[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wprawdzie mówił, że wkrótce wyjeżdża, ale wciążmam nadzieję, że tego nie zrobił.Poszukaj go, Naomi.Powiedz mu, żeGrant chce sprzedać niewolników i że potrzebna mi jest każda pomoc.Naomi słuchała uważnie, kiwając głową.- Jeżeli go nie znajdziesz.- Cameron z trudem próbowałapowstrzymać ogarniające ją poczucie bezradności.- Naprawdę niewiem, co poczniemy.- Wstała z łóżka i podeszła do okna.Odciągnęła zasłony ispojrzała na oddalone chaty niewolników.- Wspomniałaś, że jest tutaj twój chłopak.Myślisz, że zechce znami pojechać na północ?- Najpierw muszę się dowiedzieć, co u mojej mamy.- Naomistanęła obok swojej pani.- Co ma robić Manu?Cameron odwróciła sięw jej stronę.- Dowiedziałaś się, co z łodziami?- Tak.Nawet powiedziałam przewoznikom, że dostaną więcejpieniędzy.- Bardzo dobrze.Musimy jak najszybciej przeprawić wszystkichprzez rzekę.- Kiedy?- Jutro w nocy.- No, nie wiem.- Nie mamy wyboru.O tej porze roku woda jest za wysoka, żebyousladanscprzejść rzekę wpław.Jeśli nie będzie łodzi, będziecie musieli płynąć.Wiesz, że pojutrze przyjedzie tutaj licytator?- Licytator?Naomi burknęła coś pod nosem.Zabrzmiało to niczym klątwawudu.Cameron wzdrygnęła się mimo woli.Po chwili wzięła głębokioddech i mówiła dalej:- Liczę na to, że zdołasz sprowadzić Jacksona i że razempowstrzymamy mojego brata od dalszych szaleństw.Gdyby coś mi sięstało, przekaż niewolnikom wszystkie informacje na temat podziem-nego pociągu".Musicie zaryzykować.- Musimy zaryzykować - powtórzyła z namysłem Naomi.- Tak,to jedyne wyjście.Cameron podeszła do komody i wyciągnęła z szufladyportmonetkę.Dała Murzynce trochę pieniędzy z własnychoszczędności.- Podziel się z Manu.Niech czeka przy przeprawie przez rzekę.Resztę zabierz ze sobą.Na pewno przyda ci się, kiedy będziesz szukałakapitana Logana.Naomi spojrzała na plik banknotów.Nigdy w życiu nie widziałatak dużo pieniędzy.Pewnie kusiło ją, żeby wszystko zabrać i uciec ze swoimchłopakiem na północ, pomyślała Cameron.Dobrze wiedziała, ileryzykuje.- Zrozumiałaś? - spytała z niezachwianym spokojem.- Tak, panno Cameron.Naomi zrobi wszystko, co w jej mocy.ousladansc- Nie daj im się złapać.Pamiętaj, że w razie wpadki nie zdołam cipomóc.- Jasne.- Naomi pokiwała głową.- Panicz Grant, uległ złymmocom.- Uśmiechnęła się półgębkiem.- Naomi wie, jak o siebiezadbać, i to o wiele lepiej niż niejedna biała kobieta.- To mój brat, nie chcę, żeby cierpiał - powiedziała Cameron,chociaż miała szczerą ochotę udusić Granta własnymi rękami.-Musimy go powstrzymać.- Naomi też tak myśli.Panicz Grant igra z ogniem.W końcu samsię poparzy i nikt go nie uratuje.Nie chcę panienki martwić, alewidziałam czarny płomień.- Uważaj na siebie.Wkrótce się zobaczymy.- Do zobaczenia.Manu już na mnie czeka.Otworzyła drzwi.- Jak się stąd wymkniesz? - zapytała Cameron.Naomi mrugnęłaokiem.- Czary.Dam sobie radę.- Jak to: jedna zniknęła?! - wykrzyknął Grant.Brodaty żołnierzstał na baczność na schodach werandy.- Przeliczyliśmy wszystkich, jak pan kazał, i sprawdziliśmy zpańskim wykazem.Brakuje jednej czarnej dziewczyny.Pańskinadzorca jest przekonany, że zaginęła młoda niewolnica o imieniuNaomi.- A to mała gnida - mruknął Grant.- I co? Szukaliście jej?- Sprawdziliśmy pola i stajnie.Nikt jej nie widział.- Zabiję ją.- Gniewnie zacisnął pięść.- Przysięgam, że ją zabiję.ousladanscJak mogła uciec po tym wszystkim, co dla niej zrobiłem! - Rozejrzałsię dokoła.- Znalezć mi ją, i to jak najszybciej!Odwrócił się rozjuszony.Jak śmiała się ukrywać? Za kogo sięuważała? A może myślała, że jest lepsza od innych? Lepsza nawet odniego? Powoli wszedł do domu, z trudem wlokąc za sobą chorą nogę.Nic nie układało się tak, jak zaplanował.Dlaczego Taye nadal stawiałamu opór? Jak to w ogóle możliwe, że wolała siedzieć zamknięta podkluczem, stanowczo odrzucając jego propozycję? A może nie zdawałasobie sprawy z tego, że on ją naprawdę kocha? To wszystko byłostanowczo zbyt skomplikowane jak na jego biedną głowę.Grant wrócił myślami do chwili, w której ojciec powiedział muprawdę o Taye.Był zrozpaczony, a jednocześnie podekscytowanywiadomością, że dziewczyna jest jego przyrodnią siostrą.Czy miłośćdo niej to kazirodztwo? Nagle zrobiło mu się gorąco.- Niezupełnie, mogę się z nią kochać - mówił do siebie.Powoliwszedł po schodach i skręcił w kierunku sypialni Cameron.- MatkaTaye jest czarna, więc Taye jest tylko w połowie człowiekiem.- Ob-lizał spieczone usta
[ Pobierz całość w formacie PDF ]