[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie czuÅ‚a siÄ™ zmÄ™czona, wiÄ™c zamiast poÅ‚ożyć siÄ™ do łóżkana dobre, wyciÄ…gnęła jeszcze jedno pudÅ‚o z papierami Kittyi zaczęła je wertować.GdzieÅ› okoÅ‚o czwartej nad ranemzdaÅ‚a sobie sprawÄ™, że te papiery sÄ… jej dziwnie znajome i żeje już raz przeglÄ…daÅ‚a, a te, co wybraÅ‚a, leżą poukÅ‚adanew sterty na podÅ‚odze pokoju na poddaszu.Przez chwilÄ™klęła, ale w koÅ„cu je zgarnęła i wÅ‚ożyÅ‚a z powrotem dopudÅ‚a.JakiÅ› gÅ‚os w jej gÅ‚owie radziÅ‚, żeby to wszystkospaliÅ‚a, ale inny, bardziej uparty podpowiadaÅ‚, żeby przeczy­taÅ‚a każdy papier, jaki kiedykolwiek należaÅ‚ do Kitty, nawetjeÅ›li jej to zajmie caÅ‚e lata.379 William zjawiÅ‚ siÄ™ u jej drzwi parÄ™ minut przed dziesiÄ…tÄ…i przypomniaÅ‚, że czas siÄ™ ubrać i udać do lekarza.ByÅ‚aw szlafroku Kitty i rozumiaÅ‚a, że musi wÅ‚ożyć na siebie coÅ›bardziej odpowiedniego, bo inaczej William bÄ™dzie patrzyÅ‚na niÄ… z jeszcze wiÄ™kszym współczuciem.CzekaÅ‚ w kuchni,aż ona znajdzie dżinsy i bluzÄ™ od dresu, a gdy siÄ™ w koÅ„cuzjawiÅ‚a, zawiózÅ‚ jÄ… do kliniki doktora Edwardsa.- PrzyjadÄ™ po ciebie - zapowiedziaÅ‚ - wiÄ™c zaczekaj namnie, gdybyÅ› wyszÅ‚a wczeÅ›niej.TrochÄ™ siÄ™ zdziwiÅ‚a, gdy po opuszczeniu kliniki zobaczyÅ‚ana parkingu samochód Lucasa. To dziwne - pomyÅ›laÅ‚a.-SÄ…dziÅ‚am, że on nigdy nie choruje".Kiedy przechodziÅ‚a przez parking, szukajÄ…c swojej furgo­netki, Lucas wysiadÅ‚ z samochodu.- PrzyjechaÅ‚em po ciebie - powiedziaÅ‚.PotrzÄ…snęła gÅ‚owÄ….PamiÄ™taÅ‚a, że William obiecaÅ‚ zabraćjÄ… do domu.- DziÄ™kujÄ™, Lucas! Ale nie skorzystam, bo ktoÅ› ma pomnie przyjechać.- William nie przyjedzie.PowiedziaÅ‚em mu, że zabieramciÄ™ stÄ…d na jakiÅ› czas i że podczas twojej nieobecnoÅ›ci ma ciÄ™zastÄ™pować.A teraz wskakuj do wozu!StaÅ‚a zmieszana.Lucas nie byÅ‚ kimÅ› obcym, to fakt.ZnaÅ‚ago bardzo dobrze.ByÅ‚a jednak przekonana, że nie powinnatak po prostu wejść do jego samochodu i uciec z nim,zrzucajÄ…c z siebie wszelkÄ… odpowiedzialność.- Nie wydaje mi siÄ™ to sÅ‚uszne - protestowaÅ‚a.- Masz do wyboru: albo pojedziesz ze mnÄ…, albo zawiozÄ™ciÄ™ do najbliższego wariatkowa.I proszÄ™ bardzo - miej sobieto nerwowe zaÅ‚amanie!- Mówisz bzdury!- Ja tylko cytujÄ™ doktora Edwardsa, chociaż w peÅ‚ni siÄ™z nim zgadzam.To doktor stwierdziÅ‚, że musisz stÄ…d wyje­chać, bo jesteÅ› bliska zaÅ‚amania.WiÄ™c ciÄ™ stÄ…d zabieram.A teraz wsiadaj, bo ludzie patrzÄ…!ObejrzaÅ‚a siÄ™ i zobaczyÅ‚a, że rzeczywiÅ›cie kilka twarzy380 zwróconych jest w jej stronÄ™.Lucas pomachaÅ‚ im rÄ™kÄ…,pokiwaÅ‚ gÅ‚owÄ… i przytrzymujÄ…c otwarte drzwi samochodu,niecierpliwiÅ‚ siÄ™.WsiadÅ‚a.- DokÄ…d jedziemy? Nie sÄ…dzÄ™, żebym mogÅ‚a znieść pobytw hotelu lub w czymÅ› takim.- WciÄ…ganie na siebie dżinsówi swetra byÅ‚o dla niej wystarczajÄ…co wielkim wysiÅ‚kiem, a namyÅ›l, że musiaÅ‚aby siÄ™ przebierać do Å›niadania, chciaÅ‚o jejsiÄ™ pÅ‚akać.- Jedziemy do letniego domku.Postaraj siÄ™ teraz zasnąć.ZbudzÄ™ ciÄ™, kiedy siÄ™ zatrzymamy na obiad.Tak Å‚atwo byÅ‚o być mu posÅ‚usznÄ…! DawaÅ‚o jej siÄ™ we znakidÅ‚ugie, nagromadzone od miesiÄ™cy zmÄ™czenie, które staÅ‚o siÄ™częściÄ… jej samej.Nie miaÅ‚a energii, aby walczyć czy prote­stować.Przeciwnie, czuÅ‚a wdziÄ™czność, że ktoÅ› podejmuje zaniÄ… decyzje.Zamknęła oczy i zapadÅ‚a w gÅ‚Ä™boki, katalep-tyczny sen.TrochÄ™ jÄ… peszyÅ‚o, że spaÅ‚a w samochodzie.Co chwila siÄ™budziÅ‚a i miaÅ‚a wrażenie, że z impetem wpada w tyÅ‚ jakiejÅ›ciężarówki.Za każdym razem przez uÅ‚amek sekundy myÅ›la­Å‚a, że to ona prowadzi, że zasnęła przy kierownicy i terazzmierza ku nieuchronnej Å›mierci.Widok Lucasa spokojnegoi opanowanego, jadÄ…cego może trochÄ™ zbyt szybko, ale bezryzyka, uspokajaÅ‚ jÄ… i znowu uciekaÅ‚a w sen.Lucas jÄ… obudziÅ‚, gdy samochód zatrzymaÅ‚ siÄ™ przy stacjipaliwowej.- Teraz przerwa na siusianie.MuszÄ™ też zaopatrzyć siÄ™w jedzenie i benzynÄ™.Chodz ze mnÄ…!Nie chciaÅ‚a, by jej przeszkadzaÅ‚ odpoczywać.ProsiÅ‚a, abyjÄ… zostawiÅ‚ w aucie.- Dobrze mi tu.Jeszcze sobie trochÄ™ poÅ›piÄ™.- Nie, moja droga! Nie zgadzam siÄ™! Bo kiedy potemzechcesz siÄ™ zatrzymać, może mi to akurat być nie na rÄ™kÄ™.Chodz i zjedz coÅ›.Bóg jeden wie, kiedy dojedziemy namiejsce i czy bÄ™dzie tam coÅ› do jedzenia.WtopiÅ‚a zÄ™by w hamburgera ze wszystkimi przybraniamii dodatkami i stwierdziÅ‚a, że jest zadziwiajÄ…co smaczny.Alepo kilku kÄ™sach czuÅ‚a siÄ™ już najedzona.Lucas skoÅ„czyÅ‚ za381 niÄ… frytki, a potem odprowadziÅ‚ jÄ… do toalety dla paÅ„.CzuÅ‚asiÄ™ taka skoÅ‚owana, że przypuszczalnie sama nigdy by jej nieznalazÅ‚a.WszÄ™dzie widziaÅ‚o siÄ™ mnóstwo ludzi.Stacja pali­wowa wydawaÅ‚a siÄ™ jej ruchliwa niczym lotnisko.Nie wie­dziaÅ‚a, dokÄ…d ma iść, i byÅ‚a tu chyba wyjÄ…tkiem, bo wszyscyinni doskonale siÄ™ orientowali.- Zaczekam na ciebie - powiedziaÅ‚ Lucas, widzÄ…c, że onaotwiera drzwi nie z tej strony, co trzeba.Zanim zdążyÅ‚ zatankować benzynÄ™, Paulina znowu zasnÄ™­Å‚a.Przed koÅ„cem autostrady raz jeszcze siÄ™ zatrzymali, napiliherbaty i zjedli ciasto z owocami.Tym razem byÅ‚a już natyle przytomna, że mogÅ‚a mu zadać kilka pytaÅ„.- Nie rozumiem, jak możesz sobie teraz wziąć urlop.Przecież to okres, kiedy jesteÅ› bardzo zajÄ™ty.- Mam pomocników.Janey Å›wietnie siÄ™ spisuje i jest u mniena praktyce pewien mÅ‚ody szef kuchni, Tom.A wiesz, że to tensam chÅ‚opiec, który byÅ‚ moim zastÄ™pcÄ… w tamten wieczór, gdypracowaÅ‚aÅ› w mojej kuchni.PostanowiÅ‚a zignorować tÄ™ aluzjÄ™ [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl