[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wiele, wiele razy.Zastanawiała się, jakim cudem ten mężczyzna pozwolił jej tak długotrwać bezczynnie.Może wiedział, że sama musi dotrzeć do tego punktu.Może znał ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że aby odnalezć w sobie duchawalki, musi mieć coś, o co warto walczyć.- Fajnie posłuchać znów twoich przemów.Ojciec uśmiechnął się.- Tak długo nie chciałaś ich w ogóle słuchać.Ale obawiam się, że tokoniec przerwy.Czeka nas wiele pracy.I to pod wieloma względami.- Jestem gotowa. Rozdział 24Macy nigdy nie była w Mezzanine Musie.I jeśli wszystko pójdziezgodnie z planem, miało tak pozostać, bo po dzisiejszym dniu dostaniedożywotni zakaz wstępu do sklepu.- Czym ona jezdzi? - zapytała Candace przez telefon.Siedziała wswojej acadii ze wzrokiem wbitym w budynek, zbierając się na odwagę.- Właściwie to nie wiem.A więc nie miała jak ustalić, czy Raina dziś pracuje, zanim wejdzie dośrodka.Osaczenie jej w pracy nie było najmądrzejszym posunięciem,zdawała sobie z tego sprawę.Ale nie miała wyboru.Nie wiedziała, gdzieRaina mieszka, Candace też nie, a gdyby zaczęła się wypytywać,przepadłby efekt zaskoczenia, na który liczyła.Poza tym musiała spotkaćsię z tą laską w miejscu publicznym, jeśli nie chciała skończyć z odciętągłową w jakimś rowie.Uśmiechnęła się krzywo, obserwując duże okna sklepu muzycznego.Ani śladu kolorowych włosów.- Mają w oknie wielką reklamę Dermamanii.- Tak, Brian przyjazni się z właścicielem.Reklamujemy sięnawzajem.To Brian nagrał Rainie tę pracę, kiedy się tu przeprowadziła.- Czy jest ktoś, z kim Brian się nie przyjazni?- Moi rodzice?- No fakt.- Jesteś pewna, że to dobry pomysł? - Nie jestem, ale mam inny wybór? Rozłączam się.- Powodzenia.Gdybyśmy miały się już nigdy nie zobaczyć - kochamcię.- Powiedz glinom, z kim się poszłam spotkać.- Zrobione.Raz kozie śmierć.Wysiadła z bezpiecznego samochodu, nie chcącczekać w nieskończoność, aż panna wyjdzie na przerwę, fajkę czy co tamjeszcze.O ile w ogóle dzisiaj pracowała.Pracowała.Gdy Macy otworzyła drzwi i rozległ się przyjemny dzwiękdzwonka, Raina podniosła wzrok zza lady na końcu dużegopomieszczenia.Macy poczuła ogromną satysfakcję, widząc, jak minarzednie jej na ułamek sekundy, ale zaraz potem Raina obdarzyła jącharakterystycznym, drwiącym uśmieszkiem.Tak ładnej dziewczynie niebyło z nim do twarzy, ale Macy miała to w dupie.%7łal jej było Setha, alesam był sobie winny, że tak długo to znosił.- Czego chcesz? - wyrzuciła z siebie Raina, aż kilku kolesioglądających wiszące na ścianie gitary odwróciło głowy.- Chcę pogadać.Raina wskazała szerokim gestem pomieszczenie.- Nie zauważyłaś, że jestem w pracy?- Wiem.Więc umówmy się na pózniej - tylko błagam, w miejscupublicznym - i wyjdę.- Nie.Nie mam ci nic do powiedzenia.Macy skrzyżowała ręce napiersi.- Być może, ale ja tak.Mogę to zrobić tu i teraz.Myślę, że zdążę sięnagadać, zanim mnie wyrzucą, a są to raczej sprawy, które wolałabyśzachować dla siebie.Długowłosy koleś wystawił głowę zza drzwi za ladą, i marszczącbrwi, zmierzył Macy wzrokiem.- Jakiś problem?To musiał być kumpel Briana.Ale nie chciała się na niegopowoływać, chyba że Raina potwierdzi i spróbuje wywalić ją na zbitypysk.- To mi zajmie kilka minut, Dave.Zgoda?- Wyjdzcie na zewnątrz. Raina ruszyła w stronę drzwi i nie zadając sobie nawet trudu, żebyominąć Macy, trąciła ją ramieniem.Cóż za klasa.Z drugiej strony Macynachodziła ją w pracy, więc może były siebie warte.A mówiła Sethowi,że ostatni raz biła się o faceta w szkole średniej.Ha!Nie miała z Rainą wiele do czynienia, ale dziewczyna sprawiaławrażenie osoby, która jest wiecznie poirytowana, jak gdyby cały świat ijego problemy ją wykańczały.Teraz, gdy doszła do rogu budynku iodwróciła się do Macy, było tak samo.- W porządku.Mów.- Opowiesz mi, co się wydarzyło w tamtym pokoju.Całą prawdę.- Serio? Kręcą cię pikantne szczegóły laski, jaką zrobiłam twojemufacetowi? - Jej usta rozciągnęły się w kocim uśmiechu.- Mmm.Mnie tak,wystarczy, że sobie przypomnę.- Widzisz, w tym właśnie sęk.Nie wierzę ci.Więc jeśli teraz nie uda cisię mnie przekonać, będę zmuszona uwierzyć jemu.On twierdzi, żekłamiesz.- A co ma powiedzieć? A ty nie chrzań, bo dobrze wiesz, że mamrację.Już ci mówiłam.Może i staje mu na widok takich panienek jak ty,ale doskonale wie, dokąd pójść, kiedy chce się rżnąć.Potrzebujeszkolejnej demonstracji?- Skoro jesteś taka pewna, że chce spędzić z tobą resztę życia, to gdzieon się podziewa, Raina? Dlaczego nie jest z tobą? A jeśli przez kolejnądemonstrację masz na myśli kolejną próbę seksualnej napaści na kogoś,kto jest na wpół nieprzytomny, to nie, żadne z nas nie chce już tegooglądać.Poza tym to nielegalne.Raina zacisnęła zęby, usta jej drżały [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl