[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Po prostu jesteÅ› zazdrosna.- Zazdrosna? - RozeÅ›miaÅ‚a siÄ™ krótko.- To Å›mieszne.- NiemÄ…dra dziewczynka - powiedziaÅ‚, wyraznie z siebiezadowolony.OdwróciÅ‚ siÄ™ do B.J.i zbliżyÅ‚ usta do jej ust.Nieoczekiwanie z jego twarzy zniknęła drwina.- Taylor, puść mnie! - JÄ™knęła cicho, gdy przesuwaÅ‚ war­gami po jej szyi.- Nie! - wykrztusiÅ‚a, wreszcie poÅ‚ożyÅ‚apalce na jego ustach i odepchnęła go.PrzyglÄ…daÅ‚ jej siÄ™ uważnie, gdy walczyÅ‚a o odzyskanieoddechu.- Taylor, myÅ›lÄ™, że nadszedÅ‚ czas, byÅ›my ustalili pewnezasady - powiedziaÅ‚a.- Nie wierzÄ™ w żadne zasady w tej sferze życia i do żad­nych siÄ™ nie stosujÄ™.- PowiedziaÅ‚ to z takÄ… bezpardonowÄ…arogancjÄ…, że B.J.zamilkÅ‚a zszokowana.- Teraz ciÄ™ puszczÄ™,ponieważ nie sÄ…dzÄ™, by kochanie siÄ™ z tobÄ… w Å›rodku dnia na NIEODPARTY UROK 63przednim siedzeniu samochodu byÅ‚o mÄ…drym posuniÄ™ciem.Przyjdzie jednak moment, gdy okolicznoÅ›ci bÄ™dÄ… bardziejsprzyjajÄ…ce.B.J.zmrużyÅ‚a oczy i odzyskaÅ‚a gÅ‚os.- NaprawdÄ™ myÅ›lisz, że siÄ™ na to zgodzÄ™?- Gdy przyjdzie odpowiednia pora - powtórzyÅ‚ z irytujÄ…cÄ…pewnoÅ›ciÄ… siebie.- BÄ™dziesz szczęśliwa, zgadzajÄ…c siÄ™ na to.- Nie ma mowy! - Z wysiÅ‚kiem wysiadÅ‚a z samochodu.- Nigdy siÄ™ ze sobÄ… nie zgodzimy! - Mocne trzaÅ›niÄ™ciedrzwiami daÅ‚o jej sporo satysfakcji.BiegnÄ…c po schodach, B.J.znów wyrzucaÅ‚a sobie, że niepotrafiÅ‚a zachować siÄ™ oficjalnie. ROZDZIAA SZÓSTYB.J.staÅ‚a na rozlegÅ‚ym trawniku, rozkoszujÄ…c siÄ™ ciepÅ‚ymipromieniami wiosennego sÅ‚oÅ„ca.PostanowiÅ‚a unikać TayloraReynoldsa i skoncentrować siÄ™ na wÅ‚asnych obowiÄ…zkach.Chociaż teraz w pensjonacie panowaÅ‚ wzglÄ™dny spokój,BJ.wiedziaÅ‚a, że już za miesiÄ…c rozpocznie siÄ™ sezon letnii bÄ™dzie tu peÅ‚no goÅ›ci.Ogarnęła wzrokiem budynek, podzi­wiajÄ…c spatynowane cegÅ‚y na tle ciemnych sosen oraz oknabÅ‚yszczÄ…ce bielÄ… w wiosennym sÅ‚oÅ„cu.Na tylnym ganku sie­dziaÅ‚o dwóch goÅ›ci pochÅ‚oniÄ™tych grÄ… w szachy.Z miejsca,w którym staÅ‚a, B.J.ledwie sÅ‚yszaÅ‚a szmer ich rozmowy.Wkrótce ten bÅ‚ogi spokój zostanie zniweczony z powoduwrzasku dzieci biegajÄ…cych po trawniku oraz ryku silnikówmotorówek pÅ‚ywajÄ…cych po jeziorze.A jednak, jakimÅ› spo­sobem, pensjonat zawsze emanowaÅ‚ atmosferÄ… bÅ‚ogiego spo­koju.Tutaj cieÅ„ sÅ‚użyÅ‚ do odpoczynku, trawa zapraszaÅ‚a, bypo niej chodzić bosymi stopami, a padajÄ…cy Å›nieg skÅ‚aniaÅ‚ dojazdy na sankach i lepienia baÅ‚wanów.Nie pozwolÄ™, by Tay­lor Reynolds to zniszczyÅ‚, postanowiÅ‚a z mocÄ….PozostaÅ‚ozaledwie dziesięć dni.Za dziesięć dni miaÅ‚ stÄ…d wyjechać.%7Å‚aÅ‚owaÅ‚a, że w ogóle go poznaÅ‚a.Z rozgniewanÄ… minÄ…wróciÅ‚a do pensjonatu.- Taka mina dziaÅ‚a odstraszajÄ…co na goÅ›ci. NIEODPARTY UROK65BJ.zaskoczona uniosÅ‚a gÅ‚owÄ™ i zobaczyÅ‚a Taylora zagra­dzajÄ…cego jej wejÅ›cie.- MyÅ›lÄ™, że bÄ™dzie lepiej dla pensjonatu, jeÅ›li na trochÄ™ciÄ™ stÄ…d zabiorÄ™.- WziÄ…Å‚ jÄ… za rÄ™kÄ™ i pociÄ…gnÄ…Å‚ za sobÄ… przeztrawnik.- MuszÄ™ iść - zaprotestowaÅ‚a.- MuszÄ™ zadzwonić dopralni.- To może zaczekać.ObowiÄ…zki przewodnika też sÄ… waż­ne, wierz mi.- Przewodnika? ProszÄ™ ciÄ™, puść mnie! Co bÄ™dziemy ro­bić? Spacerować?- Wybierzemy siÄ™ na jeden ze sÅ‚awnych pikników Elsie.- Taylor zademonstrowaÅ‚ koszyk, który trzymaÅ‚ w wolnejrÄ™ce.- ChcÄ™ zobaczyć jezioro.- Nie jestem ci do tego potrzebna.Trudno go nie zauwa­Å¼yć, wiÄ™c.- PosÅ‚uchaj.- ZatrzymaÅ‚ siÄ™ na koÅ„cu Å›cieżki i odwró­ciÅ‚ do niej twarzÄ….- Unikasz mnie od dwóch dni.ZdajÄ™ sobiesprawÄ™, że różnimy siÄ™ w naszych poglÄ…dach na pensjonat.- Nie rozumiem.- Cicho bÄ…dz - powiedziaÅ‚ uprzejmym tonem.- MogÄ™dać ci sÅ‚owo, że bez konsultacji z tobÄ… nie wprowadzÄ™ żad­nych zmian.JeÅ›li siÄ™ na nie zdecydujÄ™, najpierw ci je przed­stawiÄ™, zanim powstanÄ… konkretne plany.- IgnorujÄ…c jej pró­by uwolnienia rÄ™ki, przemawiaÅ‚ do niej stanowczym i oficjal­nym tonem.- Doceniam twoje poÅ›wiÄ™cenie dla tego pensjo­natu i lojalność wobec personelu i goÅ›ci.- MówiÅ‚ chÅ‚odnymtonem.- Ale to ja jestem wÅ‚aÅ›cicielem, ty zaÅ› tylko moimpracownikiem.DajÄ™ ci teraz dwie godziny wolnego.Lubiszpikniki? 66 NORA ROBERTS- Och, ale.- To Å›wietnie.- UÅ›miechajÄ…c siÄ™ swobodnie, zaczÄ…Å‚ iśćścieżkÄ… wydeptanÄ… wÅ›ród drzew.Ziemia nadal byÅ‚a miÄ™kka po zimie.Spod brÄ…zowych,gnijÄ…cych liÅ›ci przebijaÅ‚y Å›wieże, wiosenne kwiaty, tworzÄ…cróżnokolorowy dywan.Po drzewach biegaÅ‚y wiewiórki,a ptaki wiÅ‚y gniazda.- Czy zawsze siÅ‚Ä… zaÅ‚atwiasz sobie towarzystwo? - spy­taÅ‚a rozzÅ‚oszczona i zdyszana B.J., ponieważ trudno jej byÅ‚odotrzymać Taylorowi kroku.- Tylko wtedy, gdy okazuje siÄ™ to konieczne - odpowie­dziaÅ‚ uprzejmie.Zcieżka doprowadziÅ‚a ich nad poroÅ›niÄ™ty trawÄ… brzeg je­ziora.Taylor zatrzymaÅ‚ siÄ™ i w wielkim skupieniu przyglÄ…daÅ‚siÄ™ bÅ‚Ä™kitnozielonej toni.Spokojna tafla wody odbijaÅ‚a kilka chmur.Góry po prze­ciwlegÅ‚ej stronie byÅ‚y Å‚agodnie zaokrÄ…glone.PanujÄ…cy wokółspokój raz po raz przerywaÅ‚ krzyk ptaka.- Bardzo tu Å‚adnie - powiedziaÅ‚ Taylor w zadumie.-PiÄ™kny widok.PÅ‚ywasz tu czasami?- OdkÄ…d skoÅ„czyÅ‚am dwa lata - powiedziaÅ‚a B.J [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl