[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niemógł już pracować jako cieśla, bo miał zawroty głowy, gdy znalazł się wyżej niżdziesięć stóp nad ziemią.Starał się o różne zajęcia, ale nikt nie chciał go zatrudnić.Wkońcu wpadł na pewien pomysł. Reklama, Mick  powiedział. Doszedłem do wniosku, że to obecnie naj-ważniejsza rzecz, jeśli chodzi o mój warsztat.Muszę się zareklamować.Muszę sięujawnić i powiadomić ludzi, że umiem naprawiać zegarki solidnie i niedrogo.Zapamiętaj sobie moje słowa.Rozwinę ten interes tak, że będę mógł zapewnićrodzinie dobre utrzymanie przez resztę mojego życia.Tylko dzięki reklamie.Przyniósł do domu kilkanaście arkuszy blachy i trochę czerwonej farby.Przezcały następny tydzień był bardzo zajęty.Wydawało mu się, że to diabelnie dobrypomysł.Całą podłogę w pokoju od frontu zaścielały szyldy.Na czworakach, z wielkąstarannością wypisywał każdą literę.Gwizdał przy tym i potrząsał głową.Od wielumiesięcy nie był tak wesoły i zadowolony.Od czasu do czasu wkładał porządneubranie i szedł na sąsiednią ulicę, by dla uspokojenia wypić kufel piwa.Z początku naszyldzie napisane było tak: WILBUR KELLYNaprawa ZegarkówFachowo i bardzo tanio Mick, chcę, żeby to biło w oczy, żeby przyciągało uwagę.Pomagała mu, dał jej nawet za to piętnaście centów.Z początku szyldywyglądały doskonale, lecz potem tyle nad nimi pracował, że je zepsuł.Chciał ciąglecoś dodawać  w rogach, u góry i u dołu.Zanim skończył, szyldy były zasmarowanetakimi zwrotami, jak:  Bardzo tanio",  Przyjdz zaraz!",  Oddaj mi twój zegarek, abędzie chodził". Tyle namazałeś na tych szyldach, że nikt tego nie odczyta  powiedziałaMick.Przyniósł jeszcze więcej blachy i pozwolił jej projektować.Namalowałazwyczajne, duże drukowane litery i zegar.Wkrótce miał tego cały stos.Jeden znajomyzawiózł go za miasto, gdzie przybił ogłoszenia na drzewach i na płotach.Wywiesił jeteż na rogach dwóch najbliższych ulic, z czarną ręką wskazującą w kierunku jegodomu.A nad frontowymi drzwiami przybił jeszcze jedno.Kiedy z tym skończył, czekał przez cały następny dzień w pokoju od ulicy, wczystej koszuli i krawacie.Ale nikt się nie zjawił.Jubiler, który za pół ceny dawał murobotę, gdy sam nie mógł jej podołać, przysłał parę zegarków.To było wszystko.Przeżył to ciężko.Nie chciał już szukać innych zajęć, ale cały czas poświęcał pracy kołodomu.Wyjmował drzwi z zawiasów i oliwił je  czy było to potrzebne, czy nie.Ucierałmargarynę, pomagając Portii i szorował podłogi na piętrze.Obmyślił sposób, by wodaz lodówki wyciekała przez kuchenne okno.Zrobił kilka ładnych klocków z literami dlaRalpha i skonstruował przyrządzik do nawlekania igieł.Włożył wiele trudu w naprawętych paru zegarków, które mu przysłano.Mick nadal chodziła za Singerem, choć nie chciała tego robić.Było jakby cośzłego w tym snuciu się za nim bez jego wiedzy.Przez dwa czy trzy dni opuściła lekcjew szkole.Szła za nim, kiedy zdążał do pracy, i kręciła się cały dzień na rogu w pobliżusklepu, gdzie pracował.Kiedy jadł w restauracji Brannona, wchodziła tam i wydawałapięć centów na torebkę fistaszków.Wieczorem snuła się za nim po długich, ciemnychulicach.Szła zawsze po przeciwnej stronie niż on i spory kawałek za nim.Kiedy sięzatrzymywał, ona też przystawała, a gdy szedł szybciej, biegła, by dotrzymać mu kroku.Czuła się szczęśliwa, póki mogła go widzieć i być blisko niego.Lecz niekiedyogarniało ją dziwne uczucie: czuła, że postępuje zle.Wtedy starała się usilnie zająćczymś w domu.Oboje z ojcem byli w tym do siebie teraz podobni, że stale musieli mieć jakieśzajęcie.Zledziła wszystko, co działo się w domu i u sąsiadów.Starsza siostraSpareribsa wygrała pięćdziesiąt dolarów na loterii filmowej.Baby Wilson nie nosiłajuż bandaża na głowie, ale włosy miała krótko obcięte jak chłopiec.Nie mogła w tymroku tańczyć na popisie, a kiedy matka zaprowadziła ją na tę imprezę, Baby w czasiejednego z tańców zaczęła krzyczeć i błaznować.Musiano wyprowadzić ją z budynku.Chcąc ją skłonić do grzeczności, pani Wilson dała jej na ulicy klapsa i rozpłakała się.George nienawidził Baby.Uciekał jak od zarazy, ilekroć przechodziła koło ich domu.Pete Wells uciekł z domu i nie było go trzy tygodnie.Wrócił bosy i głodny.Przechwalał się, że doszedł aż do Nowego Orleanu.Z powodu choroby Etty Mick spała w saloniku.Na krótkiej kanapie było jej takniewygodnie, że musiała nieraz zdrzemnąć się w szkole.Bill zmieniał się z nią codragą noc i wtedy spała z George 'em.Potem nastąpiła szczęśliwa dla nich odmiana.Jeden lokator z góry wyprowadził się.Kiedy po tygodniu nikt się nie zgłosił mimoogłoszenia w gazecie, matka powiedziała Billowi, że może przenieść się do wolnegopokoju.Był zadowolony z własnego kąta.Mick przeniosła się do George'a.Spał jakmały, ciepły kotek i oddychał cichutko.Poznała znowu godziny nocy.Lecz nie takie jak ubiegłego lata, kiedy chodziłasama po ciemku, słuchała muzyki i snuła marzenia.Teraz noce były zupełnie inne.Kiedy leżała bezsennie w łóżku, ogarniał ją jakiś dziwny strach.Miała wrażenie, żesufit osuwa się jej wolno na twarz.Jakby to było, gdyby dom rozpadł się w kawałki?Raz ojciec powiedział, że całe to domisko powinno się zawalić [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl