[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Zamierzasz tam wejść tak po prostu, jak owca na rzez?- Mam nadzieję, że nie.Jeżeli tak bym uważała, to nie zdecydowałabym się na to.- Masz większe jaja, niż sądziłam.- Gdybym nie miała kręgosłupa, nadal byłabym na Ziemi - odrzekła Eden.Znówodwróciła się do Baena.- Poczekaj tutaj.Wrócę za kilka minut i pójdę z tobą.Po rzuceniu Baenowi oceniającego spojrzenia, Ivy odwróciła się i podążyła zaEden.- Powinnam iść z tobą.Eden potrząsnęła głową.- Nie będziesz w stanie zrobić nic wiecej niż którakolwiek z nas, a jesteś potrzebnatutaj, tym bardziej jeżeli okaże się to pułapką.Ivy skrzywiła się, ale nie sprzeczała się z tym stwierdzeniem.- Wracasz po broń? - zapytała po chwili.- Ubrać się - odrzekła Eden cierpko.Ivy wybuchła głośnym śmiechem.- Nawet nie zauważyłam.- Niestety, ja również - stwierdziła kpiąco Eden, - inaczej ubrałabym się najpierw -pomyślała przez chwilę i skrzywiła się.- Czy tylko ja tak uważam, czy też on nie wyglądałjakby był pod wrażeniem?****Baen obserwował obcą królową i jej żołnierza, aż zniknęli, zauroczony sposobemw jaki poruszały się ich biodra, kiedy szły.Były tak różne od siebie, jak dzień i noc,prawie dosłownie, ale poza kolorem widział niewielkie rożnice pomiędzy nimi, wwyglądzie fizycznym i osobowości.Powiedziały, że wszystkie były z tego samego świata,przez co mogli domyślać, się, że były też z tego samego meznooku.Wydawało się dziwne, że były w tak wielu kolorach, prawie tak dziwne jak fakt, żewszystkie były kobietami, ale może kolor określał ich status, skoro poza tym wyglądałytak samo, nie widział, żeby któraś z nich miała rogi, lub skrzydła.Wszyscy kzatha byli straszliwie rozczarowani, kiedy zorientowali się, że obcy bylijednej płci i nie potrzebowali mężczyzn.On ze swojej strony, myślał, że to może i dobrze.Z tego co widział, były tokruche istoty.Spłodziłyby nędzne potomstwo, nawet gdyby odpowiadali sobie podinnymi względami.Lepiej nie płodzić żadnego potomstwa, niż obniżyć sprawnośćkolonii.W duchu westchnął nad swoim własnym rozczarowaniem.Czekając aż powrócikrólowa królowych, starał się ignorować wilgoć pojawiającą się na jego skórze ispływającą po jego plecach, pochodzącą od żaru gwiazdy życia.Teraz niemalże żałował, że złożył prośbę o audiencję do królowej matki.Nie czułsię swobodnie ignorując żądanie królowej, nawet jeżeli była to obca królowa.Miał co do tego bardzo złe przeczucia.Królowa matka zaniepokoiła sięnowinami.Wierzyli, że ten świat jest nie zajęty, a teraz obawiali się, że obrazili.Wydawało się możliwe, że wszyscy kzatha będą musieli odejść i znalezć inne miejsce dlasiebie.Inna możliwość nie była zbyt pociągająca.Przelotnie przeszła przez niego złość i frustracja, ale był atha i nie dopuszczalnebyło dla niego uleganie emocjom.Tak naprawdę nie miał wyboru.Królowe zdecydują.Zawsze tak robią, a nawet gdyby nie był kzatha, to nie byłoby inaczej.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]