[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Najwyższy czas na przerwę - uznała.S[ie chcę ci przeszkadzać - zaczęła się tłumaczyć Joanna - tyl-prostu uwielbiam patrzeć, jakpracujesz, ^ie przeszkadzasz mi - zapewniła ją April.- Jeśli już, to y miewał jakieś anse.NTotak.Chyba za mną nie przepada.Możesz się tym już nie przejmować.Sprawa umarła śmiercią alną - oznajmiła April.Fakto?Woody był uprzejmy zadzwonić do mnie z informacją, że się iuje z układu.Nie nadąża zwłasną robotą, więc musi sobie od-z moją.Ale to nie wszystko! - Uniosła w górę palecwskazują-Wyznał mi też, że poznał jakąś wyjątkową kobietę, fantastycz-iealną, jedyną.Wobec czego nie będzie się ze mną więcej vał - zakończyła ze wzruszeniem ramion.Czas na pożegnanie213- Widzę, że nie spędza ci to snu z powiek.Chociaż pewnie będzie ci go brakowało.W końcubyliście przyjaciółmi.- Szczerze mówiąc, mam mieszane odczucia - przyznała April.- Z jednej strony,przyzwyczaiłam się do naszego układu.Woody pocieszał mnie, kiedy miałam chandrę,zapraszał do kina czy na kolację, dzięki niemu nie byłam samotna.- Tak, wspominałaś.- Rzecz w tym, że od jakiegoś czasu zaczął mnie irytować.Zrobiło się go koło mnie jakoś zadużo, za bardzo się kleił.Nie chciałam go odpychać ani specjalnie trzymać na dystans, bobałam się go urazić.Muskulaturę ma imponującą, ale nie grzeszy nadmiarem pewności siebie.- Na pewno jakoś dałby sobie radę.April pokiwała głową.- I to chyba dość szybko.- Uśmiechnęła się szeroko.- Opowiadał mi o swoich niezliczonychpodbojach.Zresztą, kobiety zawsze leciały do niego jak pszczoły do miodu.Widziałam nawłasne oczy.- Nic dziwnego.- Od jakiegoś czasu nasza sielanka straciła trochę uroku, bo Woody za mocno się ode mnieuzależnił.A jednocześnie za bardzo chciał mnie chronić.W każdym razie - jak na przyjaciela.Ja też chyba za mocno do niego przylgnęłam.Czasami lepiej samemu radzić sobie zsamotnością.- To prawda.Człowiek musi się nauczyć polegać na sobie, czerpać energię z własnychrezerw.- W przeciwnym razie nigdy nie pozna swoich możliwości, prawda? I nie nauczy się byćsobą.- April zamyśliła się, patrząc w dal.- Jednym słowem - wróciła do rzeczywistości - wzasadzie kamień spadł mi z serca.Zwłaszcza że ostatnio Woody zaczął robić pewne aluzje natemat seksu.Nie był agresywny, właściwie nawet nie naciskał, ale ciągle wisiało nad namicoś dwuznacznego.A to mi nie odpowiadało.- Skoro nie czujesz się porzucona, to wszystko w porządku.Na pewno znajdziesz swojąbratnią duszę.- Tym się nie przejmuję.Gorzej z pracą.Kto mi teraz będzie pomagał? Oto pytanie za miliondolarów.Muszę się rozejrzeć za jakąś parą chętnych rąk.- Ja ci chętnie pomogę.- Ty? - zdumiała się April.- Ale ty.To znaczy.- Boisz się, bo jestem chora.Bo umieram na raka.Judith GouldCzas na pożegnanie215ril oblała się rumieńcem, nie mogąc wykrztusić słowa.Zresz-ik nie wiedziałaby, co powiedzieć.fak, tak, wiem, że wiesz - odezwała się Joanna miękko.ale mi to nie przeszkadza.fak się dowiedziałaś?Im.Może jestem wyjątkowo spostrzegawcza? Widzę ukradko-ajrzenia, zatroskane miny.Och, niekoniecznie zawsze z moje-wodu, ale czasem.Dostrzegam gniewną reakcję na głupieri Christiny.- Nagle roześmiała się głośno.- Oczywiście niełączenia był fakt, że w dniu, kiedy powiedziałam o chorobie Jo-, zobaczyłam jego samochód przed twoim domem - oznajmiłaną miną.- Akurat miałam do ciebie zajrzeć, ale w tej sytuacjiiłam zmienić plany, nie chciałam wam przeszkadzać.iril przyglądała się jej bez słowa, kompletnie osłupiała.Wresz-Inak i ona się roześmiała.Festeś niemożliwa!bardzo mi na rękę - ciągnęła Joanna poważniejszym tonemoshua zwierzył się właśnie tobie.Czułam się.wyróżniona - przyznała April nieśmiało.jłowa do góry.Cieszą mnie wasze wspólne tajemnice.Niepojęcia, jak bardzo.Dobrze, że wiesz o wszystkim.I że nieujesz, iż przestanę żyć jeszcze przed śmiercią.Nie przekonu-mie do przerwania prac nad grotą, rozumiesz, że to pamiątka,chcę po sobie zostawić.Dla Josha.I dla ciebie.Cak, rozumiem - szepnęła April.tobie to, co wydaje mi się naturalne i właściwe - tłumaczyłaJoanna.- Jesteście oboje z Joshem wyjątkowo dzielni.Nieła-yć jak gdyby nigdy nic, wiedząc to, co wiecie.Dobrze, że może-j wspierać nawzajem, a zwłaszcza że Joshua znalazł w tobieiciółkę.Musiał się z kimś podzielić bólem.STa szczęście wybrał ciebie.Bardzo potrzebuje oparcia.Wiem.Zawsze stanowiliśmy doskonale zgraną parę.Od samego po-u.I teraz smuci mnie tylko jedno: świadomość, że kiedy umrę,duet przestanie istnieć.Zależy mi ogromnie, najbardziej naie, by Joshua znów miał kogoś bliskiego.- Podniosła wzrok na.- On kocha życie.I to nie tylko ze względu na mnie.Uwielbiaiee, sprawia mu przyjemność prowadzenie firmy.Mam na-j, że nie porzuci tego zajęcia.Chciałabym, żeby nadal walczyłz braćmi Rossi.Znam go jednak i wiem: lepiej będzie mu szło przy wsparciu mądrejpartnerki.Dlatego właśnie mam ogromną nadzieję, że ożeni się po raz drugi.Im szybciej pomojej śmierci, tym lepiej.- Zatopiła uważne spojrzenie w zrenicach April.- To dla mnie rzecznajwiększej wagi.Najważniejsza na świecie.Joshua musi mieć kogoś, z kim będzie budowałwspólne życie.April gubiła się w natłoku sprzecznych emocji.Nie umiała nic powiedzieć, choć doskonalerozumiała, co słyszy.Chciała być silna
[ Pobierz całość w formacie PDF ]