[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Umilkła i obejrzała się nerwowo przez ramię.- Proszędo środka - dodała z nieśmiałym uśmiechem.- Słyszałam o szkole.To prawdziwe do-brodziejstwo.Gdybym nie była taka sędziwa i na wpół ślepa, sama chętnie poszłabym nanauki.Zapraszam do stołu, poczęstuję państwa nalewką.Mam też chleb prosto z pieca iświeże masło.Bóg zapłać za mąkę, panie Greaves.- Dziękujemy za gościnę, pani Cuthbert.Obawiam się, że pani Merrill jest bardzozmęczona.Objechaliśmy cały majątek.Wiedziałem, że zgotuje nam pani powitanie, któ-re przywróci mojej towarzyszce rumieńce.Joanna istotnie się zarumieniła, lecz bynajmniej nie z powodu znużenia.Jak to do-brze, że Edward nie domyśla się powodów jej wcześniejszego roztargnienia.- Nie jestem zmęczona - zaprotestowała słabo - ale chętnie na chwilę usiądę.Przystanąwszy na środku izby, staruszka zatrzymała wzrok za plecami swoich go-ści i pokręciła nieznacznie głową.- Pan Greaves zapewne miał na myśli to, że gadam jak najęta - rzekła.- Niczympastor na niedzielnym kazaniu.Zatrzymam was na tak długo, że zanim pani stąd wyjdzie,odpocznie pani i poczuje się jak nowo narodzona.To wszystko pańska wina - dodałaL RBiddy Cuthbert, spoglądając z uśmiechem na Edwarda.- Zawsze gdy mnie pan odwie-dza, pozwala mi mleć językiem do woli, jakby nie miał lepszych rzeczy do roboty niżwysłuchiwanie czczej paplaniny.Przy okazji, z serca dziękuję za nalewkę, którą przy-niósł mi pan przedwczoraj.- Sięgnęła po nóż i zajęła się krojeniem chleba.- Traktujemnie, jakbym była jego krewną! - Obwieściła, promieniejąc.- Zresztą nie tylko mnie.Joanna zauważyła, że Edward był zawstydzony pochwałami pani Cuthbert.Posta-nowiła skorzystać z okazji i dowiedzieć się więcej o jego codziennej pracy na rzeczmieszkańców Blenhem.Sam mówił o tym raczej niechętnie.- Słyszałam co nieco na ten temat - wtrąciła pospieszenie.- Sierżant Jesse Russellzaszedł wczoraj do szkoły.Poprosił, żebym napisała dla niego list, i przy okazji opowie-dział mi to i owo o nowym rządcy.Nim Edward zdążył otworzyć usta, aby zmienić temat, Biddy wtrąciła swoje trzygrosze.- Oj, jest o czym opowiadać! Jutro mają mi załatać strzechę, a sąsiedzi powiadają,że i do nich pan Greaves kazał sprowadzić cieśli i murarzy.Dał im też nowe narzędzia dopracy w polu.Tak, to szczera prawda.Johnstonowa przyniosła mi onegdaj odrobinę po-trawki z kurczaka, którego naturalnie pan jej posłał, więc niech pan nie próbuje zaprze-czać.Rzekła mi, że jej staruszek pojechał do Manchesteru sprowadzić szwagra.Obydwajbędą pracować w przędzalni.Pan Greaves obiecał wszystkim godziwe wynagrodzenie.Bóg świadkiem, że jest naszym zbawcą.Bez niego zginęlibyśmy marnie, to pewne jakamen w pacierzu.Pani Merrill wysłuchiwała peanów na cześć Edwarda z przyjemnością, po chwiliuzmysłowiła sobie, co one znaczą, i zmarkotniała.To Greville doprowadził Blenhem doniemal kompletnej ruiny.Wychodzi na to, że jej brat dbał wyłącznie o własną siedzibę, alos mieszkańców majątku go nie obchodził.Edward spojrzał na Joannę i natychmiast spostrzegł jej przygnębienie.Sądząc zjego słów, musiał także domyślić się jego przyczyny.- Mamy tu urodzajną ziemię i pracowitych mieszkańców.Nie trzeba wiele, żebyprzywrócić majątek do dawnej świetności.Wystarczy opieka i dobra rada kogoś, kto madoświadczenie i zna się na uprawie roli.Pomoc nauczycielki również będzie nieocenio-L Rna.Pani Cuthbert, jest pani osobą o wyjątkowo żywym umyśle.Może jednak zechciałabypani pobierać nauki? Co pani o tym sądzi, pani Merrill?Joanna zaniemówiła ze wzruszenia.Postąpił bardzo szlachetnie, próbując uspra-wiedliwić brata, którego wspominała z taką czułością.Posłała mu niepewny uśmiech iodrzekła:- O tak, w rzeczy samej! Nigdy nie jest za późno na to, żeby się uczyć.Nauka dajetyle radości! Kiedy mieszkałam w dalekich Indiach, uwielbiałam czytać i wspominaćczasy dzieciństwa spędzonego w ojczyźnie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl