[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kiedyja leżałem w łóżku, bezpieczny, ona umierała na ulicy.Nie wiem, czy potrafię to znieść.-Odwrócił się od Eve, a jego twarz, i tak już blada, stała się teraz biała jak papier.- Niewiem, czy potrafię to znieść.Nie mogła mu pomóc.Choć jego ból był tak wielki, tak realny, że czuła go także i ona, niemogła mu pomóc.- Wolałabym zrobić to pózniej, dać ci trochę czasu, ale nie mogę.O ile nam wiadomo,jesteś ostatnią osobą, która widziała ją przy życiu.29- Prócz zabójcy.- Hammett wyprostował się powoli.- Oczywiście, chyba że to ja jestemzabójcą.- Myślę, że wszyscy chcemy, bym jak najszybciej wykluczyła taką możliwość.- Tak, naturalnie.pani porucznik.Eve spokojnie przyjęła tę gorzką uwagę i pracowała dalej.- Podaj mi, proszę, nazwę korporacji, do której należała ta taksówka, żebym mogłapotwierdzić twoje zeznania.- Wzywała ją restauracja.Zdaje się, że to był Rapid".- Czy widziałeś się z kimś pomiędzy dziesiątą piętnaście a drugą w nocy? Rozmawiałeś zkimś?- Jak już powiedziałem, wziąłem proszki nasenne i położyłem się do łóżka.Sam.Eve mogła zweryfikować to zeznanie, sprawdzając dyskietki ochrony budynku, choć zdrugiej strony wiedziała doskonale, że dobry informatyk może zafałszować takie dane.- W jakim była nastroju, kiedy się z tobą żegnała?- Była trochę rozproszona, myślała o sprawie, którą właśnie prowadziła.Wierzyła, że jąwygra.Rozmawialiśmy ojej dzieciach, szczególnie o córce.Mirina chce jesienią wyjść zamąż.Cicely bardzo się z tego cieszyła, była podekscytowana, bo Mirina chciała miećwielkie wesele w starym stylu.- Czy wspominała o jakichś kłopotach? Niczym się niemartwiła?- Nie.Zastanawiała się, jaką suknię powinna uszyć sobie Mirina, jakie kwiaty zamówić.Miała nadzieję, że uzyska maksymalny wyrok w tej sprawie, o której mówiłem.- Nie wspominała o żadnych grozbach, dziwnych transmisjach, wiadomościach,spotkaniach?- Nie.- Na moment zakrył oczy dłonią, potem opuścił ją powoli.- Gdybym miałjakiekolwiek podejrzenia, już dawno bym ci o tym powiedział.- Dlaczego Cicely pojechała na West End o tej porze?- Nie mam pojęcia.- Czy miała w zwyczaju korzystać z pomocy informatorów,kapusiów?Hammett otworzył usta, a po chwili je zamknął.- Nie wiem - mruknął, uderzony tą myślą.- Nie przypuszczam.ale ona była taka uparta,taka pewna siebie.- Jej stosunki z byłym mężem.Jak byś je opisał?- Przyjacielskie.Z odrobiną rezerwy, ale przyjacielskie.Oboje byli bardzo oddanidzieciom i to ich łączyło.Marco był trochę zły, kiedy zbliżyliśmy się do siebie, ale.-Hammett przerwał i wbił w Eve zdumione spojrzenie.- Nie myślisz chyba.- Zakrył usta,30tłumiąc histeryczny śmiech.- Marco Angelini w zakazanej dzielnicy, z nożem w ręku,czyhający na swoją byłą żonę? Nie, poruczniku.- Ponownie opuścił rękę.- Marco maróżne przywary, ale nigdy nie skrzywdziłby Cicely.Widok krwi byłby obrazą dla jegopoczucia przyzwoitości.Jest zbyt chłodny, zbyt konserwatywny, by uciekać się doprzemocy.Poza tym nie miał żadnego powodu, żadnego motywu, by życzyć sobie jejśmierci.O tym zadecyduję ja, pomyślała Eve.Kilkadziesiąt minut pózniej Eve była już w zupełnie innym świecie.West End.Tutaj nieczekały na nią srebrne poduszki i szmer strumyka, tylko popękane chodniki, pominiętejakoś podczas ostatniej kampanii na rzecz odnowienia miasta, i budynki pokryte gęstorysunkami i napisami graffiti, które zachęcały patrzących do pieprzenia wszystkiego cożywe.Wystawy sklepów chroniły żelazne kraty, znacznie tańsze i znacznie mniejskuteczne niż poją siłowe stosowane w bogatszych dzielnicach.Wcale by się nie zdziwiła, gdyby ujrzała tu stado gryzoni, które uciekły z łap kocichandroidów.Widziała za to mnóstwo dwunożnych szczurów.Jeden z nich, odurzony jakimśnarkotykiem, szczerzył w uśmiechu zepsute zęby i z dumą pocierał dłonią swe krocze
[ Pobierz całość w formacie PDF ]