[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.SR - Ja też.- Przytulił ją jeszcze mocniej, i popatrzył na nią z ukosa.- Zawszechciałem zobaczyć cię w takim stroju.Wtedy pozbawiłem cię białej sukni i ca-łej oprawy.- Nigdy nie miało to dla mnie znaczenia.- Wiem,, ale teraz mamy zdjęcia ślubne do pokazywania wnukom.-Uśmiechnął się, odsłaniając śnieżnobiałe zęby.- Poza tym, małżeństwo dostar-czy nam wielu powodów do świętowania.Pomyśl tylko, gdy skończymy re-mont tej stodoły, będzie okazja urządzić parapetówkę.- To nie stodoła! - Jamie wybuchnęła śmiechem. To nasz dom na wsi.Pokazał figlarny dołeczek.- Dla mnie może to być nawet kurnik, jeśli ciebie uczyni szczęśliwą.Bylebyło tam podwójne łóżko.Na wspomnienie nocy poczuła słodki dreszcz oczekiwania.Nagle przykuł ich uwagę radosny, dziecięcy śmiech.To Mi-chael pędził wich kierunku jak mała torpeda.Stone ze śmiechem chwycił go w ramiona.- Dobrze podawałem obrączki, prawda? - spytał Michael.- Byłeś wspaniały - powiedział Stone.- Teraz, gdy już jesteście małżeństwem, czy mogę zwracać się do was ma-mo i tato?Stone ponad kędzierzawą główką chłopca rzucił spojrzenie Jamie.Była taksamo wzruszona jak on.- Oczywiście, synu - powiedział, a głos miał zmieniony z powodu emocji.- Nie mogę się doczekać, kiedy z wami zamieszkam!- Gdy tylko wrócimy z podróży poślubnej - zapewniła Jamie.Patrzyli, jak mały chłopiec podskakuje radośnie na trawniku.- Cieszę się, że pani Mathis tak szybko załatwiła nam opiekę nad Micha-elem - powiedział Stone.SR - Ja też.- Jamie uśmiechnęła się pogodnie.- To był wspaniały pomysł, żebyzostać rodzicami zastępczymi, zanim dobiegnie końca proces adopcyjny.- Za kilka miesięcy wydamy kolejne przyjęcie z okazji podpisania oficjal-nych papierów - wtrącił Stone.- A potem przyjdzie czas na kolejne przyjęcia zokazji chrztu naszych następnych dzieci.- Popatrzył na nią porozumiewawczo.- Powinniśmy jak najszybciej przystąpić do realizacji tego projektu.- Może jednak poczekamy do nocy poślubnej, nie uważasz? - rzuciła zalot-nie.- Skoro nalegasz.Spojrzeli sobie głęboko w oczy i obydwoje dojrzeli w nich obietnicę tego,co ma nadejść.Stone dotknął lekko jej ust, a pocałunek ten był najsłodsząpieszczotą.- Czy już ci powiedziałem, jaka jesteś piękna? - spytał.- Znów się powtarzasz - zadrwiła.- Nic na to nie mogę poradzić.Jestem całkowicie i beznadziejnie oczaro-wany moją żoną.Objęła go rękami za szyję i przytuliła się do niego.Pasowali do siebie jakulał; jak ręka do rękawiczki, klucz do zamka, a drzwi do framugi.To był solid-ny, ciepły, bezpieczny uścisk, a jednocześnie niebywale podniecający.Tu właśnie należała i tutaj chciała pozostać.W ramionach Stone'a był jejdom.- Kochamcię - powiedziała.- Ja ciebie też - wyszeptał w jej włosy.- Możesz powtarzać to tak często, jak chcesz - odparła; unosząc się na pal-ce, by go pocałować.- Najlepiej codziennie, Przez resztę naszego życia.SR [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl