[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wielkie sukcesy mogą się zdarzyć, mogą się nie zdarzyć, alejeśli nie nauczymy się przeżyć zdrowo tylko jednego dnia, najprawdopodobniej nie dojdziemy do żadnegoznaczącego przełomu w osiąganiu zdrowia i nie będziemy potrafili wykorzystać możliwości dobrego związku,kiedy się pojawi.Programowy slogan o przeżyciu dobrze tylko jednego dnia ,,właśnie tego dnia’’ bardzo mi pasuje do mojejkoncepcji.Czasami ludzie nadużywają tego sloganu, żeby się usprawiedliwić z braku odpowiedzialności.Ktośmoże pomyśleć: ,,skoro nie muszę dziś zapłacić czynszu, nie muszę się liczyć z pieniędzmi’’.Ale pod koniecmiesiąca gospodarz może mieć inne zdanie na ten temat.Dla mnie TYLKO TEN JEDEN DZIEŃ oznaczazobowiązanie do zrobienia dzisiaj wszystkiego, co potrafię, dla zabezpieczenia mojego zdrowia, mojej przyszłości idobra mojej rodziny.Ale to nie wszystko.Oznacza to również, że nie będę się czuł, jak zaszczute zwierzę, jeśli niezrobię dzisiaj wszystkiego, że nie będę analizował drobiazgowo, czy jestem w tym punkcie, ,,w którympowinienem być’’.Wielu z nas, leczących się nałogowców, ma wyolbrzymione pojęcie o tym, jacy powinni byćinni ludzie; podobnie mamy bardzo często rozdmuchane i nierealistyczne wyobrażenia na temat tego, co możemyzrobić w ciągu jednego dnia.Musimy się uczyć korygowania tych oczekiwań, bo inaczej zwalimy je naszympartnerom na głowę, a sami utoniemy w bagnie zupełnie niepotrzebnego i fałszywego poczucia klęski.Pia wykazywała tutaj, że proces leczenia odbywa się przede wszystkim w naszym mózgu; uczucia mogą naszaprowadzić na manowce.Trzeba mieć kontakt ze swoimi uczuciami, ale zgadzam się z tym, że zdrowe decyzjepodejmuje się w sferze rozumu, a nie uczuć.Dane pochodzą z uczuć i z innych źródeł, ale sama decyzja powinnabyć podjęta w sferze intelektu.Podejmowanie decyzji życiowych w oparciu głównie – lub wyłącznie – o to, coczujemy, przeważnie sprowadza nas z drogi uzdrowienia.MIT DRUGI: JEŚLI ZWIAZEK SIĘ KOŃCZY, TO BYŁ PORAŻKĄPewien zdrowiejący przyjaciel, który właśnie zerwał swój romantyczny związek, powiedział mi któregoś dnia :,,wiesz, to nie samo zerwanie boli, ale świadomość jeszcze jednej porażki’’.Zapytałem go : ,,a dlaczego uważasz, że to była porażka?’’59Odpowiedział : ,,no, nie jesteśmy już razem’Kiedy zastanawiałem się nad ową tendencją do nazywania porażką związku, który się skończyłzauważyłem, że takie przekonanie automatycznie czyni ze spotkania dwóch osób przedsięwzięcie bardziejryzykowne, niż jest to konieczne.A potem przypomniałem sobie moje poprzednie związki, które teraz mogłem odczuwać jako nieudane,ponieważ mnie już w nich nie było.Załóżmy, że dwoje ludzi łączy się w związek i zaczyna uzgadniać między sobąstyl wspólnego życia.Poznają się lepiej i wówczas jedno z nich – albo oboje-dochodzi do wniosku, że związaniesię ze sobą na całe życie nie jest najlepszym pomysłem, zrywają więc ze sobą i nie zawierają małżeństwa.Uważam, że ich wspólne doświadczenie było udane.Wkroczyli razem w proces, który nazywamy związkiem,wypróbowali się w nim, poznali jak jedno i drugie w nim funkcjonuje i co mogą, a czego nie mogą tolerować,odkryli, że kontynuowanie związku nie leży w ich obopólnym interesie i zdecydowali się na jego zakończenie.Propozycja nastawienia realistycznegoBardziej realistyczne spojrzenie na przerwany związek może polegać na uważaniu spotkania dwóch osób za coś wrodzaju edukacyjnego laboratorium, w którym badamy, czy zakończy się ono rozejściem czy będzie prowadzić dozwiązku na całe życie.W ten sposób znacznie osłabiamy ból towarzyszący przekonaniu, że koniec związkuoznacza porażkę.MIT TRZECI: W ZDROWYM ZWIĄZKU PROBLEMY ROZWIĄZUJE SIĘ POPRZEZ RACJONALNĄI ROZSĄDNĄ DYSKUSJĘDość powszechnie spotyka się błędne przekonanie, że po dłuższym przebywaniu ze sobą dwoje ludzi poznaje siętak dobrze, że nie musza się o nic spierać.Nie sądzę jednak, aby mógł istnieć związek, w którym partnerzy zawszesię ze sobą zgadzają, nigdy ze sobą nie walczą, nie spierają się, zawsze dobrze rozumieją, co druga strona chciałapowiedzieć, albo dlaczego coś zrobiła.Wydaje mi się, że często spotykany schemat sprzeczek wygląda mniej więcej tak: jeden z partnerów mówicoś, co uraża drugiego; wymieniają na temat ze dwa zdania i zapominają, co rozpoczęło sprzeczkę.Rozumprzestaje odgrywać zasadniczą rolę i partnerzy starają się nawzajem zranić emocjonalnie; każdy chce pognębićdrugiego, ,,zwyciężyć’’, mieć rację.Jeśli jeden powie wreszcie coś rozsądnego i obiektywnego o początkowymprzedmiocie sporu, nie obwiniając przy tym drugiego, wyzwolona uprzednio irracjonalna energia zaczyna sięrozpraszać.Obaj mogą powrócić do owocnej dyskusji na temat przedmiotu sporu.Propozycja nastawienia realistycznegoSporadyczne sprzeczki, różnice zdań, a nawet słowne pojedynki są metodami ustanawiania swoich granic iuzgadniania różnic
[ Pobierz całość w formacie PDF ]