[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie było wykładów ani ćwiczeń.W czasie moich pięcioletnich studiównie było ani jednego roku, w którym Uniwersytet nie byłby przynajmniej raz zamknięty.Pogro-my były urządzane wyłącznie przez studentów ze starego  Bratniaka , ubranych w rogatywki.Nowy  Bratniak był tu neutralny, członkowie nigdy w pogromach udziału nie brali, ale i też niebronili napadanych %7łydów.Broniły ich tylko nieliczne lewicowe jednostki.Stosunek do sprawyżydowskiej był przed wojną kamieniem probierczym postępowych przekonań.Natura mojawzdrygała się przeciwko endeckim metodom prześladowania %7łydów.Studia uniwersyteckie w moich czasach były wolne w tym sensie, że nie stosowano sys-temu kursowego przechodzenia z roku na rok.Studia humanistyczne można było skończyć nawetw trzy lata, jeśli się zdało wszystkie, przepisane prawem egzaminy, i zrobiło pracę magisterską.Ale zdarzało się, że młody człowiek studiował dziesięć, piętnaście lat.Nie wyrzucano go zuczelni.Studia przyrodnicze można było w zasadzie skończyć w cztery lata.Wykłady nie byłyobowiązkowe.Obowiązkowe były pracownie i seminaria, a potem zrobienie eksperymentalnejpracy magisterskiej.W praktyce studiowało się najczęściej przynajmniej pięć lat, nawet wtedy, 42gdy studiowało się pilnie, tak, jak to było w moim przypadku.Na pierwszym roku nie dostałemsię do niektórych pracowni, bo albo nie było już miejsca, albo nie zgłosiłem się na nie, bo z bra-ku informacji nic o nich nie wiedziałem.Potem pilnowałem przewidzianego programuPrzeciąganie studiów było powodowane różnorodnymi przyczynami.Najczęściej były totrudne warunki finansowe studentów, które zmuszały do podjęcia dodatkowej zarobkowej pracy.Niektórzy starsi studenci pracowali rzeczywiście, na przykład w szkolnictwie na pełnych etatachnauczycielskich.Pozakładali rodziny.Mało mieli czasu na studia, więc wlekły się one latami.Znałem jednak i takich studentów, rekrutujących się najczęściej z zamożnych rodzin, którzy ba-wili się, grali w karty, urządzali pijatyki i studiów w terminie nie kończyli.Znani byli z tegozwłaszcza członkowie ekskluzywnych małych stowarzyszeń studenckich, zwanych korporacjami.Nie nosili oni nawet pospolitych bratniackich czapek, ale swoje własne  korporantki.Z dwu-nastki naszych maturzystów siedleckich, ośmiu poszło do Seminarium Duchownego, czterechzaś w świat, z tego tylko dwóch z nas znalazło się w Warszawie.W trzy lata pózniej doszło dogrupy warszawskiej jeszcze dwóch, którym w Seminarium dano  Consilium abeundii , to znaczy radę aby z Seminarium wystąpili.Zaczęliśmy się też komunikować z kolegami ze starych lat znaszej szkoły, którzy studiowali lub pracowali w Warszawie.Niektórzy radzili sobie dobrze, inninie.Zaprzyjazniłem się szczególnie z Kostkiem, który ukończył naszą szkołę w Siedlcach roktemu, a studiował na Uniwersytecie filozofię.Był to człowiek wyjątkowo zdolny, inteligentny, aprzy tym pracowity.Pamiętam, że w wigilię Bożego Narodzenia spotkałem go na ulicy i zaprosi-łem do siebie. Nie przyjdę - odpowiada - bo muszę w bibliotece wyszukać dokumenty zródłowedo mojej pracy seminaryjnej. Jutro? Przecież biblioteka będzie zamknięta. Ach prawda, za-pomniałem, że jutro święto.Kostek pochodził z rodziny nauczycielskiej z %7łelechowa, w powiecie garwolińskim.Jegoojcem chrzestnym był słynny na całą Polskę lekarz, dr Badmajew, zielarz i wyznawca medycynytybetańskiej, człowiek bardzo bogaty.Bardzo Kostka lubił, a że był człowiekiem jeszcze nie sta-rym, zaczął snuć plany które dotyczyły nie tylko jego chrześniaka, ale i mnie.Otóż namawiałKostka, aby po skończeniu filozofii poszedł na medycynę, kiedy ją skończy, on na koszt własnywyśle nas obydwu do Tybetu, abyśmy studiowali tamtejszą medycynę.Obaj entuzjastycznie od-nosiliśmy się z początku do tego projektu, ale w miarę upływu czasu zaczęło to nam pachnąćznachorstwem.Kostek już w trzy lata skończył filozofię i poszedł na medycynę.Jeszcze przedwojną, w czasie studiów medycznych, zdobył doktorat z filozofii.Wybuchła wojna, w czasiektórej dostał się jako oficer do niewoli, Uciekł z niej, przedarł się do Belgii i tam dostał dyplomlekarza, ożenił się z pielęgniarką, Belgijką.Po wojnie chciał wrócić do kraju, ale jego żona niechciała jechać do kraju komunistycznego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl