[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wspominaliśmyjuż o niej, uzyskując świadectwo Elemire'a Zoili.Mistyka jest istotnie"bezpośrednim doświadczeniem Bóstwa", osiągnięciem Tajemnicy na drodzeintuicji, pomijając nieprzezroczysty filtr "zamkniętego rozumu".Konsultowanie się kogoś, kto zna i praktykuje drogi mistyki, jest więcuprzywilejowanym sposobem badania prawdy religijnej.Warto zatem było wspiąć się na jedno z najpiękniejszych i sławnych wzgórz,aby posłuchać don Divo Barsottiego, jednego z ,,najwznioślejszych" duchów(a więc odosobnionych i dyskretnych) naszych czasów.Barsotti jest badaczemmistyki i równocześnie sam jest ,,mistykiem": innym ważnym świadkiem, którymoże pomóc rzucić dodatkowe światło na przedmiot naszej ankiety.Divo BarsottiMiejsce, mimo wszystkich zniszczeń, należy jeszcze do najbardziejzachwycających miejsc świata: ogrody, renesansowe wille, które widziały"konwersatoria" odrodzeniowych humanistów; Capponcina D'Annunzia; domyangielskich poetów romantycznych i amerykańskich krytyków sztuki; gróbTommaseo.Wzgórze Settignano, które panuje nad Florencją.Pośród oliwek i cyprysów, jadąc uliczkami przeciskającymi się międzymurami, taksówka pokonuje ciemny tunel Gamberai, ze słynnym ogrodem w styluwłoskim i dojeżdża do willi.Ona także ma swoją historię jako rezydencja -entre deux guerres - nie wiem jakiej księżnej z Europy wschodniej.Coś ztych dalekich miejsc pozostało na tabliczce koło bramki ("Casa SanSergio"), w napisach i w płaskorzezbie poświęconych patronowi Rosji,Sergiuszowi z Radoneża, założycielowi klasztoru Trójcy Zwiętej w SergijewymPosadzie, świętemu u prawosławnych jak i katolików.Divo Barsotti tutaj mieszka, tutaj układa swoje spokojne i dobroczynnepomysły, trzymając nici owej nieznanej "Wspólnoty dzieci Bożych" ("Comunitadei figli di Dio"), która gromadzi tysiąc osób wszystkich stanów, naróżnych poziomach zaangażowania religijnego.Są ci z pierwszego poziomu,żyjący w małżeństwie; ci z drugiego, którzy żyją w świecie, ale składająśluby; inni z trzeciego i tak dalej, aż do grupki sióstr i zakonników,którzy wybrali życie modlitwy i całkowitego poświęcenia się Wspólnocie.Ciżyją tutaj, w Settignano: na kontemplacji, dwie siostrzyczki pochodzące zBrianzy, które spotykam (mają miniklasztor w domku na krańcach wioski),dołączają do niej przepisywanie, powielanie, wysyłanie medytacji i ćwiczeńduchowych podyktowanych przez Ojca założyciela.Jest nim właśnie don Divo, kapłan diecezji San Miniato di Pisa, "jeden znajbardziej wzniosłych duchów naszych czasów", według świadectwa Carla Bo.Człowiek studiów, milczenia, modlitwy: mistyk, kapłan, którego laik GenoPampaloni chciałby mieć u swojego łoża śmierci, ale nie jest przez toofiarą pewnego rodzaju alienacji religijnej, ponieważ jego obecnośćdyskretna ale wytrwała stoi za niektórymi z tych, którzy tworzyli historięWłoch tych dziesięcioleci.Często zatrzymuje się tutaj don GiuseppeDossetti; przybywał tutaj na górę Giorgio La Pira; czuł się tutaj jak wdomu Mario Gozzini, niegdyś filar florenckiego laikatu katolickiego, aobecnie senator, jako niezależny z lewicy, w ugrupowaniach komunistycznych.Chociaż don Barsotti zgadza się na kierownictwo duchowe jedynie tych,którzy trzymają się z daleka od polityki.Dla niego zaangażowaniechrześcijanina w świecie jest bardzo dalekie od jałowych kłótni partyjnych.Jedynie Paweł VI był zdolny wyciągnąć go stąd, prosząc go o wygłoszenierekolekcji.Był rok 1971, w pełni panował chaos kontestacji, Barsotti(zobaczymy to) nie był i nie jest na pewno pobłażliwy dla tych ustępstw,które zdawały się wciągać także niejednego z hierarchii.Przemawiał zewangelicznym męstwem, na końcu papież i jego współpracownicy dziękowali muwzruszeni, ofiarowali mu dary.Często się zdarza, że ten, kto głosiłrekolekcje papieżowi, zostaje mianowany biskupem i potem nawet kardynałem. Nie stało się tak z Barsottim, którego ktoś naprawdę ważny chciał mieć naarcybiskupim tronie Florencji, a który tymczasem - ku swojej uldze,oczywiście - jest jeszcze tutaj, aby się modlić, studiować, głosić kazania,pisać książki (około czterdziestu, wiele z nich zostało przetłumaczonych nagłówne języki).Powróćmy do Pawła VI, który prosił go, aby spełnił rolę pośrednika międzyWatykanem i florenckimi kontestatorami (były to czasy, które wydają siębardzo dawne, Isolotta i innych podobnych ognisk), ale Barsotti byłstanowczy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl