[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Kant.Wspomniano ju\ powy\ej jego nazwisko w związku z imperatywem moralnym.Kant \ąda w nim, aby osobanigdy nie była środkiem do celu, lecz zawsze tylko celem w naszym postępowaniu.śądanie to odkrywa jedną znajsłabszych stron utylitaryzmu: je\eli jedynym nieodzownym dobrem i celem człowieka jest przyjemność,je\eli ona te\ stanowi całą podstawę normy moralnej w ludzkim postępowaniu, to siłą rzeczy wszystko w tympostępowaniu musi być traktowane jako środek do tego dobra i celu.A więc i osoba ludzka, i to zarówno mojawłasna, jak te\ jakakolwiek inna, ka\da, musi występować w tej roli.Skoro przyjmuję zało\enia utylitaryzmu,muszę patrzeć na siebie samego jako na podmiot, który chce mieć jak najwięcej doznań i prze\yć o dodatnimładunku emocjonalno-afektywnym, a równocześnie jako na przedmiot, którym mo\na się posłu\yć dowywołania tych doznań i prze\yć.Na ka\dą zaś inną osobę poza mną muszę w rezultacie równie\ patrzeć podtym samym kątem widzenia: o ile jest ona środkiem do osiągnięcia maksimum przyjemności.W tej formie mentalność oraz postawa utylitarystyczna muszą zacią\yć nad ró\nymi dziedzinami \ycia iwspół\ycia ludzkiego, w szczególnej jednak mierze zdają się zagra\ać właśnie dziedzinie seksualnej.Istotneniebezpieczeństwo polega na tym, \e przy zało\eniach utylitarystycznych nie widać, w jaki sposób współ\ycie iobcowanie osób ró\nej płci mo\e być stawiane na płaszczyznie prawdziwej miłości, a więc wyzwalane przezmiłość i od u\ywania osoby (zarówno w drugim, jak i w pierwszym znaczeniu słowa u\ywać ), i odtraktowania jej jako środka do celu.Utylitaryzm wydaje się programem konsekwentnego egoizmu bez \adnychmo\liwości przejścia do autentycznego altruizmu.Jakkolwiek bowiem w deklaracjach przedstawicieli tegosystemu spotykamy się z zasadą: maksimum przyjemności ( szczęścia ) dla jak największej liczby osób, tojednak zasada ta zawiera dogłębną sprzeczność wewnętrzną.Przyjemność bowiem z samej swojej istoty jestdobrem tylko aktualnym i tylko danego podmiotu, nie jest dobrem ponad-podmiotowym, transsubiektywnym.Jak długo więc to dobro jest uznawane za całkowitą podstawę normy moralnej, tak długo nie mo\e być mowy ojakimś wychodzeniu poza to, co jest tylko d l a m n i e d o b r e.Mo\emy to uzupełnić tylko jakąś fikcja, pozorem altruizmu.Je\eli bowiem przy zało\eniu, \eprzyjemność jest jedynym dobrem, ja staram się o maksimum przyjemności równie\ dla kogoś drugiego nietylko dla siebie samego, co byłoby ju\ wyraznym egoizmem to wówczas ja tę przyjemność drugiej osobyoceniam jedynie poprzez moją własną przyjemność; przynosi mi przyjemność to, \e ktoś drugi doznajeprzyjemności.Jeśli jednak to przestanie mi przynosić przyjemność lub je\eli to nie wyniknie z mojego rachunku szczęścia (termin, którym bardzo często posługują się utylitaryści), to wtedy owa przyjemnośćdrugiej osoby przestaje być dla mnie czymś wią\ącym, czymś dobrym, mo\e się wręcz stać czymś złym.Będęwięc wówczas zgodnie z zało\eniami utylitaryzmu dą\yć do usunięcia owej przyjemności cudzej dlatego, \enie łączy się z nią \adna moja własna przyjemność, a co najwy\ej przyjemność cudza będzie mi wówczasobojętna i nie będę te\ o nią zabiegać.Widać dość przejrzyście, jak przy zało\eniach utylitaryzmu nastawieniesubiektywne w rozumieniu dobra (dobro przyjemność) prowadzi prostą drogą do mo\e nawet nieprogramowego egoizmu.Jedyne wyjście z tego nieuchronnego egoizmu istnieje tylko poprzez uznanie pozadobrem czysto subiektywnym, tj.poza przyjemnością, d o b r a o b i e k t y w n e g o, które mo\e równie\jednoczyć osoby i wówczas nabiera cech dobra wspólnego.To wspólne dobro obiektywne jest fundamentemmiłości, a osoby razem wybierając to wspólne dobro równocześnie mu się podporządkowują.Dzięki temu łącząsię z sobą prawdziwym, obiektywnym węzłem miłości, który pozwala im wyzwalać się od subiektywizmu orazukrytego w nim nieodzownie egoizmu.Miłość jest zjednoczeniem osób.Takiemu ujęciu konsekwentny utylitaryzm mo\e (i musi) przeciwstawić tylko jakąś harmonizacjęegoizmów, i to w dodatku wątpliwą, gdy\, jak widzieliśmy, z egoizmu według jego zało\eń nie ma wyjścia.Czy mo\na ró\ne egoizmy zharmonizować? Czy np.mo\na zharmonizować w dziedzinie seksualnej egoizmkobiety i mę\czyzny? Z pewnością mo\na to czynić wedle zasady maksimum przyjemności dla ka\dej z obojgaosób , ale realizacja tej zasady mimo wszystko nie wyprowadzi nas nigdy z egoizmów.Egoizmy pozostaną w tejharmonizacji nadal egoizmami, z tym tylko, \e te dwa egoizmy, kobiecy i męski, będą dla siebie wzajemnieprzydatne i wzajemnie korzystne.Z chwilą, kiedy owa przydatność i korzyść wzajemna się kończą, nie pozostajeju\ nic z całej tej harmonii.Miłość nie jest wtedy niczym w osobach i niczym pomiędzy nimi, nie jestobiektywną rzeczywistością, brak bowiem tego obiektywnego dobra, które o niej stanowi
[ Pobierz całość w formacie PDF ]