[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Ale teraz posłuchaj.Mam jeszcze kilka niedokończonych spraw i muszę wybrać się doSantany.Pojedz ze mną, jak ostatnio, pobawisz się, a ja pozałatwiam kilka tematów - patrzyłna nią z poważną miną.- Michał, wiesz, jak te twoje tematy ostatnio się skończyły.Nie chcę ci walić moralizatorskich gadek, ale zdajesz sobie sprawę, że stąpasz po cienkim lodzie? -Magda patrzyła na niego surowo.- Owszem.I dlatego muszę się z pewnymi osobami spotkać i pogadać.To nie jest tak, że dzisiajmówię: walcie się, nie znam was" i życie toczy się dalej.Mam ludzi, którzy są zależni ode mnie, atakże ja mam zobowiązania względem innych.Tak to funkcjonuje.Muszę pewne rzeczy uzgodnić.Tobędzie tylko rozmowa, nic poza tym, obiecuję - patrzył jej w oczy i uśmiechał się lekko, czując, żeznowu nie mówi całej prawdy, ale nie mógł jej wyjawić wszystkiego.Nie zrozumiałaby tego.- Dobrze, idz, ale ja zostanę w domu - powiedziała twardo i wstała, chcąc iść do kuchni.Poderwałsię i przytulił ją mocno do siebie.- Ale nie będziesz zła? I poczekasz, aż wrócę? I przytulisz mnie mocno? I obejmiesz udami? - szeptałjej we włosy, jednocześnie głaszcząc jej plecy od szyi aż po pośladki.- Och.- westchnęła.- Nie możesz tak robić, manipulujesz mną, Langer - wtuliła się w jego szyję.Tak właśnie się czuła, była cholernie od niego uzależniona, a on wiedział, jak to wykorzystać.Posiadał diabelnie skuteczną broń.siebie samego.- Kocham tobą manipulować, kocham widzieć, jak roztapiasz się, mała, jak się we mnie wtulasz, jakwdychasz mnie całego, jak mnie obejmujesz, jakbyś chciała mnie wchłonąć tam do środka.-całował jej twarz, włosy, szyję.- Bo chciałabym - szepnęła.- Ja też.- wymruczał, ściągając z niej bluzkę i wtulając się w jej piersi.113Wieczorem Michał pojechał do Santany, a Magda, tak jak obiecała, została w domu.Wolała posiedzieć z Marcinem, niż jechać tam i widzieć całe to choretowarzystwo.Michał zapowiedział, że wróci przed północą.Musiała mu obiecać, że będzie na niego czekać.Wdrodze do klubu podjechał po Darka, który chciał się zabawić, dlatego nie brał swojego samochodu.W dyskotece czekali na nich już wszyscy kumple, którzy przygotowali dla Langera małe przyjęcie wramach podziękowania za jego lojalność wobec całego środowiska.Tutaj bardzo się to liczyło iMichał czuł, że jego pozycja jeszcze się umocniła.Z jednej strony odczuwał swego rodzajuzadowolenie, a z drugiej wiedział, że będzie mu jeszcze trudniej się od tego odciąć.Po przywitaniu się prawie ze wszystkimi znajomymi usiadł ze swoimi najbliższymi kumplami w ichloży, aby przedstawić im swój punkt widzenia na zaistniałą sytuację.- Dzięki, chłopaki, za to zamieszanie - uśmiechnął się.- Majki, dla ciebie wszystko.Dzięki tobie udało się uratować tamte dwie bryki.Oto twoja kasa -Glon wyciągnął grubą kopertę i przesunął w stronę chłopaka.- Ale przecież beemka skoszona.- Michał pokręcił głową.- No i co z tego? Twoja działka, nic nie mów, bierz, należy ci się - Glon włożył kopertę do kieszenikurtki Michała leżącej na oparciu.- Mamy swój honor, pamiętaj, brachu, i doceniamy poświęcenie innych.- Wiem, stary, wiem - Michał uśmiechnął się i przybił kolegom piątkę".- Lepiej się zastanówmy, kto mógł mnie wsypać.- Myśleliśmy o tym.- odezwał się Darek.- To mógł być zupełny przypadek, jakiś sąsiad, któremuzalazłeś za skórę.Na pewno nikt od nas.114- To wiem.Z sąsiadami raczej dobrze żyję.Nie wiem, cholera.To wszystko odbyło się tak szybko, nie zdążyłem się nawet przebrać, bo miałem iść do Magdy, a tujuż psiarnia stała pod moimi drzwiami.- No właśnie, a gdzie twoja pani? - uśmiechnął się Bury.- W domu została, siedzi z Marcinem - Michał nie chciał mówić im wszystkiego, bo i po co?- Teraz masz dobrze, przynajmniej młodego przypilnuje - odparł Buras.- No, pomaga mi - krótko uciął Michał.- Słuchajcie, muszę teraz trochę przystopować.Mogą mieć namnie oko.Rozprawa odbędzie się najprędzej za sześć miesięcy, jest szansa, że to będą zawiasy, alenie mogę narażać brata - utkwił wzrok w kumplach.- Jasne, Majki, oczywista sprawa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]