[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nasilający się wiatr unosił w powietrzu zapach przejrzałychowoców i wilgoci winnic.- Chodzmy przez pola - powiedziała, kiedy zbliżyli się do skrótu.Gdy przechodzili alejami, wśród rzędów winnych krzewów, zaczął padaćdrobny, ciepły deszcz.Colin przyciągnął ją do siebie i otulił ramieniem, jakby chciał wten sposób ochronić ją przed zmoknięciem.Kiedy deszcz się nasilił, zatrzymali się istanęli blisko siebie, nie mówiąc nic, spoglądając sobie w oczy.Zatopieni w swychspojrzeniach przestali zwracać uwagę na padający deszcz, Elda przytuliła głowę dojego piersi i wsłuchała się w bicie serca.Pomyślała, że mogłaby tak trwać wieki.Niewiedziała, jak długo tak stali.W końcu Colin podniósł jej głowę i czule pocałował.Przylgnęła do niego mocno.Kiedy poczuła przy sobie jego muskularne ciało, przeszyłją dreszcz podniecenia.Jej ręce bezwiednie błądziły w jego włosach.- Och, Colin, to straszne - wyszeptała zrozpaczona.Nigdy nie chciałem, aby to tak wyglądało - odrzekł.Naprawdę wierzyłem, żemieliśmy szansę.- Tak, ale teraz już wszystko stracone.- Tak bardzo bym chciał, abyś myślała inaczej - w jego głosie słychać było cieńnadziei.- Ktoś z nas musi stać twardo na ziemi - zauważyła gorzko.91SR- To my kierujemy sobą i życiem.Nie daj sobie nigdy wmówić czegoś innego.Elda uśmiechnęła się z rezygnacją.W innych warunkach pewnie przyznałaby murację, ale teraz.wydarzenia przerosły ich, nie mieli na nie wpływu.- Nie, czasami życie decyduje za nas i zmusza do przyjęcia pewnych faktów.- Nie zgadzam się - rzucił ostro.- Możemy jeszcze wszystko zmienić.- Och, przestań, chodzmy już - pociągnęła go za rękę.Ruszyli szybkim krokiem,bo deszcz nasilał się coraz bardziej.Myślała o tym, co powiedział.Musi wyprowadzićgo z błędu.Wiedziała już, co do niej czuje, i to jej wystarczyło.Teraz szła do domuChiavego, aby pozostawić go tam, aby oddać go innej kobiecie.Chciała go zapamiętaćtakim, jakim był na początku, i takim, jakim jest teraz.Wiedziała, że będzie tęsknić,jednak chciała zachować te wspomnienia.Poza tym chciała poznać Donatellę, którą takszanuje jej ukochany mężczyzna.- A więc jesteście - powitał ich Chiave.- Colin, jesteś okrutny, jak mogłeśnarazić biedną Eldę na zmoknięcie - rzucił do przyjaciela, widząc jej mokre włosy iubranie.Colin zaśmiał się i poklepał go poufale po ramieniu.Ona uśmiechnęła sięnieśmiało.Nagle pożałowała, że tu przyszła, bo poczuła się jak intruz.Chiave, jakby chcąc rozproszyć jej obawy, nachylił się i pocałował serdecznie woba policzki.Zaczerwieniła się, oddając mu pocałunki.Wtedy wziął ją pod ramię izaprowadził do salonu.- Bardzo żałujemy, że wkrótce nas opuścisz - mówił do niej.- Byłaś wspaniałąpartnerką Colina.- No cóż, każde z nas ma swoje zobowiązania - odparła z naciskiem.- A jednak szkoda - rzekł cierpko.Zaczęła się zastanawiać nad jego słowami.O co mu chodzi? Chyba nie mówiłpoważnie? Może po prostu stara się być grzeczny? Kiedy znalezli się w salonie, Eldaod razu zauważyła Donatellę zapalającą świece na stole.Dostrzegłszy ich, dziewczynauśmiechnęła się przez ramię i wyszła im na spotkanie.Zcisnęła ciepło rękę Eldy, poczym zarzuciła ręce na szyję Colina i ucałowała głośno w policzki.- Powinieneś wziąć samochód - powiedziała do niego.- Elda zupełnie przemokła.- To nie jego wina, bo oboje chcieliśmy się przejść.- Zdała sobie sprawę, że jejsłowa brzmiały zbyt ostro.Dziewczyna była ubrana ekstrawagancko, ale gustownie.Miała na sobiepomarańczowe, obcisłe spodnie i luzną zieloną tunikę z jedwabiu, przyozdobionądrobnymi ręcznymi haftami.Na jej szyi wisiały sznury kolorowych paciorków imałych jasnych muszelek.92SR- Chodz, przebierzemy cię w coś suchego - zwróciła się do niej Donatella, biorącją za rękę.Elda odruchowo cofnęła się.- Nie - powiedziała, po czym dodała szybko: - Chodzi o to, że twoje rzeczy niebędą na mnie pasowały.Jesteś taka drobna.Dziewczyna zaśmiała się perliście:- Spójrz na mnie - rzuciła, wskazując na swój brzuch.- Moje rzeczy mają teraz jeden rozmiar - obszerne.Elda nie wiedziała, co robić.Przerażona szukała pomocy u Colina, ale onuśmiechał się do Donatelli.W końcu ustąpiła i poszła za dziewczyną na piętro pometalowych spiralnych schodach.Wchodząc starała się uspokoić i opanować emocje.Odetchnęła głęboko.- Chętnie pożyczę od ciebie coś suchego - powiedziała tylko, by sprawdzićbrzmienie swego głosu.- Będziesz mogła wybierać do woli - ucieszyła się tamta.- Moja najlepszaprzyjaciółka, oczywiście po Colinie - dodała, co znowu rozdrażniło Eldę - jestprojektantką mody w Milano.Zawsze podrzuca mi projekty swoich strojów iwiększość gotowych modeli.To taka darmowa reklama - zaśmiała się.Tymczasemdotarły do jej pokoju.Urządzony był w tonacjach szarości.Jedną ścianę zajmowałowielkie abstrakcyjne malowidło
[ Pobierz całość w formacie PDF ]