[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.UÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ smutno, kiedyZara oddaÅ‚a mu serwetkÄ™.- Nie myÅ›laÅ‚aÅ› o tym?- PrzysiÄ™ga, że jest niewinny.- A ty mu wierzysz?ZagryzÅ‚a wargÄ™ i kiwnęła gÅ‚owÄ…, nie umiejÄ…c tego bliżej wyjaÅ›nić.Co byÅ‚o dla Hamzy prawdziwympowodem do zmartwienia.- Olga.- WcisnÄ…Å‚ guzik na pulpicie.- Dawaj prawnika na liniÄ™.Po kilku sekundach ekran piknÄ…Å‚ i na HamzÄ™ spojrzaÅ‚, mrużąc oczy, niewysoki, Å‚ysiejÄ…cy mężczyzna.- SÅ‚ucham, Wasza Ekscelencjo.- MówiÅ‚ gÅ‚osem piskliwym, z pedantycznym kairskim akcentem.- Beja chroni bezwzglÄ™dny immunitet, mam racjÄ™? Nie wolno go aresztować?Starszy prawnik siÄ™ zawahaÅ‚.- Zależy, co zbroi, Wasza Ekscelencjo.Przelotny uÅ›miech rozÅ›wietliÅ‚ oblicze Hamzy.Ruchem brody wskazaÅ‚ córce ekran, sugerujÄ…c, byuważnie sÅ‚uchaÅ‚a.- SÄ… wyjÄ…tki?- Dwa rodzaje morderstwa: zabicie muÅ‚Å‚y lub czÅ‚onka rodziny.Rażące bluznierstwo wobecnoÅ›ci dwóch Å›wiadków o dobrej reputacji oraz poważne przestÄ™pstwo na nieletnim, Å›wiadkowiejak wyżej.- A wiÄ™c można aresztować Aszrafa al-Mansura?- Owszem, jeżeli zamordowaÅ‚ ciotkÄ™.Hamza uniósÅ‚ rÄ™kÄ™, widzÄ…c rosnÄ…ce oburzenie Zary.Nagle uzmysÅ‚owiÅ‚a sobie, że znajduje siÄ™ pozapolem widzenia kamery przy ekranie.Prawnik jej nie widziaÅ‚, zatem nie zdawaÅ‚ sobie sprawy z jejobecnoÅ›ci.- DziÄ™kujÄ™.- Hamza wygasiÅ‚ ekran.- A teraz pytanie zasadnicze - zwróciÅ‚ siÄ™ do Zary.- Czemu ktoÅ›chce przyskrzynić Aszrafa al-Mansura? I pytanie drugie: kim jest ten ktoÅ›? CoÅ› ci Å›wita? - RozsiadÅ‚ siÄ™wygodniej w fotelu.- Nie? W takim razie, radzÄ™ ci siÄ™ dowiedzieć.Niech twój przyjaciel powÄ™szy.276Jon Courtenay GrimwoodA wiÄ™c spotkanie dobiegÅ‚o koÅ„ca.Co jednak w najwiÄ™kszej mierze zdumiaÅ‚o ZarÄ™, to wcale nie fakt, żeojciec traktowaÅ‚ jÄ… jak osobÄ™ dorosÅ‚Ä…, ale że traktowaÅ‚ jÄ… jak równÄ… sobie.ZadaÅ‚a mu pytanie, na coodpowiedziaÅ‚ dwoma wÅ‚asnymi pytaniami.Jedno z nich mogÅ‚o zawierać wskazówkÄ™.Wyjazd doAmeryki byÅ‚ dobrym posuniÄ™ciem niezależnie od tego, co mówili koledzy w pracy.Tak samo jakpowrót, choć czasem różnie o tym myÅ›laÅ‚a.- Co mam powiedzieć matce, kiedy spyta, czemu nie wracasz do domu?Hamza pytaÅ‚ obojÄ™tnym tonem, lecz zdziwienie odmalowaÅ‚o siÄ™ w jego oczach, kiedy Zara zdjęłajedwabnÄ… chustÄ™ i okazaÅ‚o siÄ™, że nie ma koszuli pod żakietem od Diora.Potem zaczęła odpinaćczarne, szklane guziki.Na koniec odwróciÅ‚a siÄ™ do niego plecami i zsunęła z ramion żakiet.UkazaÅ‚y siÄ™prÄ™gi.- Nie obchodzi mnie, co jej powiesz.***Dziesięć minut po tym, jak Zara udaÅ‚a siÄ™ do biura ojca, kierujÄ…c siÄ™ pieszo w stronÄ™ rezydencjiGeneraÅ‚a, Hani zwlokÅ‚a siÄ™ z łóżka, rozejrzaÅ‚a, stanęła nad Rafem i nim potrzÄ…snęła.- Zary nie ma - oÅ›wiadczyÅ‚a.- NaprawdÄ™? - Raf usiadÅ‚ i z gÅ‚oÅ›nym westchnieniem postawiÅ‚ stopy na ziemi.Bardzo siÄ™ staraÅ‚ukryć ciekawość, lecz chyba niepotrzebnie siÄ™ wysilaÅ‚, bowiem Hani z zaskoczeniem wskazaÅ‚a jegostopy.- Nie zdjÄ…Å‚eÅ› butów!Fakt, nie zdjÄ…Å‚.ByÅ‚ to jeden z warunków koniecznych do tego, żeby mógÅ‚ z ZarÄ… dzielić wÄ…skÄ… kojÄ™ napokÅ‚adzie VSV: oboje mieli zostać w ubraniu.Aczkolwiek niewiele by to zmieniÅ‚o, gdyby HaniwygadaÅ‚a siÄ™, że spali na wspólnym materacu.Zara nie ukoÅ„czyÅ‚a dwudziestego pierwszego roku życia,wiÄ™c zachowanie graniczÄ…ce z deprawowaniem nieletnich pogrążyÅ‚oby go z kretesem.- KłóciliÅ›cie siÄ™, kiedy spaÅ‚am?- Nie.RozmawialiÅ›my.- 1 do niczego nie doszliÅ›my, dodaÅ‚ w duchu.Przynajmniej tak mu siÄ™wydawaÅ‚o.Trudno byÅ‚o'éj ifPasza-zade 277poÅ‚apać siÄ™ we wspomnieniach, w których dominowaÅ‚ widok jej nagich piersi i smak ciaÅ‚a.Może w jejodczuciu nie byÅ‚ odpowiedzialny za Å›mierć Nafisy.A może byÅ‚.PostanowiÅ‚ wybadać sprawÄ™, kiedy kacprzestanie go mÄ™czyć.Tajemnicze znikniÄ™cie dziewczyny wyjaÅ›niÅ‚o siÄ™ już niebawem, po telefonie od Hamzy.- Zara wpadÅ‚a do mnie na chwilÄ™ - oÅ›wiadczyÅ‚ z niejakim rozbawieniem.- PowiedziaÅ‚a, żepowinienem dać to panu.- WyrzuciÅ‚ z siebie potok cyfr, a na koÅ„cu liter.- Konto bankowe paÅ„skiejciotki - wyjaÅ›niÅ‚, widzÄ…c konsternacjÄ™ na jego twarzy.- DaÅ‚em jej zaliczkÄ™, wiÄ™c znam numer.- Gdzie Zara?- Nie wiem.Teoretycznie, rzecz jasna.W zaufaniu mogÄ™ panu zdradzić, że poszÅ‚a w stronÄ™ogrodów Szallalat i domu GeneraÅ‚a.- StuknÄ…Å‚ palcami i obraz znikÅ‚.Raf jÄ™knÄ…Å‚.- Kawy.- poprosiÅ‚ Hani.- Strasznie gorzka - odpowiedziaÅ‚a, niemniej wyruszyÅ‚a na poszukiwania.Wreszcie natknęła siÄ™na puszki z cappuccino w szafce na rufie Å‚odzi.ZdarÅ‚szy blaszane wieczko, napiÅ‚a siÄ™ i zaraz wszystkowypluÅ‚a.- Skoro chcesz.- Z westchnieniem wzruszyÅ‚a ramionami, przelaÅ‚a zawartość puszki dorondelka i zapaliÅ‚a maÅ‚y palnik skÅ‚adanej kuchenki.Po podgrzaniu sÅ‚odkiego napoju wlaÅ‚a go zpowrotem do puszki.- ProszÄ™.Raf piÅ‚ pod czujnym okiem dziewczynki, która próbowaÅ‚a wyÅ›ledzić w jego ruchach choćbynajdrobniejszÄ… oznakÄ™ wahania.- Znakomita.- PrzyÅ‚ożyÅ‚ dÅ‚oÅ„ z tyÅ‚u do obolaÅ‚ej gÅ‚owy, rozmyÅ›lajÄ…c o koncie bankowym ciotki.-JeÅ›li dobrze pamiÄ™tam, miaÅ‚aÅ› komputer w medresie.- LuxorEon pod Linuxem - potwierdziÅ‚a.- Z szerokopasmowym dostÄ™pem do sieci.- Jej gÅ‚os byÅ‚dziecinnÄ… imitacjÄ… gÅ‚osu Nafisy, gdy uderzaÅ‚a w protekcjonalny ton.PotrzÄ…snęła chudymiramionkami.- Czemu pytasz? Potrzebujesz czegoÅ›?Liczby przewijaÅ‚y siÄ™ w górÄ™ po ekranie tak szybko, że Raf znów siÄ™ poczuÅ‚ drakoÅ„sko skacowany.MiaÅ‚przed sobÄ… puste konta w Banque de Lesseps.NagryzmoliÅ‚ na kartce1278Jon Courtenay Grimwoodszczegóły rachunku lady Nafisy, lecz Hani z nich nie korzystaÅ‚a.Liczby na ekranie byÅ‚y zaszyfrowane i wrogu dziaÅ‚aÅ‚ animowany asystent pomocy, który sprawdzaÅ‚ kolejne algorytmy z prÄ™dkoÅ›ciÄ… Å›wiatÅ‚a,gdy trwaÅ‚y poszukiwania starego konta lady Nafisy.Komputer pokÅ‚adowy Å‚odzi byÅ‚ niezależnÄ… jednostkÄ…, która korzystaÅ‚a z modemu satelitarnego ipojemnoÅ›ciÄ… pamiÄ™ci nadrabiaÅ‚a niedostatki szybkoÅ›ci i zdolnoÅ›ci poÅ‚Ä…czeniowych.W ciÄ…gu dwóchminut Hani usunęła wiÄ™kszość ustawieÅ„ domyÅ›lnych i dostosowaÅ‚a konfiguracjÄ™ do wÅ‚asnychpotrzeb.W sumie jednak, co stwierdziÅ‚a z zaskakujÄ…cÄ… obojÄ™tnoÅ›ciÄ…, jeÅ›li czÅ‚owiek przez dziewięć latbÄ™dzie siedziaÅ‚ w domu, nigdzie siÄ™ z niego nie ruszaÅ‚ i przebywaÅ‚ jedynie z komputerem, to albo gorozpracuje, albo siÄ™ nim znudzi.- No, mam.- oznajmiÅ‚a, kiedy 28-cyfrowa liczba rozbÅ‚ysÅ‚a czerwieniÄ… i ekran zamarÅ‚.CaÅ‚areszta zniknęła, a w liczbie nastÄ…piÅ‚o przetasowanie znaków, co w efekcie daÅ‚o ten sam numer konta zoÅ›mioma cyframi i trzema literami, który Raf zapisaÅ‚ sobie na kartce.WykonaÅ‚a kilka ruchówkursorem, wolno suwajÄ…c kciukiem po trackballu.Numer zniknÄ…Å‚.- Nie martw siÄ™ - uspokoiÅ‚a Rafa,który rzeczywiÅ›cie zaczÄ…Å‚ siÄ™ już niepokoić.- System sprawdza, czy mamy uprawnienia.SpróbowaÅ‚ odpowiedzieć uÅ›miechem na jej uÅ›miech.Nie miaÅ‚ pojÄ™cia, co ona robi.- ZaÅ‚atwione! - oÅ›wiadczyÅ‚a, kiedy ukazaÅ‚o siÄ™ animowane logo banku wraz z numerem konta.W jej gÅ‚osie pobrzmiewaÅ‚a nutka dumy, gdy daÅ‚a dowód swoich kompetencji, jakimi mógÅ‚by siÄ™pochwalić ktoÅ› trzy razy starszy od niej.- Dobra jesteÅ›.Kiwnęła gÅ‚owÄ…, jakby nie komplementowaÅ‚ jej, ale stwierdzaÅ‚ coÅ› oczywistego.Palce taÅ„czyÅ‚y nadklawiaturÄ…, kciuk obracaÅ‚ kulÄ™ trackballa.OtwieraÅ‚a i zamykaÅ‚a strony, zbieraÅ‚a hasÅ‚a, Å‚amaÅ‚azabezpieczenia, a wszystko z prÄ™dkoÅ›ciÄ… myÅ›li
[ Pobierz całość w formacie PDF ]