[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To nie jest oficjalna organizacja.Nie ma jej na liście grup terrorystycznych.Alecały czas czekamy na wiadomość z Interpolu.Intuicja podpowiadała mi, że banda Peter a była na tyle dobrze zorganizowana, żenawet Interpol nie miał w swoich aktach żadnej notatki na jej temat.Być może udało nam sięzdemaskować grozną szajkę złodziei zabytków, a jednocześnie grupę pogańskich szaleńców.Nie wiedzieliśmy, czy już wcześniej nie dokonywali kradzieży i nie niszczyli zabytkówzwiązanych z kulturą chrześcijańską.Być może nigdy się nie dowiemy, co zamierzali zrobić zmagistrem Rzepką oraz Wikusiem podczas pogańskiego obrzędu nad brzegiem ZatokiPuckiej.- To znaczy, że wikingowie nie pójdą do więzienia? - Zośka tupnęła nogą ze złości.- To niesprawiedliwe!- Musimy trzymać się litery prawa, panienko - powiedział na pożegnanie komisarz.W złych nastrojach wracaliśmy do hotelu.Po przyjściu zastaliśmy w holuoczekujących nas Fiolkę i Encyklopedię.Byli wyraznie podekscytowani.- Panie Tomaszu - zaczęli mówić podniesionym głosem.- W zaparkowanymprzecznicę dalej audi zauważyliśmy aktorkę Luizę.- Luizę? - zapytała Zośka.- Dokładnie!- Co ona tam robi?- Siedzi całymi godzinami.- Ona nas podsłuchuje, szefie - zauważyłem.- Batura nie daje za wygraną.Jestciekawy losu żółtych butli.Po południu cichaczem wymknęliśmy się z hotelu i wsiedliśmy do Rosynanta.- Skąd ten pośpiech, szefie? - zapytałem ruszając.- Dosłownie kwadrans temu zadzwonił do mnie Rutra.Wyobraz sobie, Pawle, że zadwie godziny ma się spotkać z Rzepką w domku pana Andrzeja.Otóż podczas krótkiegopobytu na łodzi nasz magister ułożył się z wikingami.- Zaraz, zaraz - niecierpliwiłem się.- Przecież magistra o mały włos nie usmażono naognisku razem z kotem.A pan mówi, że się układał ze swoimi prześladowcami!- Tak właśnie miał myśleć Jerzy. Wikingowie mieli przeszmuglować cenny towarnależący do Batury, ukryty w jednej z żółtych butli, ale od Rzepki dowiedzieli się, że policjama ich na oku.Rzepka zaproponował zatem pomoc za darowanie życia.W ten sposób Baturastał się niepotrzebny.Magister Rzepka jako pracownik Fundacji WOZ mógł z łatwościąprzewiezć nielegalny towar przez granicę.Ale zatrzymaj się! Obiecałem Rutrze, że gozabierzemy.Sam opowie, co jest grane.I faktycznie.Rutra czekał na nas za rogiem najbliższej uliczki.Przywitaliśmy się ikiedy zajął miejsce z tyłu, zaczął opowiadać.- Podczas ogniska jeden z wikingów miał rzekomo zgładzić Rzepką pozorując jegośmierć.Przeszkodził im w tym pan Tomasz, ale i tak Rzepka mógł realizować swój plan.Zaplecami Batury odebrał od wikingów żółtą butlę i nawiązał ze mną kontakt.Obiecałemprzewiezć ją korzystając z legitymacji agenta Interpolu.Jednak Rzepka nie wie, że jestemuczciwym detektywem.Magister Rzepka czekał na Rutrę przed domkiem instruktora.Był pewny siebie,chociaż nerwowo zerkał na boki.A w tym czasie my z szefem obserwowaliśmy ich ukryci zakrzakami.- Gdzie masz towar? - przywitał go Rutra.Magister znikł za drzwiami i po chwili wyszedł z żółtą butlą.Rzucił ją na ziemię.- Wiesz, ile to jest warte? - zapytał Rzepka.- Lepiej nie pytaj.Batura chciał toprzemycić na jachcie Jorgensena, a potem podzielić się z wikingami.Cwaniak, aleprzeliczył się.Stracił zaufanie wikingów i nie przewidział, że ktoś może być sprytniejszy odniego.Nie wiedział nawet, że specjalnie dałem się złapać wikingom , aby zabrali mnie nałódz.Tam - pod nieobecność Batury - zaproponowałem im swoje usługi.- Skąd wiedziałeś, co jest w środku butli?- Rozpracowuję Baturę ponad rok - rzekł z dumą Rzepka.- Ale jak widzisz, zmieniłemzamiar wsadzenia go za kratki.Po prostu przejąłem jego interes.- Tylko tak ci się wydaje, magistrze - usłyszeliśmy zimny głos Batury.Jerzy wyskoczył zza rogu domu z wycelowanym w Rzepkę pistoletem.Za naszymi plecami usłyszeliśmy szelest.Odwróciliśmy się błyskawicznie i ujrzeliśmyuzbrojoną w pistolet Luizę.W ten oto sposób Batura zastawił na nas pułapkę.Było jasne, żepodsłuchiwał naszą rozmowę w jeepie i postanowił przyjechać tutaj, aby odebrać swój towar.Luiza kazała nam podejść bliżej domku.- Nie doceniacie mnie, panowie - rzekł do nas z uśmiechem Batura podnosząc jednąręką żółtą butlę.- To samo można powiedzieć o tobie, Jerzy - powiedziałem posyłając mu czarującyuśmiech.- Zaraz was zwiążemy i zobaczymy, kto pierwszy, oprócz szczurów, znajdzie was wtej budzie - próbował żartować
[ Pobierz całość w formacie PDF ]