[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tak więc przygotowałem się, aby spędzić swoją pierwszą noc naTJehoobie.6.Siedmiu Thaori i AuraOlbrzymi płomień palił się na niebiesko; wokół niego migotałypomarańczowo-żółte i czerwone płomienie.Ogromny czarny wążprześlizgnął się prosto przez płomienie kierując się ku mnie.Ni stąd nizowąd pojawili się giganci, którzy go gonili, próbując go złapać.Trzeba ichbyło siedmiu aby zatrzymać węża tuż przede mną.Ale on zawrócił,połknął płomienie, po to tylko by pózniej zionąć ogniem tak jak smok nagigantów.Ci z kolei przemienili się w gigantyczne posągi - wzniesione naogonie węża.Płaz przemienił się w kometę i zabrał posągi na Wyspę Wielkanocną10.Następnie posągi mnie witały, w dziwnych kapeluszach.Jeden z posągówprzypominający Thao chwycił mnie za ramię i powiedział: Michel, Michel.obudz się - Thao potrząsała mną uśmiechając się delikatnie. Na miłość boską! - powiedziałem otwierając oczy - śniło mi się, żebyłaś posągiem na Wyspie Wielkanocnej i że trzymałaś mnie za ramię. Jestem posągiem z Wyspy Wielkanocnej i trzymałam cię za ramię Tak czy owak, teraz to już nie sen, prawda? Nie, ale twój sen był naprawdę dosyć dziwny, ponieważ na WyspieWielkanocnej rzeczywiście znajduje się posąg, który wyrzezbiono bardzodawno temu, aby mnie uwiecznić i któremu dano mu moje imię. O czym ty mi teraz mówisz? Szczerą prawdę Michel, ale wszystko ci wyjaśnimy we właściwymczasie.Na razie przymierzymy ubranie, które dla ciebie przyniosłam.Thao wręczyła mi niezwykle kolorową togę, która całkiem mi sięspodobała.Po ciepłej i perfumowanej kąpieli założyłem ją na siebie.Nagle,zupełnie nieoczekiwanie, owładnęło mną uczucie euforii.Powiedziałem otym Thao, która czekała na mnie ze szklanką mleka i odrobiną manny. Kolory twojej szaty zostały dobrane do kolorów twojej Aury, otodlaczego czujesz się tak świetnie.Gdyby ludzie na Ziemi mogli widziećAurę, mogliby także dobierać kolory, które by im pasowały i przez topoprawiały ich dobre samopoczucie.Mogliby używać kolor zamiastaspiryny. Co właściwie masz na myśli? Dam ci przykład.Czy zdarzyło ci się kiedyś powiedzieć komuś: 'Oh, toubranie w ogóle ci nie pasuje.On, czy ona, nie ma gustu'?10Easter Island.Odizolowana, bezdrzewna wysepka na południowymPacyfiku, kilka tysięcy kilometrów od wybrzeża Chile, na której znajduje sięwiele gigantycznych posągów z kamienia.Niektóre z nich sięgają wysokości50 metrów i uważane są od niepamiętnych czasów za jeden z "cudów świata".Ich istnienie intryguje archeologów i historyków od setek lat.(Przypisektłumacza).Siedmiu Thaori i Aura 73 Tak, nawet dosyć często. Widzisz, w takich przypadkach ludzie ci po prostu wybrali sobieubranie mniej umiejętnie niż inni, albo nieudanie połączyli różne częścigarderoby.Jak wy to mówicie po francusku, oni jurent albo 'są zle ubrani',ale bardziej w oczach innych niż ich własnych.Jednakże ludzie ci nie czująsię dobrze z sami w sobie i sami nie zdają sobie sprawy dlaczego.Gdybyśim zasugerował, że to z powodu kolorów, które noszą, pomyśleliby, żejesteś dziwakiem.Mógłbyś wyjaśnić, że drgania kolorów nie są w harmoniiz kolorami ich Aury, ale wcale im by to nie pomogło ci uwierzyć.Ludziena twojej planecie wierzą tylko w to co mogą zobaczyć lub dotknąć.Ajednak Aurę można zobaczyć. Czy Aura jest naprawdę kolorowa? Oczywiście.Aura nieustannie drga mieniącymi się kolorami, które sięzmieniają.Na szczycie twojej głowy znajduje się istny bukiet kolorów,zawierający prawie wszystkie kolory, które znasz.Wokół głowy jest także złota aureola, ale jest ona naprawdę widocznatylko u najbardziej rozwiniętych duchowo ludzi i u tych, którzy siępoświęcili, aby pomagać innym.Aureola ta podobna jest do złocistej mgłyprzypominającej aureole 'świętych' i Chrystusa, tak jak to przedstawialimalarze na Ziemi.Aureole zostały uwzględnione na obrazach, ponieważ wówczesnych czasach część tych artystów rzeczywiście je widziała. Tak, słyszałem coś o tym, ale miło mi to słyszeć z twoich ust. Aura zawiera wszystkie kolory: niektóre świecą silniej niż inne, inne sąprzyblakłe.Na przykład u ludzi o słabym zdrowiu albo u ludzi mającychzłe zamiary. Tak bardzo chciałbym zobaczyć Aurę.Wiem, że są ludzie, którzypotrafią ją zobaczyć. Bardzo dawno temu, wielu ludzi na Ziemi potrafiło ją zobaczyć izrozumieć, ale teraz jest ich mało.Uspokój się, Michel.Zobaczysz Aurę ito nie jedną, a wiele.Włącznie z twoją własną.Jednak na razie, chodzproszę mną, ponieważ mamy ci tyle do pokazania, a czasu jest niewiele.Poszedłem w ślad za Thao, która założyła mi maskę na twarz izaprowadziła do latającej platformy, której używaliśmy poprzedniego dnia.Zajęliśmy miejsca i Thao natychmiast zaczęła manewrować maszyną,aby wyminąć gałęzie drzew.Po chwili pojawiliśmy się na plaży.Słońce właśnie wzeszło za wyspą, oświetlając ocean i otaczające wyspy.Z poziomu wody - widok był baśniowy.Kiedy lecieliśmy wzdłuż plażywidziałem poprzez liście inne doko usadowione pośród kwitnącychkrzewów.Na plaży mieszkańcy tych domów kąpali się w przezroczystychwodach lub przechadzali się razem po piasku.Nasza latająca platformanajwyrazniej ich dziwiła, ponieważ śledzili wzrokiem nasz lot.Pomyślałemsobie, że chyba nie jest to typowy środek transportu na wyspie.Powinienem także wspomnieć, że aczkolwiek na TJehoobie ludziepływają i opalają się zupełnie nago, to kiedy spacerują lub podróżują,Siedmiu Thaori i Aura 74zawsze są ubrani.Na tej planecie nie ma ani hipokryzji, aniekshibicjonizmu, ani fałszywej skromności (pózniej to wyjaśnię).Niedługo osiągnęliśmy skraj wyspy i przyspieszając Thao poprowadziłapojazd nad lustrem wody.Lecieliśmy w kierunku dużej wyspy, którą widać było na horyzoncie.Nie mogłem się powstrzymać, aby nie podziwiać zręczności, z jaką Thaopilotowała latająca maszynę, zwłaszcza wtedy, gdy przylecieliśmy nad brzegwyspy.Zbliżając się do brzegu rozpoznałem kilka olbrzymich doko, ich końcejak zwykle były skierowane ku niebu.W jednej grupie policzyłem ichdziewięć, ale wyspa była usiana wieloma innymi, mniejszymi i mniejwidocznymi pośród roślinności.Thao nabrała wysokości i polecieliśmy nadobszarem olbrzymich doko, który Thao nazywała Kotra quo doj Doko -'Miasto Dziewięciu Doko'.Z wprawą Thao wylądowała w pięknym parku pomiędzy dziewięciomadoko.Pomimo tego, że miałem na twarzy maskę, widziałem, że złotamgła, która spowijała TJehoobę była dużo gęściejsza wokół tych doko niżgdziekolwiek indziej.Thao potwierdziła, że się nie myliłem w swoich spostrzeżeniach, ale niemogła mi tego zjawiska wyjaśnić, ponieważ oni nas oczekiwali.Zaprowadziła mnie pod baldachimem roślinności po ścieżce, którabiegła pomiędzy małymi stawami.Cudowne wodne ptactwo dokazywałotu wesoło wśród szmeru niewielkich wodospadów.Prawie biegłem, aby dogonić Thao, ale nie chciałem jej prosić, abyzwolniła.Wyglądało, że jest czymś zaabsorbowana, co było dla niejnietypowe.W pewnej chwili o mało nie doszło do katastrofy.Spróbowałem skoczyć, nie tylko po to aby się rozweselić i ale także, żebydogonić Thao
[ Pobierz całość w formacie PDF ]