[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.W zalegającej ciszy słychać było tylko jeden wyrazny dzwięk,rytmiczny i monotonny jak skrzypienie fotela na biegunach, hipnotyczny iuspokajający, który po chwili zaczął zwalniać, jak zepsute wahadło.Morgan Blackwoodpołożył dłoń na drewnianej ramie kołyski i de-likatnie pchnął.Skrzypienie powróciło wraz z powolnym bujaniemkolebki.Sufit nad głową Winter zafalował i stracił ostrość.Mama miała zielone oczy, zawsze uśmiechnięte.Podeszła do Winter, aona zanurzyła się w jej spojrzeniu, szukając w nim spokoju ibezpieczeństwa.Kobieta pogładziła czule policzki malej i napięciezelżało.Ostry śmiech Fennaha wyrwał ją ze wspomnień.- Tak, Lochinvar - zadrwił - jest wcieleniem idei Paktu i powodemrzezi, która potem nastała.Powodem śmierci jej własnych rodziców.Zawroty głowy zaczęłystawać się nieznośne.Właśnie poznała zakończenie swojegokoszmarnego snu.To były najdalsze wspomnienia, jakie miała.Zobaczyła w nich ostatnipocałunek swoich rodziców.Potem przyszli inni, ich słowa były wtedyniezrozumiałe dla małej Winter, pozbawione sensu, ale słyszała, jak jejmatka krzyczała ze strachu.Morgan Blackwood walczył.Walczył z Iagonem Rhoserem,Egzekutorem.W ostatniej chwili uniosły ją czyjeś silne ręce, zabrano ją daleko odtamtego ciemnego pokoju, od jej rodziców.Fennah przeszył jąlodowatym spojrzeniem.- Twoje życie należy do nas, Winter Blackwood Starr - oświadczyłtwardo.- Nigdy o tym nie zapominaj.To Rada pozwoliła ci żyć pośmierci rodziców.Pozwolono na to, pomimo że ich czyny wywołałystarcia, w których zginęły dziesiątki ludzi.Pomimo niebezpieczeństwa,jakie stanowisz, choć nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.Twojepodwójne dziedzictwo i twoja krew dająca wampirom potęgę inieśmiertelność, są nasze. Zmierć twoich rodziców."To Rada była winna ich śmierci.To Rada skazała ją na piętnaściedługich lat banicji z własnego świata.To Rada kontrolowała każdy jejruch, manipulując nią i Marion jak marionetkami.Darowali jej życie,żeby potem je zniszczyć. Twoje życie należy do nas.twoja krew dająca wampirom potęgę inieśmiertelność." Twoje podwójne dziedzictwo."To niemożliwe.- Wampiry są rasą silną i długowieczną, ale tylko dzięki tobie mogąstać się naprawdę nieśmiertelne.Niewielu o tym wie.Po raz pierwszy Winter żałowała, że nie umarła piętnaście lat temu.Nie miała nawet prawa się urodzić.Poczuła na twarzy gorące łzy.DarranVaughan przytulił ją do siebie.Był wampirem.Jak jej ojciec.74W swoim pokoju na poddaszu domu Chiplinów Winter balansowałana krawędzi jawy i snu.Pomimo ochrony amuletu, koszmary znalazły doniej drogę.Nie była nawet pewna, gdzie się znajduje, czas i miejscestraciły dla niej znaczenie.Siedziała na skraju łóżka z podwiniętymi nogami i płakała.Azy już jejsię skończyły.Suche, gorące gardło zaciskało się w bezsilnym łkaniu.Zzaokna obserwowało ją ołowiane niebo.Twarze jej rodziców nawiedzały jąjak duchy.Miała wrażenie, że umarli po raz drugi, a cały ból, który dawnoudało jej się pogrzebać, wybuchł z nową siłą, zatruwając jej serce.Oddaliżycie za mnie.Ta myśl obsesyjnie pulsowała w jej głowie przez długie godziny.Zaczęła się obawiać, że wariuje.Zapłacili za to, że się kochali.Wampir i ludzka kobieta.Złamalizasady.Nie było w niej złości, za nic ich nie winiła.Przepełnił ją tylkopotworny, nieznośny smutek.Rhys.Była wyczerpana i zdezorientowana.Prześladowało jąprzeświadczenie, że sama ich zabiła.I że z jej winy babcia leżała wszpitalu.Z jej oczu znów popłynęły łzy.Była przeklęta.Jej rzadka i cenna krewzatruwała wszystko, co kochała.Niszczyła to na zawsze.W końcu zasnęła.Ponure obrazy w jej snach sprawiały, że co ruszkrzyczała.Poczuła Moc w Londynie.Po raz pierwszy zrozumiała, żezawsze było to częścią niej, że płynęło we krwi, którą przekazał jej ojciec.Nie była ludzka.Nie do końca.Noc powoli bladła, nadszedł poranek.Winter poruszyła się ostrożnie,rozpacz jej nie opuszczała.Podeszła do biurka i spojrzała na swojeodbicie w lustrze.Serce zabiło jej mocniej.Przeklęta! - powtórzyła w duchu.- Tym właśnie jestem! Przeklętymstworzeniem, ani wampirem, ani człowiekiem.Jestem potworem.Kilka szczęśliwych chwil, które przeżyła było oszustwem.Spróbowała się uśmiechnąć, ale jej oczy pozostawały smutne.Poczuła zapalającą się w jej wnętrzu iskierkę gniewu.To nie było wporządku.Niczym sobie na to nie zasłużyła.Jakim prawem skazano ją natę mękę?Przypatrzyła się swojej twarzy.Zawsze uważała ją za infantylną.Teraz naprawdę czuła się dziecinnie.Jak mała dziewczynka, za młoda nacały ten ból.Było jakieś wyjście? Można się było przeciwstawić? No i po co? Wimię czego?Czuła się słaba i przerażona.I tak potwornie samotna.Nie powinna była się urodzić.Ból ściskał jej gardło, dusił.Jej krew dawała wampirom nieśmiertelność.Z tego powodu nigdy niebędzie wolna, z tego powodu Zakon i Familia bacznie obserwowałykażdy jej krok.%7ładne z nich nie chciało z niej zrezygnować, ale i nienależała do żadnego z tych dwóch światów.Była w potrzasku, zawieszona w próżni.Jej życie było farsą, bajeczkąwymyśloną na potrzeby gry o władzę i wpływy, której ona niepojmowała.Same kłamstwa.Straciła wszystko.Nie było dla niej miejsca na tym świecie.Po codalej walczyć?Pomyślała znowu o Morganie i Elaine.To dla nich musiała walczyć
[ Pobierz całość w formacie PDF ]