[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wiedział jednak, żejako gospodarz przyjęcia nie ma innego wyboru, westchnąłwięc i ruszył za bratem. Przyjdę, jak tylko się przebiorę obiecał David, gdyRalph jeszcze raz się odwrócił.A potem powiedział do Kate: Chyba mogę dalej uczestniczyć w balu?159Najwyrazniej zależało mu na tym, żeby nie stracić przy-jęcia z powodu rany, więc Kate przytaknęła. Dopóki nie zaczniesz wyprawiać dzikich harców, napewno możesz.David uśmiechnął się, lecz Kate zauważyła, że nie był tojuż taki promienny uśmiech jak zwykle.Chyba nie potrafiłcałkiem zapomnieć o słowach matki.Unikał też spojrzeniaAnny, skinął jej tylko głową, zanim odszedł.Od wybuchu Olivii Anna milczała i cały czas tylko pa-trzyła na Davida.Teraz też odprowadziła go pełnym po-wagi wzrokiem, gdy wchodził do pałacu jednym z bocznychwejść. Anno? Wszystko w porządku? zapytała Kate, a Annadrgnęła, jak gdyby pytanie wyrwało ją z głębokiego zamy-ślenia. Tak, tak powiedziała szybko i odsunęła się. Ja.jateż pójdę do środka.Niemal biegiem ruszyła do domu, zostawiając Bena i Katesamych na tarasie. Jest prawie tak samo jak wcześniej, tylko teraz rzeczy-wiście mamy tu spokój powiedziała Kate i pociągnęła Benapod wykusz balkonu, gdzie ostatnio stali, by nic już nie spad-ło mu na głowę. Niezle mnie wystraszyłeś. Wskazała najego rękę. Nadal boli?Ben jednak wcale jej nie słuchał, cały czas myślał chybao tym, co się stało po zawaleniu się kamiennej figury. Naprawdę żal mi Ralpha Camdena. Potrząsnął głową,a w jego głosie słychać było współczucie. A jeśli to prawda? zapytał. To znaczy, jeśli David nie jest jego synem?Kate pokręciła głową. Olivia tylko tak powiedziała, żeby zranić Ralpha rzekłazdecydowanie, ale potem zaczęła się zastanawiać. Nie wiem.160David jest jedynym męskim potomkiem w swoim pokoleniu.Wtedy chyba tytuł przypadłby jego stryjowi Timothy emu. Który może jeszcze mieć dzieci dodał Ben. Mało prawdopodobne zaoponowała Kate i uśmiech-nęła się. On.nie interesuje się kobietami.O tym, że Timothy jest gejem, wiedzieli wszyscy i wszyscyto akceptowali, nawet lady Eliza, choć on nigdy na ten tematnic nie mówił i jeszcze nigdy nie przywiózł żadnego swojegopartnera do Daringham Hall.Tak więc za kontynuację roduodpowiedzialni byli Ralph i David.Kate aż potrząsnęła głową, gdy przypomniała jej się kłót-nia, która wywołała wszystkie te gdybania. Ile nienawiści było w głosie Olivii! Chyba nikt z nas niezdawał sobie sprawy, jak zle się dzieje w ich małżeństwie.Ben zmarszczył czoło. Nie odniosłem wrażenia, że ona kłamie powiedział,objął Kate i przyciągnął ją do siebie. Tak właściwie to prze-cież nic nas to nie obchodzi. Mnie obchodzi , pomyślała Kate.Traktowała Camdenówjak rodzinę i martwiła się ich problemami.Lecz objęcia Benabyły w tym momencie ważniejsze, więc znowu się uśmiech-nęła. Co chciałeś mi wtedy powiedzieć, zanim przerwała namta spadająca rzezba? zapytała, czując, że serce zaczyna bićjej szybciej, gdy szare oczy Bena znów nabrały tego intensyw-nego wyrazu. %7łe nigdy z ciebie nie zrezygnuję, Kate.Bez względu nato, co się stanie powiedział i pocałował ją tak, jakby chciałcoś przypieczętować.Przez chwilę Kate nie do końca rozumiała, co powiedział,ale potem poczuła się tak lekko, jak gdyby ktoś zdjął jej z ra-mion jakiś ciężar.Jeśli mówił poważnie, to wciąż mieli szansę,161a przyszłość, o której dotąd nie chciała nawet myśleć, naglewydała jej się zaskakująco obiecująca.Szczęśliwa zarzuciła mu ręce na szyję i odwzajemniłapocałunek, nie przejmując się tym, że wciąż stoją na tarasieDaringham Hall, a bal za ich plecami nadal się toczy.Dopóki ktoś nie odchrząknął tuż obok nich. Bardzo przepraszam, że przeszkadzam powiedziałaIvy z krzywym uśmieszkiem. Ale jest pewien problem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]