[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Mijalitakże wielokrotnie samochody zatrzymane na poboczu przezuzbrojonych po zęby policjantów, ustawiających coś w rodzajudoraznych punktów kontrolnych.Wszystko wydawało się jednocześnie egzotyczne, piękne ibrzydkie.Wreszcie na tablicach pojawiły się znajome nazwy:Ipanema, Copacabana, Leblon.Na szczycie góry Corcovado dojrzała159 słynną figurę Jezusa wyciągającego ręce, jakby chciał objąć miasto -Chrystusa Zbawiciela, O Cristo Redentor.Podziwiała widoki, podczasgdy autobus sapał, jadąc drogą, aż nagle jego silnik zgasł.Kierowca, klnąc siarczyście, zjechał na bok.Schuyler nie wiedziała, co robić, szczególnie, gdy kierowca kazałpasażerom zabrać bagaże i wysiąść na autostradzie.- Znowu to samo.- Narzekał chudy Australijczyk.- Czy to się często zdarza? - Spytała Schuyler.- Cały czas.- Usłyszała w odpowiedzi.Kierowca poradził im odpocząć trochę i wrócić za godzinęobiecując, że przez ten czas postara się naprawić autobus.Naszczęście znajdowali się niedaleko głównego bulwaru.Wzdłuż plażyciągnęła się promenada wykładana płytkami ozdobionymi przezwtopione muszle i mozaiki, pełna ludzi uprawiających jogging,spacerujących, jeżdżących na rolkach i pchających wózki dziecięce.Schuyler znalazła niedaleko budkę z sokiem i kupiła sobie napój.Miała wrażenie, że zaraz zwiędnie w tropikalnym upale.Ale kiedy godzinę pózniej wróciła do punktu zbiórki, autobuswraz z hałaśliwymi Australijczykami zniknął.Została sama.Jejirytacja zaczęła się mieszać z niepewnością, kiedy zauważyła kilkumłodych ludzi - szczupłych, bosonogich, w spłowiałych szortach idziurawych T-shirtach z logo Chicago Bulls - kierujących się w jejstronę.Z zaciekawieniem patrzyli na ubraną na czarno turystkę.- Turista?Wiedziała, że nie ma się czego bać, ale nie chciała pokazać, że niejest człowiekiem.Chłopcy podeszli bliżej.W tym momenciezauważyła, że jeden z nich trzyma stłuczoną butelkę.I kiedy już myślała, że zaraz będzie musiała się bronić, z tyłupodjechał lśniący, czarny samochód.Miał przyciemniane, podniesioneszyby i sprawiał wrażenie kuloodpornego.Co jeszcze? Schuyler pomyślała, że jest w coraz gorszychopałach.160 Jedna z szyb opuściła się.Schuyler nigdy chyba nie była takszczęśliwa, widząc chłopaka siedzącego w środku.- Chwilę potrwało, zanim cię znalazłem.Przepraszam, straciłemcię z oczu na lotnisku.Mój lot się spóznił.- Wyjaśnił Oliver,otwierając tylne drzwi.Schuyler zauważyła dwóch ochroniarzysiedzących z tyłu i jednego, pełniącego rolę kierowcy, z przodu.- Naco czekasz? Wskakuj.161 ROZDZIAA 33ROZDZIAA 33Hotel Copacabana Palace należał do ulubionych miejsc Mimi.Przyjeżdżając do Rio de Janeiro na karnawał, zawsze zatrzymywałasię w tym samym narożnym apartamencie.Nie miała pojęcia, po coNan Cutler zabrała Radę aż do Ameryki Południowej, ale niezamierzała dyskutować z poleceniem.Poza tym nie zamierzała tracićokazji do zerwania się ze szkoły.Jack nie wyraził zainteresowania wspólną wyprawą, a ona nienaciskała.Kiedy odnowią więz, będą podróżować razem po całymświecie.Tęskniła za nim, ale ekscytowało ją też, że może być sama wobcym mieście.Rzuciła ręcznik na leżak stojący na przylegającym do jej pokojuprywatnym tarasie na dachu hotelu.Wieczorem Rada zostałazaproszona na kolację do Casa Almeida, położonej na wzgórzachwilli.Rodzina Almeidów należała do grupy błękitnokrwistych, którzyprzeprowadzili się do Brazylii w 1808 roku, kiedy portugalska rodzinakrólewska wraz z wieloma arystokratami uciekła przedczerwonokrwistym zdobywcą, Napoleonem, nie chcąc z nim walczyć.Przenieśli siedzibę królewską do kolonii, czyniąc Rio de Janeiropierwszą pozaeuropejską stolicą europejskiego państwa.I oczywiście,kiedy się już zadomowili, nie zamierzali wracać, ogłosili więcBrazylię niepodległym państwem, a księcia - cesarzem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl