[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niemal oszalałem, nie mogąc nawiązać kontaktu z nikim z mojego gatunku.A teraz dostałemszansę, by być wolnym, i szczerze mówiąc, nie interesują mnie koszty.Nie pozwolę, by głupiaduma zapędziła mnie z powrotem pod ziemię.Dlatego zginiesz.Cieniste cielsko ruszyło w jej kierunku, gdy nagle pomiędzy nich wpadła postać.Magranpoznała sylwetkę Pustki.Na jego odwróconych w górze dłoniach zapłonęły dwa niebieskie ogniei oświetliły maskę zaklinacza zimnym światłem.Jego błękitne oczy płonęły mocą.Zaskoczonysmok cofnął się. Uciekaj  syknęła do mężczyzny, ale zignorował jej polecenie.Zrobił krok do przodu.Co dziwne, istota z mroku ponownie ustąpiła mu pola.Aura Pustkizalśniła tak intensywnie, że Magran musiała zmrużyć oczy.To z pewnością nie była auraczłowieka. Kim jesteś, że śmiesz zakłócać spokój mojego obozowiska?  Zaklinacz warknąłw dziwnym języku.Magran rozpoznała w gardłowych dzwiękach Zapomnianą Mowę, starożytny język,którego od setek lat nikt już nie używał.Znała go tylko dlatego, że niektóre rytuały ku czciCromm Cruagha odprawiane były właśnie w tej archaicznej mowie.Był w końcu jednym zeStarych Bogów. Wybacz, książę. Smok schylił łeb. Nie wiedziałem, że to miejsce należy do ciebie. Co tutaj robisz? Dlaczego nie jesteś ze swoim rodem?  Pustka przemawiał władczymtonem.Co dziwne, wielki jaszczur uznawał to za coś naturalnego.Magran zastanawiała się, o co tu chodzi, jednocześnie koncentrując się, by nie uronić anisłowa z ich rozmowy.Co prawda znała Mowę, ale nie posługiwała się nią biegle i rozumienie tejwymiany zdań kosztowało ją sporo wysiłku. Zostałem pojmany i uwięziony podczas exodusu, panie.Od niemal dwóch tysięcy latnie oddychałem świeżym powietrzem. Jak to się stało, że tutaj jesteś? Zmierć tej kobiety jest ceną mojej wolności. Odstąpisz od zadania. Wybacz, ale nie mogę tego zrobić, panie. Smok sprzeciwił się zdecydowanie. Jeżelijej nie zabiję, Plugawy mnie odnajdzie i nawet nie chcę myśleć, w jaki sposób zemści się zanieposłuszeństwo.Nie ukryję się przed nim. Nie będziesz musiał  oznajmił Pustka po krótkim zastanowieniu. Zrobisz to, copowinieneś zrobić już dawno: wrócisz do rodziny.Tam nawet Cruagh nie będzie mógł tknąć ciępalcem. Od chwili uwolnienia próbuję odnalezć drogę do Krainy, ale od exodusu minął już takdługi czas, że wszystkie przejścia się pozamykały i nawet ślad po nich nie pozostał.Nie potrafięsam odnalezć drogi, a nie mam czasu na poszukiwania.Jeżeli do rana Plugawy nie otrzyma jejduszy, przyjdzie po mnie. Jest na to pewien sposób.Pustka zamknął oczy, pogrążając się w głębokiej koncentracji.Ognie na jego dłoniachpowoli uformowały się w krążki błękitnej mocy, wysysając blask z jego aury.Magran z zaniepokojeniem przyglądała się całemu procesowi.Zaklęcie, które tworzył Pustka, musiałobyć potężne.Wkładał w nie całą swoją energię.Uznała to za nierozważne, bo smok mógłzaatakować w każdej chwili, a wtedy obydwoje staliby się łatwym łupem.Mrocznemu jaszczurowi jednak nie w głowie było przerywanie zaklinaczowi.Wpatrywałsię intensywnie w postać mężczyzny z czymś w ślepiach, co Magran zinterpretowała jakonadzieję.Mogła oczywiście się mylić.Wreszcie Pustka otworzył oczy. Zaufasz mi, smoku?  spytał. Zaufam, panie. Bez wahania odpowiedział smok.Zaklinacz podszedł do wielkiego, utkanego z mroku łba, ostrożnie przyłożył krążki mocydo ślepiów smoka i wypowiedział Słowo.Jaszczur ryknął przerazliwie, potrząsając łbem, leczzaraz się uspokoił. Widzę drogę, książę!  Niedowierzanie i ekscytacja walczyły o pierwszeństwo w jegogłosie. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale udało się! Widzę ją!Obrócił się dookoła własnej osi, przechylając łeb pod różnymi kątami, a jego ogonuderzał ziemię z podniecenia. Zaiste, panie, dysponujesz mocą krwi Przedwiecznych  stwierdził z podziwem,ponownie patrząc na Pustkę. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego przebywasz tutaj w takułomnej formie, zamiast być ze swoim rodem.Jednak to nie moja sprawa.Chcę, żebyś wiedział,że masz moją wdzięczność na zawsze.Nazywam się Cień Gwiazdy, jestem z rodu ZachodniegoMroku i mam nadzieję, że kiedyś chociaż w części uda mi się spłacić swój dług.%7łegnaj, książę.Skłonił łeb po raz ostatni i rozpłynął się w ciemnościach nocy.Pustka przez cały czas stał dumnie wyprostowany, lecz gdy smok zniknął, wyczerpanyopadł na kolana.Magran uklękła obok niego i pozwoliła, by oparł się na niej.Czuła, jak całeciało mężczyzny pulsuje.Nie drży, a właśnie pulsuje, jak gdyby coś chciało je rozsadzić odśrodka. Pustko, co się dzieje?  spytała zaniepokojona. Moje ciało& chce się zmienić&  wycharczał przez zaciśnięte zęby. Nie mogę na topozwolić&Jego plecy nagle wygięły się w łuk, a na szyi widać było napięte do granic możliwościścięgna. Jak mogę ci pomóc? Spraw, żebym wciąż chciał być człowiekiem&Zaczął szczękać zębami, oczy uciekały mu ku górze i wyglądało na to, że traciłświadomość.Przez maskę przewijały się różne twarze, pózniej widać było jakieś istoty kłębiącesię pod jej powierzchnią.Magran nie mogła na to patrzeć, więc ostrożnie ją zdjęła.Prawdziwatwarz Pustki wykrzywiona była cierpieniem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl