[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Crouse spojrzaÅ‚ na nie bez sÅ‚owa.PochyliÅ‚ siÄ™, przekartkowaÅ‚ paszport i otworzyÅ‚ na stronie ze zdjÄ™ciem i danymiosobowymi.Hermansson wiedziaÅ‚a, co sobie pomyÅ›laÅ‚.Mężczyzna podejrzany o próbÄ™ zabójstwa, który siedziaÅ‚ w areszcie, byÅ‚ biaÅ‚y.Mężczyzna, który uÅ›miechaÅ‚ siÄ™ do nich z ekranu monitora i który wczeÅ›niej byÅ‚prawowitym wÅ‚aÅ›cicielem paszportu, byÅ‚ kolorowy. Ewert Grens czuÅ‚ irytacjÄ™.Ten dzieÅ„ od samego poczÄ…tku zaczÄ…Å‚ siÄ™ zle, już wtedy,gdy o szóstej rano wszedÅ‚ do komendy, a teraz, gdy nadeszÅ‚a pora lunchu, byÅ‚o już tylko corazgorzej.Nie wytrzyma dÅ‚użej z tymi idiotami.MarzyÅ‚ już tylko o tym, aby siedzieć zazamkniÄ™tymi drzwiami i sÅ‚uchać muzyki puszczonej na caÅ‚y regulator, a jednoczeÅ›niezapoznać siÄ™ dokÅ‚adnie przynajmniej z jednym ze stosów teczek dochodzeÅ„, które powinnysiÄ™ zakoÅ„czyć już dawno temu.Ledwo zagÅ‚Ä™biÅ‚ siÄ™ w ich treść, gdy ktoÅ› zapukaÅ‚ do drzwi.CiÄ…gle te bezsensowne pytania i zle udokumentowane raporty, na których widok mógÅ‚ siÄ™tylko żachnąć, a tych, którzy przychodzili prosić go, aby Å›ciszyÅ‚ muzykÄ™, wysyÅ‚aÅ‚ do diabÅ‚a.TÄ™skniÅ‚ za niÄ….ChciaÅ‚ jÄ… objąć, wczuć siÄ™ w jej regularny oddech.Chociaż byÅ‚ tam dzieÅ„ wczeÅ›niej, a po każdej takiej wizycie zazwyczaj odczekiwaÅ‚kilka dni, tym razem znowu musiaÅ‚ tam pojechać już przed poÅ‚udniem, hamburger wsamochodzie, szybka, krótka wizyta.OdczekaÅ‚, aż Siw zaÅ›piewa swÄ… piosenkÄ™ do koÅ„ca, siÄ™gnÄ…Å‚ po telefon komórkowy,którego nie nauczyÅ‚ siÄ™ jeszcze dobrze obsÅ‚ugiwać, i zadzwoniÅ‚ do domu opieki.W sÅ‚uchawceodezwaÅ‚a siÄ™ któraÅ› z mÅ‚odszych kobiet, jedna z tych, które zdążyÅ‚ poznać.PowiedziaÅ‚ jej, żechce przyjść za jakÄ…Å› godzinÄ™, i upewniÅ‚ siÄ™, czy nie koliduje to z jakimÅ› obchodem lekarskimalbo wspólnymi zajÄ™ciami.Od razu poczuÅ‚ siÄ™ lepiej.ZÅ‚ość, która zazwyczaj go wypeÅ‚niaÅ‚a, trochÄ™ zelżaÅ‚a,zajmowaÅ‚a mniej miejsca, miaÅ‚ znowu na tyle siÅ‚, żeby ponownie zaÅ›piewać.Oj, dziewczyny, gdy pÅ‚aczecie,to tylko siÄ™ wygÅ‚upiacie.OdważyÅ‚ siÄ™ nawet zagwizdać MiÅ‚osne rozterki z 1964 roku, zafaÅ‚szowaÅ‚ trochÄ™, adzwiÄ™ki piosenki wypeÅ‚niÅ‚y caÅ‚y pokój. WiÄ™c lepiej powstrzymajcie siÄ™ od Å‚ezcokolwiek robicie.Dziesięć minut.Tylko tyle.I znowu pukanie do drzwi, pewnie jakiÅ› palant, który czujesiÄ™ samotny.WestchnÄ…Å‚ i odÅ‚ożyÅ‚ na bok teczkÄ™ sprawy, którÄ… wÅ‚aÅ›nie trzymaÅ‚ w rÄ™ce.Hermansson.ZamachaÅ‚ do niej. UsiÄ…dz.Nie wiedziaÅ‚ dlaczego, ale ucieszyÅ‚ siÄ™, kiedy jÄ… zobaczyÅ‚.ByÅ‚a mÅ‚oda, ale nie o tochodziÅ‚o, wystrzegaÅ‚ siÄ™ takich myÅ›li.ChodziÅ‚o o coÅ› innego.Coraz częściej myÅ›laÅ‚ o tym, żeby nocować we wÅ‚asnym łóżku, w swoim wielkimmieszkaniu, o tym, że może wytrzyma.ZżymaÅ‚ siÄ™, czytajÄ…c program kin w  Dagens Nyheter.Nie byÅ‚ w kinie od czasuMoonrakera z Jamesem Bondem z 1978 roku.ZresztÄ… przespaÅ‚ film, bo nudne podróżekosmiczne ciÄ…gnęły siÄ™ w nieskoÅ„czoność.Czasami wybieraÅ‚ siÄ™ nawet do centrum na jednÄ… z tych ulic peÅ‚nych sklepów, żebyprzymierzyć nowe ubranie, ale nigdy tam nie dotarÅ‚, bo zawsze tylko szedÅ‚ w tamtymkierunku.Hermansson poÅ‚ożyÅ‚a na biurku kartkÄ™ formatu A4.Twarz mężczyzny na zdjÄ™ciupaszportowym. John Schwarz.JakiÅ› mężczyzna w wieku trzydziestu kilku lat.Ciemne, krótkie wÅ‚osy, piwne oczy,ciemna cera. Prawowity wÅ‚aÅ›ciciel paszportu.Grens spojrzaÅ‚ na zdjÄ™cie i pomyÅ›laÅ‚ o mężczyznie, który nazywaÅ‚ siebie JohnemSchwarzem.WedÅ‚ug raportu, jaki Grens otrzymaÅ‚ od Svena, Hermansson i wÅ‚adz aresztu,Schwarz czuÅ‚ siÄ™ cholernie zle.Teraz byÅ‚ już nikim.Dla policji szwedzkiej nie miaÅ‚ obecnienazwiska.Jego dziwne zachowanie, strach i to, że kopnÄ…Å‚ tamtego faceta w gÅ‚owÄ™.coÅ› siÄ™ zanim wlokÅ‚o stamtÄ…d, skÄ…d pochodzi.Kto? SkÄ…d? Dlaczego?Dochodzenie w sprawie próby zabójstwa staÅ‚o siÄ™ od razu dokÅ‚adniejsze. ChciaÅ‚bym, żebyÅ› przygotowaÅ‚a siÄ™ do przesÅ‚uchania.Grens chodziÅ‚ niespokojnie po pokoju, tak jak zwykle miÄ™dzy biurkiem a zużytÄ…kanapÄ…, na której czasami sypiaÅ‚, i znowu z powrotem do biurka, z powrotem do kanapy.  ZmuÅ› go do mówienia.Jestem pewien, że zrobisz to lepiej niż ja albo Sven, dopadnijgo.Grens zatrzymaÅ‚ siÄ™, usiadÅ‚ na kanapie. Dowiedz siÄ™, kim jest.ChcÄ™ wiedzieć, co tu, do cholery, robi, dlaczego wokalistazespoÅ‚u muzycznego posÅ‚uguje siÄ™ faÅ‚szywÄ… tożsamoÅ›ciÄ….OdchyliÅ‚ siÄ™ do tyÅ‚u, jego ciaÅ‚o przywykÅ‚o do twardej kanapy, leżaÅ‚ tam przez tylenocy. Ale tym razem melduj o wszystkim bezpoÅ›rednio mnie.Nie chciaÅ‚bym w przyszÅ‚oÅ›ciotrzymywać informacji za poÅ›rednictwem Ågestama. Nie byÅ‚o ciÄ™ tu rano, kiedy przyszÅ‚am. To ja jestem twoim szefem, zrozumiano? JeÅ›li nastÄ™pnym razem ciÄ™ tu zastanÄ™ albo przynajmniej bÄ™dzie szansa, że ciÄ™ tuznajdÄ™, z radoÅ›ciÄ… przekażę ci raport.JeÅ›li ciÄ™ tu nie bÄ™dzie, przekażę go prokuratorowi, któryprowadzi dochodzenie.WyszÅ‚a w kiepskim humorze i ruszyÅ‚a do wÅ‚asnego pokoju.Nie przeszÅ‚a jednak zbytdaleko, bo nagle zawróciÅ‚a, poczuÅ‚a siÄ™ do tego zmuszona.ZastukaÅ‚a do drzwi, już drugi raz w ciÄ…gu dziesiÄ™ciu minut. Jeszcze jedno.Grens nadal siedziaÅ‚ na kanapie.WestchnÄ…Å‚ wystarczajÄ…co gÅ‚oÅ›no, żeby to usÅ‚yszaÅ‚a,potem machnÄ…Å‚ rÄ™kÄ… i poprosiÅ‚, żeby powiedziaÅ‚a, o co chodzi. MuszÄ™ to wiedzieć, Grens.ZrobiÅ‚a krok i weszÅ‚a do pokoju. Dlaczego mnie zatrudniÅ‚eÅ›? Jak to siÄ™ wÅ‚aÅ›ciwie staÅ‚o, że ominęłam kolejkÄ™kandydatów majÄ…cych o wiele dÅ‚uższe doÅ›wiadczenie?Kiedy Grens usÅ‚yszaÅ‚ jej pytanie, nie byÅ‚ pewien, czy sobie z niego żartuje. Czy to ważne? Przecież znam twoje nastawienie do kobiet policjantek.To jednak nie żarty. Tak? WyjaÅ›nij, proszÄ™. Policja w Sztokholmie zatrudnia ponad sześćdziesiÄ…t osób rocznie.Co, do cholery,chcesz wiedzieć? %7Å‚e jesteÅ› dobra? ChcÄ™ po prostu wiedzieć dlaczego.WzruszyÅ‚ ramionami. Bo jesteÅ› cholernie dobra.  A kobiety policjantki? To, że wÅ‚aÅ›nie ty jesteÅ› dobra, niczego nie zmienia.Kobiety nie nadajÄ… siÄ™ do tegofachu.Pół godziny pózniej siedziaÅ‚ już w samochodzie, jechaÅ‚ do tej, za którÄ… tÄ™skniÅ‚.Hamburger i piwo o niskiej zawartoÅ›ci alkoholu kupione w budce przy ulicy Valhallavägen,zanim jeszcze skrÄ™ciÅ‚ do Lidingö.Na dworze nadal byÅ‚o zimno, nawet o tej porze rokutemperatura nie przekraczaÅ‚a zera.TrochÄ™ zmarzÅ‚, jak zawsze po jedzeniu, a to cholerneogrzewanie w samochodzie znowu nie dziaÅ‚aÅ‚o.ZadzwoniÅ‚ do Ågestama, który rozmawiaÅ‚ z nim prawie falsetem.Grens naprawdÄ™ nieznosiÅ‚ mÅ‚odego prokuratora, ale niechęć byÅ‚a wzajemna.Spotykali siÄ™ i pracowali razem wciÄ…gu kilku ostatnich lat o parÄ™ razy za dużo, a po każdym dochodzeniu ich wzajemna niechęćrosÅ‚a.Grens nie mógÅ‚ na to nic poradzić, po prostu tak siÄ™ uÅ‚ożyÅ‚o, nie znosiÅ‚ facetów, którzynosili garnitury w drobne prążki, bÄ™dÄ…ce ochronÄ… przed zwykÅ‚ym Å›wiatem i niemÄ…drymiludzmi.Jednak dzisiaj siÄ™ zawziÄ…Å‚.JechaÅ‚ do Anni i chciaÅ‚ zachować przyjemne wrażenia ponadchodzÄ…cym spotkaniu, postanowiÅ‚ wiÄ™c dać sobie tym razem spokój z sarkazmem [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl