[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nigdy.Jasne? To nie miaÅ‚o tak być.Nikt nie miaÅ‚ zginąć. Ale zginÄ…Å‚.Najpierw Natalia, potem Viivo. Viivo Tamm? Ludzie BiaÅ‚ego Niedzwiedzia.Nic wielkiego.Tak czasem bywa.Tobie też radzÄ™ podejśćdo tego profesjonalnie.Straty w materiale byÅ‚y, sÄ… i bÄ™dÄ….Ginie towar, ginÄ… pieniÄ…dze, ginÄ…ludzie.To normalne w tym biznesie. Profesjonalnie? Profesjonalnie? Kurwa mać, SokoÅ‚ow, do czegoÅ› takiego nie możnapodejść profesjonalnie! ZamordowaÅ‚eÅ› czÅ‚owieka!Väisänenowi zaÅ‚amaÅ‚ siÄ™ gÅ‚os.ByÅ‚ na skraju histerii.Lumikki zaczęła tracić czucie w palcach rÄ…k.Palców stóp już nie czuÅ‚a.Tlenu na szczęściew skrzyni nie brakowaÅ‚o.Na razie. PozbyÅ‚em siÄ™ po prostu nieuczciwego pracownika.I dam ci dobrÄ… radÄ™, Väisänen.Lepiej ze mnÄ… nie zadzieraj.Bo szybko ci zaÅ‚atwiÄ™ miejscówkÄ™ obok twojej dziwki.JeÅ›libÄ™dzie trzeba, to osobiÅ›cie.Ojciec Elisy rozeÅ›miaÅ‚ siÄ™.W jego gÅ‚osie zabrzmiaÅ‚a nutka beznadziei. Przecież mnie potrzebujesz.Od dziesiÄ™ciu lat. Do tej pory nasza współpraca ukÅ‚adaÅ‚a siÄ™ bez zarzutu.Ty przekazywaÅ‚eÅ› nam swojeinformacje, a my ujawnialiÅ›my ci to i owo.Nasz biznes kwitnie, a twój wydziaÅ‚ może siÄ™22pochwalić piÄ™knymi statystykami.Win-win.W koÅ„cu dziÄ™ki mnie dostaÅ‚eÅ› ten awans.AleposÅ‚uchaj, Väisänen, nie jesteÅ› mi potrzebny.Znaczysz dla mnie tyle co nic.Wystarczy, żekiwnÄ™ palcem i dostanÄ™ nowego czÅ‚owieka na twoje miejsce. Zatem Å›wietnie siÄ™ skÅ‚ada, bo siÄ™ wycofujÄ™. To ja o tym decydujÄ™, nie ty. Nie, SokoÅ‚ow.Sprawa wyglÄ…da tak, że ja siÄ™ wycofujÄ™ i nie masz tu nic do gadania.Lumikki wsÅ‚uchiwaÅ‚a siÄ™ w milczenie, które zapadÅ‚o miÄ™dzy mężczyznami i mÄ™czÄ…conarastaÅ‚o. Hmm  mruknÄ…Å‚ w koÅ„cu SokoÅ‚ow. GdybyÅ› rzeczywiÅ›cie zrezygnowaÅ‚, skÄ…d mógÅ‚bymwiedzieć, że wszystkiego nie wyÅ›piewasz? MusiaÅ‚byÅ› mi po prostu zaufać. Nie.Wcale bym nie musiaÅ‚.MógÅ‚bym ci spokojnie uwierzyć na sÅ‚owo, bo gdybyÅ› jezÅ‚amaÅ‚, pewnego razu znalazÅ‚byÅ› w zamrażalce w swoim maÅ‚ym domku piÄ™knÄ… córeczkÄ™. Ożeż ty!.Do uszu Lumikki dobiegÅ‚ haÅ‚as i odgÅ‚osy szarpaniny, najwyrazniej ojciec Elisy rzuciÅ‚ siÄ™na SokoÅ‚owa z pięściami.Przez chwilÄ™ sÅ‚yszaÅ‚a sapanie, a potem zapadÅ‚a cisza. Nie żartowaÅ‚em.JeÅ›li bÄ™dzie trzeba, to osobiÅ›cie  wysapaÅ‚ SokoÅ‚ow. Okej, okej, rozumiem.Odłóż to.Przepraszam, poniosÅ‚o mnie. ZapamiÄ™taj.Córeczka w zamrażarce.Zachowaj ten obraz przed oczami, w razie gdyby wpadÅ‚o ci kiedyÅ› do Å‚ba coÅ› gÅ‚upiego.Bo w każdej chwili ten koszmar mogÄ™ zamienićw rzeczywistość.A na moim sÅ‚owie możesz polegać.ChwilÄ™ pózniej mężczyzni wyszli z magazynku.Najwyższy czas.Lumikki zesztywniaÅ‚a z zimna, a oblodzone Å›cianki zamrażarki paliÅ‚y jejskórÄ™.Już uniosÅ‚a rÄ™kÄ™, żeby podnieść klapÄ™ skrzyni, gdy usÅ‚yszaÅ‚a, że znów ktoÅ› wchodzido pomieszczenia.Kroki dwóch osób.Rozmowa po fiÅ„sku. Nie jarzÄ™, jak może schodzić tyle alkoholu.%7Å‚Å‚opiÄ… go jak wodÄ™. Lepiej przywyknij.To dopiero poczÄ…tek.Zobaczysz, co bÄ™dzie siÄ™ dziaÅ‚o po północy.Kelnerzy, oceniÅ‚a szybko Lumikki. Czego nam teraz najbardziej potrzeba? Szampana.Na poczÄ…tku zawsze schodzi go najwiÄ™cej.Potem chlejÄ… na wyÅ›cigiczerwone i biaÅ‚e wino.Teraz, zimÄ…, czerwonego idzie trochÄ™ wiÄ™cej.Po północy przerzucajÄ…siÄ™ na mocniejsze, whisky i tym podobne.ZdziwiÅ‚byÅ› siÄ™, ile rumu potrafiÄ… wypić.Noi oczywiÅ›cie wódy.Niektórzy trzymajÄ… siÄ™ jednego od poczÄ…tku do koÅ„ca, ale wiÄ™kszość lubisobie popróbować.Zabierajcie już tego cholernego szampana i spadajcie, rozkazaÅ‚a im w myÅ›lach Lumikki.Na ploty im siÄ™ zebraÅ‚o. No, super.KtoÅ› znowu poustawiaÅ‚ czerwone wino na szampanach.A powtarzaÅ‚em im,czerwone na dole, szampany na górze.Bo czerwone schodzi dopiero pózniej. Dobra, daj spokój, ale masz problem.Odstawi siÄ™ na bok i już. WÅ‚aÅ›nie że mam problem.Jak siÄ™ olewa podstawowe zasady, to potem wszystko bierzew Å‚eb.Przez caÅ‚Ä… noc bÄ™dziemy latać jak kot z pÄ™cherzem.Zrobi siÄ™, czÅ‚owieku, piekÅ‚o naziemi.BÄ™dziemy zapierdzielać z dwoma tacami naraz, a to i tak za maÅ‚o.Szukaj sobie wtedyw takim burdelu rocznikowego koniaku, kiedy jakiÅ› debil rozpieprzyÅ‚ ci caÅ‚y system. Dobra, już dobra, bierzmy siÄ™ do roboty.ZwiÄ™te sÅ‚owa.Lumikki usÅ‚yszaÅ‚a, że facet chwyciÅ‚ skrzynkÄ™ wina, i podziÄ™kowaÅ‚a muw myÅ›lach za sÅ‚usznÄ… inicjatywÄ™.BrzÄ™knęły butelki. Nie na podÅ‚ogÄ™.BÄ™dÄ… staÅ‚y w przejÅ›ciu.Postawimy je na zamrażarce. A jeÅ›li w Å›rodku coÅ› jest? I za chwilÄ™ bÄ™dziemy tego potrzebować? Nie mam ochotytargać tego cholerstwa z miejsca na miejsce.Ciężkie sÄ… jak nieszczęście. W Å›rodku sÄ… tylko dwie paczki starych mrożonek na zupÄ™.GodzinÄ™ temu sprawdzaÅ‚em. Tak na wszelki wypadek.Mężczyzna zÅ‚apaÅ‚ za uchwyt klapy.Tylko jej nie podnoÅ›.Nie, nie, nie.Nagle o klapÄ™ skrzyni gruchnęło coÅ› ciężkiego. Ej, zwariowaÅ‚eÅ›? MogÅ‚eÅ› mi przytrzasnąć palce! Ale nie przytrzasnÄ…Å‚em.Pomożesz mi, czy sam muszÄ™ to wszystko przestawiać? Dobra, wyluzuj.Drugie gruchniÄ™cie o klapÄ™.Trzecie.Czwarte.Cztery peÅ‚ne skrzynki czerwonego wina. A teraz bierzemy tego szampana i spadamy.BrzÄ™knęły butelki, kelnerzy chwycili po skrzynce szampana i ruszyli w stronÄ™ drzwi. Ty, zaczekaj no  odezwaÅ‚ siÄ™ jeden, zawróciÅ‚ i podszedÅ‚ do zamrażarki.LumikkiusÅ‚yszaÅ‚a pstrykniÄ™cie i warkot uruchamianego agregatu. KtoÅ› wyÅ‚Ä…czyÅ‚, pewnie przez przypadek.Lepiej, żeby byÅ‚y caÅ‚y czas wÅ‚Ä…czone, nawet tylko z dwoma mrożonkami w Å›rodku.Nigdy nie wiadomo, kiedy każą ci wrzucić do Å›rodkastukilowÄ… tuszÄ™ z jelenia.Kelner ruszyÅ‚ do wyjÅ›cia.Lumikki usÅ‚yszaÅ‚a odgÅ‚os zamykanych drzwi.ZostaÅ‚aw magazynku sama.JeÅ›li nie liczyć zwÅ‚ok dziewczyny o imieniu Natalia w sÄ…siedniej skrzyni.Możliwe, że niebawem bÄ™dÄ… tu dwa zamrożone trupy. 24Ej, o co kaman?! Spróbuj chociaż.Musisz mu strzelić od razu w Å‚eb, inaczej ciÄ™ zobaczy.CaÅ‚y czas tracimy punkty. Wal siÄ™! RobiÄ™, co mogÄ™.Sam takie skuchy robisz, że trudno mi siÄ™ skupić. Teraz! No, strzelaj, kurwa, na co czekasz? Strzelaj! Yes! Mózg na Å›cianie! I jak teraz wyglÄ…dasz, goÅ›ciu? Jak przez okno!PulsujÄ…cy ból rozsadzaÅ‚ Elisie skronie i tyÅ‚ gÅ‚owy.SiedziaÅ‚a przed monitorem swojegolaptopa i wpatrywaÅ‚a siÄ™ w czerwony punkcik, który już od dÅ‚uższego czasu trwaÅ‚w bezruchu.To chyba dobrze.Czyli Lumikki dojechaÅ‚a do celu i weszÅ‚a na przyjÄ™cie.Gdybynie zdoÅ‚aÅ‚a wydostać siÄ™ z bagażnika, już dawno by zadzwoniÅ‚a albo wysÅ‚aÅ‚a esemesa.Elisanie dopuszczaÅ‚a do siebie myÅ›li, że kierowca lub ktoÅ› inny znalazÅ‚ Lumikki w bagażnikui tam teraz spoczywa jej ciaÅ‚o.Palce powÄ™drowaÅ‚y do ust i Elisa zaczęła obgryzać paznokcie.Różowe żelowe tipsyz czarnymi wzorkami już dawno straciÅ‚y fason.Nieważne.Akurat teraz paznokcie najmniejjÄ… obchodziÅ‚y [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl