[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Znów nadszedÅ‚ dla Halvora okres ciężkiej pracy; byÅ‚ naprawdÄ™ pilny i w godzinach odpo-czynku, krzepiÅ‚ duszÄ™ obrazami poetów-kapÅ‚anów, którzy w dÅ‚ugich surdutach wÄ™drujÄ… dro-gami i polami, tworzÄ…c obrazy poetyckie w proroczym widzeniu, na pozór prozaiczni, istot-nie jednak, na orlich skrzydÅ‚ach swego ducha, ponad obÅ‚oki, wzniesieni.Ale wreszcie pracastaÅ‚a siÄ™ dlaÅ„ nieznoÅ›na.A kiedy sobie uÅ›wiadomiÅ‚, że nawet przy nadludzkich wysiÅ‚kach ipoÅ›piechu, pieniÄ…dze jego narzeczonej nie wystarczÄ… na opÅ‚acenie caÅ‚ych jego studiów i że wten sposób pozbawi jÄ… wszelkich Å›rodków, nie osiÄ…gnÄ…wszy tego, czym mógÅ‚by jej to wyna-grodzić  postanowiÅ‚ ostatecznie porzucić teologiÄ™.Od czasu do czasu zjawiaÅ‚ siÄ™ jeszcze nawykÅ‚adach i w ten sposób udaÅ‚o mu siÄ™ w ciÄ…gu pół roku zasypywać piaskiem oczy smokowi,który w postaci starego profesora staÅ‚ na straży.Ale i to staÅ‚o siÄ™ dla niego ciężarem i w koÅ„cuprzestaÅ‚ w ogóle siÄ™ pokazywać.Po tym fakcie nastÄ…piÅ‚y listy z pogróżkami starego probosz-cza, ale gdy jednak nie odniosÅ‚y skutku  pomoc ustaÅ‚a.Po raz pierwszy w życiu zostaÅ‚ pozostawiony sam sobie.PoÅ‚ożenie wydawaÅ‚o mu siÄ™ dośćpikantne, zwÅ‚aszcza z poczÄ…tku, kiedy miaÅ‚ jeszcze parÄ™ groszy.Dopiero gdy i to zródÅ‚o wy-schÅ‚o i wiÄ™kszość przedmiotów, nabytych przez szereg lat dla wÅ‚asnej wygody, zostaÅ‚a sprze-dana, poÅ‚ożenie stawaÅ‚o siÄ™ uciążliwe.DopominaÅ‚ siÄ™ u swoich przyjaciół o sumy, które impożyczyÅ‚ w okresie swej Å›wietnoÅ›ci, i nabieraÅ‚ ich na dalsze drobne pożyczki.To, oraz pie-niÄ…dze przesyÅ‚ane mu przez narzeczonÄ…, za plecami proboszcza, stanowiÅ‚y wszystko, z czegosiÄ™ utrzymywaÅ‚.49 Kiedy siedziaÅ‚ w domu gÅ‚odny, napadaÅ‚a go nieprzezwyciężona ochota fantazjowania natemat wielkich liczb.ZaczÄ…Å‚ obliczać, co w przeciÄ…gu tych kilku lat pożyczyÅ‚ od swej narze-czonej  pożyczyÅ‚ byÅ‚o Å›miesznym wyrażeniem jeżeli chodziÅ‚o o nich, ale wszystko jedno jednak pożyczyÅ‚.WynosiÅ‚o to Å›ciÅ›le 7870 marek i 50 fenigów.W obliczeniu pożyczki, do-kÅ‚adnie co do grosza, leżaÅ‚o pewne zadowolenie, które wzmacniaÅ‚o jego poczucie prawa; byÅ‚ocoÅ› pociÄ…gajÄ…cego w operowaniu liczbami dokÅ‚adnie, nawet nieraz drobiazgowo dokÅ‚adnie.PożyczkÄ…, jak to byÅ‚o powiedziane, nazwać tego nie byÅ‚o można, raczej kapitaÅ‚em obroto-wym.Dla niej byÅ‚a to siejba, majÄ…ca przynieść bogaty plon: caÅ‚e życie w wygodzie, bez trosko chleb powszedni.Nie chciaÅ‚ jednak zapomnieć, że byÅ‚ jej winien wdziÄ™czność, zarówno zate 50 fenigów, jak za 7870 marek.Wielkość sumy nic tutaj nie znaczyÅ‚a; to co ceniÅ‚ tak wyso-ko, byÅ‚a to dobra wola.MiÄ™dzy tym, leżaÅ‚y ciche godziny cichego smÄ™tku, w których głód stawaÅ‚ siÄ™ niejasnymuczuciem żaÅ‚oÅ›ci, nad cierpieniami, nie wÅ‚asnymi tylko, lecz caÅ‚ej ludzkoÅ›ci; wtedy zajmo-waÅ‚y go idee humanitarne, zmierzajÄ…ce do uszlachetnienia rodu ludzkiego.Uniwersytety lu-dowe zaczynaÅ‚y wówczas skupiać uwagÄ™ szerokich kół, i Halvor, miÄ™dzy innymi, nosiÅ‚ siÄ™ zplanem zaÅ‚ożenia wyższej uczelni na wielkÄ… skalÄ™.MiaÅ‚a być zbudowana przez akcyjne towa-rzystwo, i  takiego typu, że najlepsza mÅ‚odzież kraju znalazÅ‚a by w niej miejsce.Dość jużnasÅ‚uchaÅ‚ siÄ™ o tych uczelniach, by móc przypuszczać, że nie bÄ™dzie mu trudno stanąć naczele takiego przedsiÄ™biorstwa.Ażeby zostać dyrektorem takiej szkoÅ‚y, trzeba byÅ‚o umiećśpiewać, przy każdej sposobnoÅ›ci cytować Grundtwiga i Björnsona i umieć gÅ‚oÅ›no odczyty-wać Jonasa Lie.Ze Å›piewem i czytaniem daÅ‚by sobie radÄ™, gorzej byÅ‚o z cytatami dzieÅ‚Grundtwiga; ale i ta trudność mogÅ‚aby pewnie zostać pokonana.Kiedy rozwijaÅ‚ przed przyjaciółmi swe idee humanitarne, dodawali mu otuchy, a ich uzna-nie dobrze naÅ„ dziaÅ‚aÅ‚o.Tylko jeden z nich, ten, który mu, w swoim czasie, pomógÅ‚ przyzmianie nazwiska, czÅ‚owiek niezadowolony i usposobiony krytycznie, który zawsze byÅ‚ wopozycji i nigdy nie oceniaÅ‚ go należycie, uÅ›miechaÅ‚ siÄ™ sceptycznie.Halvor nigdy go nieznosiÅ‚ i zadawaÅ‚ siÄ™ z nim jedynie dlatego, że musiaÅ‚.Albowiem inni cenili go bardzo i nazy-wali swoim nieczystym sumieniem.Kiedy jednak zaczÄ…Å‚ swÄ… obrzydliwÄ… krytykÄ… druzgotaćhumanitarne plany Halvora, pragnÄ…c dowieść z caÅ‚Ä… gwaÅ‚townoÅ›ciÄ…, że sÄ… puste i samolubne,inni zagÅ‚uszyli go tupaniem i okrzykami. ZostaÅ„ aktorem  mówiÅ‚ wtedy do Halvora kÄ…Å›li-wie  jedynie w tym kierunku masz zdolnoÅ›ci.Albo zostaÅ„ tym, czym jesteÅ›  estetyzujÄ…cympróżniakiem. ByÅ‚a to w jego ustach najgorsza obelga [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl