[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- I pani się obawia, że jest to wyprawa po  złote runo.- To prawdopodobne.W każdym razie bardzo bym chciała, żeby Werbach odczepił sięod Romana.Myślałam nawet, żeby porozmawiać na ten temat z panią Dobrzyńską, ale w tejsytuacji.Nie bardzo mi wypada tak zaraz po śmierci jej męża.Downar uważnie przyjrzał się mówiącej.- Nie rozumiem.Co ma wspólnego z tą sprawą pani Dobrzyńska?Anna machinalnie spojrzała na zegarek.- Werbach jest przyjacielem pani Dobrzyńskiej.- Mówi pani poważnie?- Najzupełniej. - Hm.Przyznaję, że trochę mnie pani zaskoczyła.Uśmiechnęła się.- Och.To jest publiczną tajemnicą.Pan nie miał kontaktu z tym środowiskiem idlatego.- A pani z jakiego zródła ma tę wiadomość?- Powiedział mi Roman i chyba nie tylko Roman.- Czy może orientuje się pani, od jak dawna Dobrzyńska i Werbach.?- Dokładnie nie wiem, ale chyba od roku albo jeszcze dawniej.- Czy pani bliżej znała państwa Dobrzyńskich?- Nie.Wszystko, co o nich wiem, to właściwie od Romana.No i podczas tej naszejwycieczki.- Więc od swojego męża dowiedziała się pani o romansie Werbacha z paniąDobrzyńską?- Tak.Chyba tak, chociaż.- Chociaż.? - podchwycił Downar.- Wydaje mi się, że słyszałam także i od innych osób.Wie pan.Warszawa towłaściwie małe miasto i bardzo plotkarskie.Wszyscy wszystko wiedzą o swoich bliznich.Tutaj niezmiernie trudno coś ukryć.- Pani zapewne dobrze zna Roberta Werbacha.Potrząsnęła głową.- Nie.Wcale go nie znam.Przed wyjazdem na wycieczkę widziałam Werbacha dwaczy trzy razy zupełnie przelotnie.A pózniej we Włoszech, ale i tam nie nawiązałam z nimbliższej znajomości.Downara trochę to zastanowiło, ale nie zdradził się ze swoimi wątpliwościami.- Chciała pani spotkać się ze mną w konkretnej sprawie.- Tak, Czy ma mi pan to za złe?- Broń Boże.Tylko ciągle jeszcze nie wiem, w czym mógłbym być pani pomocny.- Tak jak powiedziałam na początku naszej rozmowy, chodzi o Romana, o mojegomęża.- Czego pani ode mnie oczekuje? Uśmiechnęła się niewyraznie.- Prawdę mówiąc, sama nie wiem.Zachowuję się bardzo głupio.Ale musi panzrozumieć, że nie mam nikogo bliskiego, nie mam się komu zwierzyć.Podczas naszejwspólnej wycieczki do Włoch tak jakoś.- Dołożę wszelkich starań, żeby pani pomóc - zapewnił Downar.- Cała trudnośćpolega na tym, że nie wyobrażam sobie, jak ma praktycznie wyglądać ta pomoc.Co mamzrobić? Chciałaby pani, żebym pomówił z jej mężem? Energicznie potrząsnęła głową.- Och, nie, nie.To by jeszcze pogorszyło sprawę.- Więc.?Wyraz kompletnej bezradności odmalował się na jej twarzy.Robiła wrażenie małegoprzestraszonego dziecka.- Niepotrzebnie zawracam panu głowę - powiedziała cicho.- W tej chwilizrozumiałam, że nic mi pan nie może pomóc.Nikt mi nie może pomóc.- W oczach miała łzy.Zdawało się, że lada chwila się rozpłacze.Downarowi zrobiło się żal.Wyciągnął rękę i delikatnie dotknął jej dłoni.Była zimna.- Pani Anno - usiłował nadać swemu głosowi miękkie, serdeczne brzmienie.- Nietrzeba się załamywać.Ostatecznie nic się takiego nie stało.- Nie mogę żyć w ciągłym zagrożeniu - szepnęła.- Przerażenie ogarnia mnie na myśl,że milicja miałaby przeprowadzać rewizję w naszym mieszkaniu.- Zapewniam panią, że nie ma w tym nic przerażającego.A poza tym, dlaczegoprzewidywać taką ewentualność? Na razie nie ma pani żadnych konkretnych powodów doobaw.- Jestem przekonana, że Werbach wciąga Romka w jakieś podejrzane interesy i że to,prędzej czy pózniej, musi się zle skończyć.- Była już spokojna i opanowana.Jakoś sobieporadziła z niedawnym wzruszeniem.- Widzi pan.Czasami człowiek chce się przed kimśwyżalić.Zdecydowałam się zadzwonić do pana.Teraz widzę, że to wszystko jest zupełnie bezsensu.Rzeczywiście, nie może mi pan pomóc.Proszę się na mnie nie gniewać.Przepraszam.- Nie ma mnie pani za co przepraszać - powiedział z uśmiechem Downar.- Miło mi,że pozyskałem pani zaufanie i że w trudnej sytuacji życiowej zwróciła się pani do mnie o radęi pomoc.%7łałuję tylko, że nic nie mogę dla pani zrobić.Gdyby zdarzyło się coś konkretnego,proszę do mnie dzwonić.Najlepiej wcześnie rano.Będzie mi bardzo miło spotkać się z paniąna kawie, jeżeli nawet nic się nie zdarzy.- Dziękuję.Anna nagle zmieniła temat rozmowy.Mówiła o najnowszych filmach, o premierachteatralnych, wystawach, wernisażach.Słuchając jej, Downar miał wrażenie, jakby włączyłradio czy telewizor i trafił akurat na przegląd wydarzeń kulturalnych.Nie widział tychwszystkich sztuk teatralnych i filmów i nie bardzo mógł podtrzymać rozmowę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl