[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.WedÅ‚ug Sary bÅ‚agaÅ‚aÅ›, żeby ktoÅ› ciÄ™ rozdziewiczyÅ‚, aleJackodmówiÅ‚.Na tym historia siÄ™ nie kooczy.SÅ‚yszaÅ‚am też, że za¬miast ciebie wydymaÅ‚ twojÄ… najlepszÄ…kumpelkÄ™.(Pewnie nie bÄ™dziecie siÄ™ już trzymad razem, no nie?).W każdym razie moim zdaniem coÅ› tuÅ›mierdzi, wiÄ™c chcÄ™, żebyÅ› o wszystkim wie¬dziaÅ‚a.Niezależnie od tego, co naprawdÄ™ siÄ™ staÅ‚o, ktoÅ›powi¬nien chociaż spytad o twojÄ… wersjÄ™ wydarzeo.Aha, jeszcze jedno - wczoraj ciÄ™ nie byÅ‚o, wiÄ™c caÅ‚aszkoÅ‚a oczywiÅ›cie hu¬czaÅ‚a od tych durnych plot.To towarzystwo jest mocno pogiÄ™¬te.Przykro mi, żerozgÅ‚aszajÄ… takie bzdury na twój temat.Gdy¬byÅ› czegoÅ› potrzebowaÅ‚a, po prostu daj znad.Trzym siÄ™Meg ".Ellen przeczytaÅ‚a list jeszcze raz, żeby jego treÅ›d dotarÅ‚a do mózgu.Na poczÄ…tku pomyÅ›laÅ‚a, że to jakaÅ›pomyÅ‚ka.Nikt nie uwierzyÅ‚by, że naprawdÄ™ taoczyÅ‚a nago.i chciaÅ‚a uprawiad seks.i dostaÅ‚a kosza.Ellen nie zasÅ‚ugiwaÅ‚a raczej na tytuÅ‚ Miss PrzyjÄ™d.To nie znaczyÅ‚o, że nie potrafiÅ‚a siÄ™ Å›wietnie ba¬wid naprywatnych imprezach organizowanych z MelishÄ…i Ju¬lianem.Ale na ogół zachowywaÅ‚a siÄ™ taknieÅ›miaÅ‚o, że dziwiÅ‚o jÄ…, kiedy tylko ktoÅ› zwracaÅ‚ na niÄ…uwagÄ™.Tym razem pewnie też wszyscy by jÄ…zignorowali, gdyby nie fakt, że bohaterem historyjki byÅ‚ również Jack.Ellen po raz czwarty przestudiowaÅ‚a notatkÄ™ Meg.Do tej pory sÄ…dziÅ‚a, że przekroczyÅ‚a już prógwytrzymaÅ‚oÅ›ci na ból.Ale bardzo siÄ™ myliÅ‚a.CzytajÄ…c wciąż czuÅ‚a w sobie czarnÄ… dziurÄ™ cierpienia.Nawetnie znaÅ‚a autorki listu - wiedziaÅ‚a tylko, że Meg należaÅ‚a do Alternatywnych, dzieciaków, które nosiÅ‚ymnóstwo czarnego makijażu i wÅ›ciekle czerwone szminki.Ale to nie miaÅ‚o znaczenia.Ellen domyÅ›liÅ‚a siÄ™,że list mówi prawdÄ™- sÅ‚yszaÅ‚a, jak ludzie w szkole szepczÄ… coÅ› do siebie i chichoczÄ….PodniosÅ‚a rÄ™kÄ™ ipoprosiÅ‚a o pozwolenie na wyj Å›cie z klasy tak zdetermino¬wanym gÅ‚osem, że nauczyciel baÅ‚by siÄ™odmówid.Ellen wbiegÅ‚a do Å‚azienki tracÄ…c oddech.UsiÅ‚owaÅ‚a wal-czyd z gulÄ… wielkoÅ›ci grejpfruta, którauformowaÅ‚a siÄ™ gdzieÅ› w jej krtani.PrzeczytaÅ‚a list jeszcze dwa razy.Potem wrzuciÅ‚a go do sedesu,spuÅ›ciÅ‚a wodÄ™ i zmusiÅ‚a siÄ™ do powrotu do klasy.Julian.Julian.Julian.JakiÅ› gÅ‚os w gÅ‚owie Ellen powtarzaÅ‚ to imiÄ™ jak na zdartej pÅ‚ycie.Julian byÅ‚ jedynymczÅ‚owiekiem, który mógÅ‚ siÄ™ nad niÄ… zlitowad.MusiaÅ‚a z nim pogadad i ubÅ‚a¬gad, żeby pomógÅ‚ jej jakoÅ›uratowad tyÅ‚ek.PotrzebowaÅ‚a jego gÅ‚upich dowcipów, cielÄ™cej miÅ‚oÅ›ci, która tak znakomicie syci-45Å‚a jej ego i nocnych pogaduszek przez telefon.ZamierzaÅ‚a ja-koÅ› mu to wszystko zrekompensowad.Jeszcze nigdy tak bar¬dzo nie potrzebowaÅ‚a najlepszego przyjaciela jak tego dnia.Gdyby tylko muopowiedziaÅ‚a o piekle, w które zamieniÅ‚o siÄ™ jej życie, na pewno zrozumiaÅ‚by, że ich kłótnie to czystykrety¬nizm.I uznaÅ‚by, że muszÄ… siÄ™ pogodzid.Ellen bezskutecznie usiÅ‚owaÅ‚a go wypatrzyd w tÅ‚umie.Naj-wyrazniej tego dnia cierpiaÅ‚ na atak alergii naniÄ….W koocu przyszpiliÅ‚a go przy lunchu.UsiÅ‚owaÅ‚ uciec, ale Ellen zapÄ™dziÅ‚a go w Å›lepy zauÅ‚ek.Teraz, gdy znalazÅ‚a siÄ™ z nim twarzÄ… w twarz, nie bardzo wiedziaÅ‚a, co powiedzied.Po prostu staÅ‚a wmilczeniu, wypala¬jÄ…c wzrokiem dziury w jego nerwowych oczach.- Julian, daj mi szansÄ™!- Czego ty chcesz, do cholery?Ellen trochÄ™ siÄ™ zdziwiÅ‚a.Jeszcze nigdy nie rozmawiaÅ‚ z niÄ… takim tonem, jakby miaÅ‚ jej doÅ›d.- NaprawdÄ™ muszÄ™ z tobÄ… pogadad, Julian.Moj e życie tobagno.- Zawsze chodzi tylko o ciebie, Ellen.ZAWSZE.Ty wpa¬dasz w bagno, a ja mam ciÄ™ z niego wyciÄ…gad.-Nie, tym razem chodzi o ciebie.PotrzebujÄ™ ciebie, Julian!- Potrzebujesz mnie tylko po to, żebyÅ› sama poczuÅ‚a siÄ™lepiej.Ale wiesz co? Tym razem przesoliÅ‚aÅ›.- Julian nie mógÅ‚jej spojrzed w oczy.Mówienie tych wszystkich rzeczy przy¬sparzaÅ‚o mu wiÄ™cej cierpienia niż Ellen mogÅ‚a sobie wyobrazid.Ale zawarÅ‚ już z sobÄ… nieodwoÅ‚alnÄ… umowÄ™: miaÅ‚ wyrzucid El¬len Hopkins ze swojego serca raz na zawsze.-Nie bÄ™dÄ™ robiÅ‚za niaokÄ™ dla skrzywdzonej Ellen.Mam tego wszystkiego po¬wyżej dziurek od nosa.Nawet byÅ› do mnie nie zadzwoniÅ‚a,gdyby nie rzucili ciÄ™ wszyscy inni przyjaciele.- To nieprawda - wybÄ…kaÅ‚a Ellen w oszoÅ‚omieniu.46- Czyżby? Chyba nie zaprzeczysz, że moja oburzajÄ…ca insy¬nuacja dotyczÄ…ca Melishy i Jacka okazaÅ‚a siÄ™ prawdziwa? -po¬wiedziaÅ‚ Julian, szarpiÄ…c swoje nieodmienne ubranie: marszczonyniebieski blezer z biaÅ‚ym podkoszulkiem.- A ty chcesz ze mnÄ…rozmawiad teraz, po tym, jak już zdążyÅ‚aÅ› zrobid z siebie idiotkÄ™na przyjÄ™ciu? Nic z tego, Ellen.Gdyby wszystko poszÅ‚o tak jakchciaÅ‚aÅ›, nie staÅ‚abyÅ› tu i nie bÅ‚agaÅ‚abyÅ› mnie o rozmowÄ™.- Co ty wygadujesz, powiedz, że sam w to nie wierzysz.BÅ‚agaÅ‚a o rozmowÄ™? Ellen z trudem siÄ™ do tego przyzna¬Å‚a sama przed sobÄ…, ale to wÅ‚aÅ›nie robiÅ‚a.NiemiaÅ‚a żadnego innego pomysÅ‚u.Na ogół to byÅ‚o takie proste: skÅ‚onid Juliana, żeby wpadÅ‚.Ale dzisiaj, poraz pierwszy w ciÄ…gu caÅ‚ej ich znajomoÅ›ci, nic nie szÅ‚o tak gÅ‚adko.- A dlaczego nie powinienem tak myÅ›led, Ellen? OkazaÅ‚osiÄ™, że braÅ‚em ciÄ™ za kogoÅ› zupeÅ‚nie innego niż jesteÅ›.Ellen wpadÅ‚a w szok.To powiedziaÅ‚ mój najlepszy przy¬jaciel, Julian?- SÅ‚ucham? Przecież nikt nie zna mnie tak dobrze jak ty.Poprostu ostatnio nie byÅ‚am sobÄ….No, Julian, proszÄ™ ciÄ™! Na¬prawdÄ™ nie wiem, co robid! - Ellen za wszelkÄ… cenÄ™ usiÅ‚owaÅ‚askÅ‚onid go do zmiany zdania i bez cienia wstydu bÅ‚agaÅ‚a o jesz¬cze jednÄ… szansÄ™.W Julianie byÅ‚a jej ostatnia nadzieja, pozanim na Å›wiecie nie pozostaÅ‚a jej już ani jedna życzliwa dusza.- PosÅ‚uchaj mnie, Ellen.Po prostu daj sobie spokój.Ja jużciebie specjalnie nie potrzebujÄ™.- Julian wyprostowaÅ‚ szyjÄ™i popatrzyÅ‚ w gÅ‚Ä…b korytarza
[ Pobierz całość w formacie PDF ]