[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pański syn jest samotny inieszczęśliwy, a jego ojciec odwraca się od niego.Czasami myślę, że musi miećpan diabła w sobie.Zobaczyłam, że zacisnął pięści, a twarz mu pobladła.Odwrócił się bez słowa iszybko odszedł.Wiedziałam, że posunęłam się za daleko.Powiedziałam coś, czego nie miałam prawamówić.Byłam pewna, że gdy wrócę, powie mi, że jestem zwolniona.Nie miałam siłystawić mu czoła, usiadłam więc na plaży i rozmyślałam o tym, co się stało.Myślałam o tym, jak patrzył na mnie, gdy powiedziałam, że odcina się od Piotra.Jednak to musi być jego wina, że nie mogą się dogadać.Piotr wyraznie okazał, żepragnie towarzystwa ojca.On jednak miał w sobie coś, co kazało mu odwracać sięnawet od najbliższych.Porzuciłam te rozmyślania i wolno wróciłam do domu.Drzwi pomiędzy naszymi pokojami były otwarte i zobaczyłam go stojącego przyoknie. - Miałaś bardzo długą przerwę na lunch - powiedział z lekkim wyrzutem.- Wyglądało na to, że nie mam po co się spieszyć.Myślałam, że każe mi panteraz odejść.- Przeciwnie - powiedział, odwracając się - szybko stajesz się mi niezbędna.Mówił to spokojnie i spoglądał na mnie tak łagodnie, że nie po raz pierwszypomyślałam, że nigdy go nie zrozumiem.- No cóż.Masz dużo pracy, prawda? Nie ma więc powodu, aby się teraz ociągać.Od tego momentu pracowaliśmy znowu w przyjaznej atmosferze tak, jak przedprzyjazdem Piotra, chociaż zdawałam sobie sprawę, że nie zawsze tak będzie.Mimojego zmiennych nastrojów, lubiłam swoją pracę i przyjmowałam wszystko tak, jakbyło.Przez następne kilka dni nie miałam okazji porozmawiać z Piotrem.Myślałam o nimdużo i zastanawiałam się, czy wciąż jest taki nieszczęśliwy.Wydawał się byćpełen radości, gdy schodził do łodzi, ale zawsze był w towarzystwie.Pewnego dnia, idąc wzdłuż nabrzeża zobaczyłam go oglądającego jedną z żaglówek.Podeszłam, żeby z nim porozmawiać.- Chciałbym mieć kogoś, kto by ze mną popływał - powiedział.Mój dziadek częstomnie zabierał ze sobą, czasami wypływaliśmy na cały dzień i urządzaliśmy sobiepiknik - spojrzał na mnie lekko zakłopotany.- Przepraszam za tamten dzień.Musiałem czuć się wtedy bardzo zle.Może to byławina pogody.- Nie przejmuj się - powiedziałam.- Czasami lepiej wyrzucić wszystko z siebie.Każdy problem wygląda trochę lepiej, gdy można z kimś o nim porozmawiać.- Wiem.Wtedy, gdy mówiłaś o ojcu, miałaś rację.Trochę się poprawiło międzynami.- Dlaczego nie poprosisz go, żeby z tobą popływał?- To niemożliwe.Co za pomysł!- Dlaczego? Czy on nie umie pływać?- Och! Pływa całkiem dobrze, chociaż nie wiem, czy potrafi prowadzić łódz.Nigdy nie widziałam, żeby żeglował.- Cóż.Zawsze się może nauczyć.Ty na pewno umiesz to robić doskonale.Potrząsnął głową.- On nigdy ze mną nie popłynie.- Chcesz się założyć?Uśmiechnął się.- To nie w porządku.Ty nie masz żadnych szans.- Dobrze.Założę się, że nie odważysz się go zapytać.Zaczął się śmiać.-Wyobrażam sobie jego twarz, gdybym tylko spróbował.- O ile się zakładamy?Popatrzył na mnie przez chwilę.- Sądzisz, że nie zapytam, prawda? Dobrze.Niechcę cię odzierać ze skóry.Załóżmy się o szylinga.- Zgoda.Szylinga o to, że zapytasz i dwa szylingi, czy on popłynie, czy nie.- W takim razie stracisz trzy szylingi.- Nie mów hop, póki nie przeskoczysz! - powiedziałam, ale pomyślałam, że możeon ma rację.Kiedy kilka dni pózniej dopływaliśmy do wyspy, zauważyłam, że od głównegopomostu odbija żaglówka.W Domu pani Willis powiedziała mi, że pan Sutherby będzie nieobecny przez całydzień.- Popłynęli razem trochę pożeglować - wyjaśniła.- Byłam zaskoczona, kiedyPiotr przyszedł i poprosił mnie, żebym zapakowała im jedzenie na piknik.Byłtaki szczęśliwy.Cieszę się, że jego ojciec zaczyna się nim bardziejinteresować.Biedny chłopak stawał się już tak samo przygnębiony jak on.Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy to usłyszałam.Więc Piotr poprosił ojca iwygrał zakład, a ja ku mojemu zdziwieniu, wygrałam drugi, chociaż naprawdę niespodziewałam się, że pan Sutherby popłynie z nim.Ze względu na Piotra miałamnadzieję, że uda im się ten wspólny dzień.- Piotr ma dobry wpływ na ojca - kontynuowała pani Willis.- Obserwowałam ich,jak wypływali.On zachowywał się prawie tak, jakby znów był chłopcem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl