[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Olaf zdawaÅ‚ wtedy egzamin.Zaraz potem przyszedÅ‚ do domu.PowiedziaÅ‚am torównież policji.- Czyli nie poszedÅ‚ na randkÄ™ z Isabel?Pani van Oirschot siÄ™ prostuje.ObserwujÄ™, jak zmienia siÄ™ jej wzrok, a w gÅ‚osiepojawia siÄ™ coÅ›, co mi siÄ™ nie bardzo podoba.Traktuje mnie jak drapieżne zwierzÄ™, którewypatruje ofiary.Niespokojnie poruszam siÄ™ w fotelu, patrzÄ™ na zegar i przymuszam siÄ™ do uÅ›miechu.- DziÄ™kujÄ™, byÅ‚o mi bardzo przyjemnie, ale już muszÄ™ iść.DziÄ™kujÄ™ za kawÄ™.- ZostaÅ„.- Jej ¿[os brzmi chÅ‚odno i nagle wiem, skÄ…d to zimne spojrzenie u Olafa.Pochyla siÄ™ nade mnÄ…, dokÅ‚adnie tak, jak czyni Olaf, i mówi:- Nie przyszÅ‚aÅ› siÄ™ nacieszyć mojÄ… goÅ›cinnoÅ›ciÄ…, prawda?Nie odpowiadam.BiorÄ™ torebkÄ™ i lekceważąc jej zaproszenie, wstajÄ™.- MuszÄ™ już iść.Do widzenia.Jest za dziesięć dwunasta.- Sabine! - wola za mnÄ… pani van Oirschot. ZatrzymujÄ™ siÄ™ w drzwiach.Podchodzi do mnie, lecz ja siÄ™ jej nie lÄ™kam.Odpowiadam tym samym wyczekujÄ…cym spojrzeniem.Ta drobna kobieta nie zatrzyma mnie.WidzÄ™, jak jej wzrok siÄ™ zmienia.Stoi, splatajÄ…c dÅ‚onie.Milczenie zawisÅ‚o nad namijak miecz.Kiedy siÄ™ wreszcie odzywa, jej pytanie mnie zaskakuje.- Czy ty naprawdÄ™ jesteÅ› jego dziewczynÄ…?- ByÅ‚am niÄ….- A on już o tym wie?Po krótkim wahaniu zaprzeczam.- ObawiaÅ‚am siÄ™ tego - dodaje, potwierdzajÄ…c swoje przewidywania.- Czego siÄ™ pani obawiaÅ‚a?- PowiedziaÅ‚am ci: Olafowi trudno utrzymać zwiÄ…zek.Nie wiem dlaczego.Eline niemogÅ‚a mi tego wyjaÅ›nić.Może ty potrafisz?SÅ‚yszÄ™, jak zegar bije dwunastÄ….- Przykro mi, naprawdÄ™ muszÄ™ już iść.- Odwracam siÄ™, prawie biegnÄ…c.Drzwi sÄ…zamkniÄ™te na Å‚aÅ„cuch.SzarpiÄ™ siÄ™ z nim przez chwilÄ™, spodziewajÄ…c siÄ™ rÄ™ki na swoimramieniu.Kiedy w koÅ„cu wypadam na ulicÄ™, sÅ‚oÅ„ce Å›wieci mi prosto w twarz.Przy koÅ„cu ulicy sÅ‚yszÄ™ dzwiÄ™k gÅ‚oÅ›nego silnika.Powinnam iść w tym kierunku, leczskrÄ™cam na prawo.Nie obchodzi mnie to, czy pani Oirschot mnie obserwuje: zaczynam biec.Samochód siÄ™ zbliża, i zatrzymuje przed drzwiami, którymi wÅ‚aÅ›nie wybiegÅ‚am.SpoglÄ…damza siebie: czarny peugeot.Drzwi sÄ… zamkniÄ™te, nikt nie wychodzi.Czym prÄ™dzej siÄ™ chowamza rogiem, jakby oczekujÄ…c, że zaraz ktoÅ› mnie zawoÅ‚a po imieniu.Lecz za mnÄ… panuje cisza.Dla pewnoÅ›ci mijam jeszcze parÄ™ bocznych uliczek idÄ™ szybko wÄ…skÄ… Å›cieżkÄ… na skwer i tamodczekujÄ™ chwilÄ™.Dopiero kiedy wracam do równowagi, zaczynam szukać samochodu.Mamjeszcze spory kawaÅ‚ek.Szybko wsiadam, blokujÄ…c drzwi.BiorÄ™ komórkÄ™ i sprawdzam pocztÄ™ gÅ‚osowÄ….Znowu sześć wiadomoÅ›ci.NieodsÅ‚uchujÄ™ ich, wÅ‚Ä…czam silnik i jadÄ™ w kierunku poczty.32Haverkamp.W książce telefonicznej nazwisko to zajmuje caÅ‚Ä… kolumnÄ™.Zaczynam odpierwszego z góry, ale już przy trzecim jestem pod wÅ‚aÅ›ciwym numerem.- Eline Haverkamp, sÅ‚ucham - odpowiada mÅ‚ody, dzwiÄ™czny gÅ‚os kobiecy.- DzieÅ„ dobry.Mówi Sabine Kroese.Nie znamy siÄ™, ale mam wrażenie, że jest ktoÅ›,kogo obie dobrze znamy: Olaf van Oirschot.Zapada cisza. - Halo, sÅ‚yszysz mnie? - pytam, kiedy milczenie zaczyna siÄ™ przeciÄ…gać.- Tak.Co siÄ™ dzieje z Olafem?- Nic takiego, poza tym, że chodzimy ze sobÄ… i.- BÄ…dz ostrożna - przerywa mi Eline.- Co takiego?- Nie jest takim sympatycznym chÅ‚opakiem, na jakiego wyglÄ…da.MówiÄ™ z wÅ‚asnegodoÅ›wiadczenia.- Dlatego dzwoniÄ™.Czy mogÅ‚abym do ciebie wpaść?- Teraz?- To bardzo ważne.- No dobrze.Mieszkam w dzielnicy Schooten.Znasz jÄ…?- Tak, pochodzÄ™ stÄ…d.Jestem teraz na poczcie na Middenweg, bÄ™dÄ™ u ciebie zapiÄ™tnaÅ›cie minut.Odwieszam sÅ‚uchawkÄ™.PrzepisujÄ™ adres z książki telefonicznej.W chwilÄ™ pózniejjadÄ™ w kierunku Schooten, podmiejskiej dzielnicy Den Helder.Przypominam sobie, że tumieszkaÅ‚a dawniej Miijam.UlicÄ™, na której mieszka Eline Haverkamp, znajdujÄ™ Å‚atwo, i nie mam problemów zzaparkowaniem.ZatrzymujÄ™ siÄ™ przed jej domem.Kiedy zamykam samochód, otwierajÄ… siÄ™drzwi domu.Stoi w nich mÅ‚oda kobieta w moim wieku i uÅ›miecha siÄ™ do mnie.PrzechodzÄ™wÄ…skÄ… Å›cieżkÄ… przez ogródek; witamy siÄ™ u wejÅ›cia mocnym uÅ›ciskiem dÅ‚oni.- Cześć - mówi Eline.- Wejdz, proszÄ™.Nie przewróć siÄ™ o torby z zakupami, wÅ‚aÅ›niewróciÅ‚am z supermarketu.- Na caÅ‚y tydzieÅ„, sÄ…dzÄ…c po iloÅ›ciach - Å›miejÄ™ siÄ™, omijajÄ…c sprawunki.- Tak, to prawda.Nie ma innego wyjÅ›cia, kiedy siÄ™ pracuje na okrÄ…gÅ‚o.- Napijesz siÄ™ kawy?- Nie, dziÄ™kujÄ™.Dopiero piÅ‚am.MiaÅ‚abym ochotÄ™ coÅ› zjeść.Tego mi jednak nie wypada mówić.Siadam wiÄ™c wdużym pokoju, rozglÄ…dajÄ…c siÄ™ wokół.Przytulnie tu, i w moim guÅ›cie.Dużo pomalowanegona biaÅ‚o drewna i zielonych roÅ›lin.Wielka półka z książkami zajmuje prawie caÅ‚Ä… Å›cianÄ™.- Przejdzmy od razu do rzeczy: bÄ…dz ostrożna z Olafem - mówi Eline, siadajÄ…c izapalajÄ…c nerwowo papierosa.- ByliÅ›my z sobÄ… przez rok, lecz tylko przez pół roku byÅ‚ tonaprawdÄ™ szczęśliwy zwiÄ…zek.- Dlaczego? - Dlaczego? - wzrusza ramionami.- DominowaÅ‚, byÅ‚ zaborczy.Od momentu, kiedyprzystaÅ‚am na to, by zostać jego dziewczynÄ…, uznaÅ‚ mnie za swojÄ… wÅ‚asność.MusiaÅ‚am mupoÅ›wiÄ™cać każdÄ… wolnÄ… chwilÄ™.Ze swoimi przyjaciółmi nie mogÅ‚am już rozmawiać sama, bozawsze chciaÅ‚ być przy mnie.Kiedy planowaÅ‚am coÅ› samodzielnie, zaczynaÅ‚ protestować jakmaÅ‚e dziecko.PotrafiÅ‚ przekraczać dozwolone normy, wszczynaÅ‚ kłótnie, przepraszaÅ‚ izaczynaÅ‚ wszystko od poczÄ…tku.MiÅ‚o byÅ‚o tylko wtedy, kiedy robiÅ‚am dokÅ‚adnie to, co chciaÅ‚.Patrzy na mnie badawczo.- Jak dÅ‚ugo jesteÅ›cie razem?- Dopiero parÄ™ tygodni, ale znaliÅ›my siÄ™ już wczeÅ›niej.- Powiedz jeszcze, jak siÄ™ nazywasz?- SabinÄ™ Kroese.- Znam pewnego Kroese.Ma na imiÄ™ Robin, jest przyjacielem Olafa.- To mój brat.Przez niego poznaÅ‚am Olafa.JakiÅ› czas temu znowu siÄ™ spotkaliÅ›my iod razu wpadliÅ›my sobie w oko [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl