[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie powiedziałam. On nie. Po czym, pokonując oporyprzed wyjawieniem swoich prawdziwych uczuć, dodałam: Gdybytylko chodziło o niego. O czym ty mówisz, Summer? Poznałam innego mężczyznę.Podobnego& ale chyba gorszego.Trudno to wytłumaczyć. Co ty takiego w sobie masz, że przyciągasz takich drani? Nigdynie sądziłem, że lubisz się dręczyć.Nic na to nie odpowiedziałam. Słuchaj, wiem, że Darren okazał się dupkiem, ale faceci, którzynajwyrazniej zaczęli cię kręcić, są po prostu niebezpieczni. Zgadzam się przyznałam. Czemu więc to robisz? Znów tracił do mnie cierpliwość.Czemu musiało się tak dziać za każdym razem, gdy się widzieliśmy? Wiesz, że nie biorę narkotyków.A przynajmniej niestandardowych.Bo to chyba też coś w rodzaju narkotyku.Daje mi kopa.Jakbym wkładała rękę w ogień i patrzyła, ile wytrzymam, jakbymzamazywała granicę pomiędzy bólem i przyjemnością.Ale wiesz co,Chris, to nie do końca takie złe& chociaż ty pewnie jesteś innegozdania.Dla każdego coś innego.Nie odrzucaj tego, póki nie spróbujesz. Hm& Nie sądzę, że to coś dla mnie.Jesteś szalona. To na pewno, ale znasz mnie, trzeba akceptować człowiekatakim, jakim jest, nie? Ale czy jesteś szczęśliwa? spytał w końcu, gdy kelnerka oorientalnej urodzie zaczęła uprzątać nasze talerze i miseczki, podającnam na koniec pokrojonego w kostkę ananasa.Znów nie chciałam odpowiadać, ale obawiałam się, że zdradziłomnie moje spojrzenie.Przenieśliśmy się do pobliskiego baru i wypiliśmy po kilka piw, poczym pożegnaliśmy się, nie wiedząc, kiedy znów się zobaczymy. Odzywaj się czasem powiedział Chris. Znasz numer.Dzwoń,gdy tylko będziesz chciała.Albo w razie problemów.Pod koniecprzyszłego tygodnia wracamy do Anglii, ale zawsze jestem do twojejdyspozycji, Summer, mówię serio.Było już pózno.Greenwich Village rozjarzyło się światłami, awąskie uliczki zalała muzyka mało znane melodie wpadające wkakofonię.Odgłosy wielkiego miasta.Marzyłam o łóżku.Koncert Prokofiewa w jednej z bardziej klasycznych salkoncertowych na Manhattanie okazał się sukcesem.Wszystko wyszłoidealnie, a więc nie na darmo męczyliśmy się podczas prób iszargaliśmy sobie wzajemnie nerwy.Kilka moich solówek w drugiejczęści popłynęło gładko jak marzenie, za co Simón, nasz młodydyrygent, nagrodził mnie nawet aprobującym mrugnięciem, gdykłanialiśmy się na koniec.Dobry nastrój szybko mnie jednak opuścił, bo przy drzwiachprowadzących na scenę zastałam Victora. Co tak długo? Koncert skończył się pół godziny temu zaczął. Mieliśmy małą uroczystość wyjaśniłam. Występ udał sięnadspodziewanie dobrze.W ogóle się tego nie spodziewaliśmy powiedziałam.Victor zmarszczył brwi.Kazał mi iść za sobą.Skręciliśmy w Trzecią Aleję i skierowaliśmyna północ.Może przez to, że miałam obcasy, Victor wydał mi nagle siędużo mniejszy niż wcześniej. Gdzie idziemy? spytałam.Kręciło mi się jeszcze trochę wgłowie, co było łącznym efektem kilku kieliszków wermutu wypitychdla uczczenia występu oraz naturalnego haju, na jaki wzbił mniedoskonały występ. Nie twoja sprawa rzucił opryskliwie Victor.Co on zamierzał? Miałam na sobie czarną aksamitną sukienkę, wktórej zawsze występowałam, i codzienną bieliznę.Nie miałam nawetpończoch, tylko rajstopy.Do tego cienki rozpinany sweterek, którykupiłam dzień wcześniej w Anna Taylor Loft.Gorset od Dominika,który często musiałam zakładać na nasze spotkania na żądanie Victora,leżał bezpiecznie zwinięty w komodzie przy łóżku.Może szliśmy tylko na zwykłe spotkanie towarzyskie.Znając jednak Victora, szczerze w to wątpiłam. Masz przy sobie szminkę? spytał Victor, gdy szliśmy TrzeciąAleją. Tak. Zawsze miałam.Kobieta jest tylko kobietą.Nagle przypomniała mi się scena z niedawnej przeszłości zwykorzystaniem szminki.I już wiedziałam
[ Pobierz całość w formacie PDF ]