[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Sekundę pózniejjego dłonie znalazły się znów w tych samych miejscach.Gdy nasze nagie (no, prawie nagie, nadalmiałam na sobie bieliznę) ciała się spotkały, z gardła Garricka wydobył się stłumiony jęk. Musisz mi to powiedzieć głośno i wyraznie, Bliss.Rozumiesz?No dobra, przyszedł czas na wyartykułowanie własnych potrzeb.I żadnych eufemizmóww rodzaju bestii o dwóch plecach, tanga w pozycji horyzontalnej czy podobnych idiotyzmów.Seks.Chciałam uprawiać seks, tak więc nie powinnam mieć problemu z wypowiedzeniem na głos tegosłowa.Pochyliłam się, pocałowałam Garricka.Niech szlag trafi to czekanie na niego, zbierał sięjak& Nieważne, musiałam dodać sobie odwagi.Gdy cofnęłam głowę, Garrick podążył za mną, bykontynuować przerwaną pieszczotę.Pocałowałam go jeszcze raz, tym razem szybko i wreszciewydusiłam: Kochaj się ze mną?Garrick cały zesztywniał.Jego ręce, mięśnie jego twarzy, wszystko. Bliss, nie musisz robić niczego, na co nie masz ochoty przypomniał. Naprawdę sądzisz, że mnie do czegoś zmuszasz? Mam wrażenie, że raczej ja zmuszam ciebie.Pocałował mnie i nie był to delikatny pocałunek.Gwałtowny, namiętny, władczy, ale niedelikatny.Ten pocałunek sprawił, że prawie zatrzęsłam się z pragnienia, gotowa, by& A potem sięskończył. Do niczego mnie nie zmuszasz mruknął Garrick, odrywając się ode mnie i łapczywiechwytając oddech. Po prostu chcę, żebyś była pewna.Pamiętaj, że w każdej chwili możeszpowiedzieć stop & Uśmiechnął się tym wkurzającym, bezczelnym i seksownym uśmiechemi dodał: Nie musisz sobie sprawiać kolejnego kota.Położyłam mu dłonie na ramionach i odepchnęłam go, jednocześnie wstając. Rozumiem, że starasz się wyperswadować mi&Nie zdążyłam zrobić kroku, gdy ręka Garricka objęła mnie w talii i wylądowałam na wznak nałóżku.Powietrze uszło mi z płuc, a potem wróciło w gwałtownym wdechu.Garrick pochylał się nademną i ten widok sprawiał, że coś w moim podbrzuszu zwinęło się w supełek. Nie próbowałem ci niczego wyperswadować.Próbowałem być dżentelmenem.A, no tak.Zapomniałam.Pierwszej nocy też próbował.Wsunęłam palce w szlufki jego dżinsówi pociągnęłam go na siebie. Mogę cię prosić o przysługę? zapytałam uprzejmym tonem. Bądz dżentelmenem jutro.Chyba powiedział coś w stylu tak, proszę pani , ale potem zaczęliśmy się całować i w sumiegucio mnie to obeszło.Rozdział 28Całował mnie mocno i długo, tak że czułam w ustach wyłącznie jego smak.Rękoma trzymałamsię kurczowo jego ramion.Wbiłam w nie paznokcie, bo nauczyłam się, że ilekroć tak robię, jegobiodra mocniej napierają na moje.Najwyżej go podrapię, a co tam.Dłonie Garricka przesunęły się lekko po bokach mojego ciała, drażniąc i kusząc.Kiedy jednaz nich przesunęła się na plecy i znalazła zapięcie stanika, przeszył mnie dreszcz oczekiwania.Pocałował mnie w zagłębienie szyi i poczułam chropawy zarost na wzgórku piersi.Wygięłam się w łuk dokładnie w chwili, gdy rozpiął haftki.Chłodne powietrze sprawiło, że mojesutki stwardniały w małe kamyki.Chciałam być bliżej, jeszcze bliżej.Garrick powiedział kiedyś, żemoglibyśmy należeć do siebie nawzajem i niczego nie pragnęłam mocniej.Kiedy pocałował rowekpomiędzy piersiami, drapiąc zarostem wrażliwą skórę, wbiłam się mocniej w jego ramiona.Poczułam, jak napiera na mnie biodrami.Ujął jedną z moich piersi w dłoń, drugą zaś chwyciłwargami i jęknęłam przeciągle, czując, że odpływam gdzieś daleko.Garrick bawił się mną, ściskałlekko jedną brodawkę, ustami pieścił drugą i mój świat zawęził się do targających mną odczuć.Mówiłam coś, ale słowa wydawały się bez znaczenia.Poza ostatnimi. Kocham cię.Garrick uniósł się nade mną i posłał mi ten swój krzywy uśmiech. Gdybym wiedział, że tak łatwo można cię zmusić do powiedzenia, co czujesz, zrobiłbym too wiele wcześniej.Mój organizm postradał zdolność werbalizacji, więc sięgnęłam po prostu do dżinsów Garricka.Gdy odpięłam pasek, a potem guzik, resztki bezczelnego uśmieszku znikły z jego twarzy.Powoli rozpięłam spodnie i już sam dzwięk rozsuwanego suwaka sprawił, że coś we mniezaczęło śpiewać.Zsunęłam razem spodnie i bokserki, a gdy Garrick odsunął się, żeby ściągnąć je dokońca, wykorzystałam ten moment i pozbyłam się własnej bielizny.Zgarnęłam również gumkęz nocnej szafki.Chyba dopiero w tym momencie Garrick zrozumiał, że to się dzieje naprawdę. Wiesz, że cię kocham, prawda? zapytał, pochylając się nade mną. Wiem powiedziałam bez chwili wahania.I to była prawda.Nie poszłabym na całość, gdybym tego nie wiedziała.Jego uczucie pozwalałomi zepchnąć na drugi plan lęk i stres.Pocałował mnie, wsuwając jednocześnie dłoń między moje uda.Jego język dotknął mojegoi w tym samym momencie palce Garricka wślizgnęły się we mnie.Zaczął delikatnie, powoli, ale jużpo chwili namiętność wzięła górę i przyspieszył.Zcisnęłam jego ramiona, drapiąc paznokciamii poczułam, jak jego palce napierają mocniej.Jęknęłam, odrywając się od jego ust.Usta Garricka przesunęły się na moją klatkę piersiową.Pocałunki były jak muśnięcia piórkiem,delikatne i drażniące zarazem.Napięcie we mnie narastało bezlitośnie.Wciąż chciałam więcej.Mocniej.Twarz Garricka zamajaczyła tuż nade mną.Nasze usta zetknęły się, dziwnie nieruchome,a potem poczułam, że rozpadam się na małe kawałeczki, a świat zamienia się w pokaz fajerwerków.Krzyknęłam bezgłośnie, a potem zastygłam oniemiała, a za zamkniętymi powiekami rzeczywistośćrozsypywała się jak rozbite szkło i scalała na nowo.Garrick pocałował wrażliwie miejsce tuż pod moim uchem i to pozwoliło mi choć trochę wrócićdo rzeczywistości.Wyciągnęłam ramiona i objęłam go w pasie.Opadł na mnie i to był najsłodszyciężar w całym moim życiu. Jesteś pewna? zapytał raz jeszcze.Nie byłam w stanie rozegrać tego z klasą. Tak, Boże, tak! Proszę!Poczułam coś jakby ukłucie, dość nieprzyjemne, ale byłam zbyt rozluzniona, żeby zastanawiać sięnad tym, czy boli, czy wcale nie.Usta Garricka napotkały moje, gdy we mnie wszedł. O Boże, Bliss& wychrypiał.Całe jego ciało stężało w bezruchu nade mną.Widziałam napięte mięśnie barków i ramion,którymi wspierał się o łóżko i czułam, jak unosi się i opada jego przyciśnięta do mojej klatkapiersiowa.Trochę piekło, ale prawie tego nie zauważałam, zajęta obserwowaniem i dotykaniem jegoperfekcyjnego ciała.Po kilku chwilach wziął głęboki oddech, spojrzał na mnie pociemniałym wzrokiem i pocałował.Szeptał, że mnie kocha, że jestem piękna i doskonała& Jego pocałunki i pełne czułości słowasprawiły, że trochę się rozluzniłam.Ponieważ nadal miałam wrażenie, że jestem jak wielka, trzęsącasię galaretka, po prostu przytuliłam się do niego z całej siły i trzymałam najmocniej, jak potrafiłam.Wycofał się ostrożnie, tylko troszeczkę, a potem wrócił.Syknęłam i przygryzłam dolną wargę.Usta Garricka musnęły moje, delikatnie, kojąco
[ Pobierz całość w formacie PDF ]