚adanepaciorki zÅ‚ożyÅ‚y siÄ™ w jeden różaniec, muszÄ™ poÅ›wiÄ™cić kilka zdaÅ„naszemu powtórnemu spotkaniu.Choćby po to, żeby opisać chwilÄ™, gdyotwieraÅ‚am drzwi, a on staÅ‚ po drugiej stronie, z krwi i koÅ›ci, blondyn,niczym wspaniaÅ‚a zjawa na moim ponurym i dość cuchnÄ…cym piÄ™trze(ale nie opiszÄ™ niech to bÄ™dzie mój sekret przyjemny).Po to, byopisać, że gdy przekraczaÅ‚ mój próg, jego wspaniaÅ‚y uÅ›miech na mójwidok ani trochÄ™ nie przygasÅ‚, choć byÅ‚am poczochrana, miaÅ‚am zlenaÅ‚ożonÄ… szminkÄ™ oraz minÄ™ skoÅ„czonej ciamajdy (sekret pocieszny).IpodkreÅ›lić na koniec (sekret bolesny, wszak w winnicy Pana Naszegonie mogÅ‚o i tego zabraknąć), że praktycznie nie miaÅ‚ przy sobie bagażu,w zwiÄ…zku z czym musiaÅ‚am przeczuwać, że jego odwiedziny potrwajÄ…krócej niż paternoster.Tak oto rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ pobyt Vlada u mnie.PocaÅ‚unek napowitanie, kilka słów wdziÄ™cznoÅ›ci za zapewnienie mi zchronienia ,wypowiedzianych dosÅ‚ownie w ten sposób, z literÄ… z na poczÄ…tku, iokraszonych wÅ‚oskim akcentem tak cudownym, że do Å‚amania serc niepotrzebowaÅ‚ on już wsparcia, jakim byÅ‚o to wspaniaÅ‚e ciaÅ‚o
[ Pobierz całość w formacie PDF ]