[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Wszystko w porządku?  zapytał Meredith. Tak sądzę.Perez wyciągnął chusteczką i wytarł oczy.Usłyszał chrząknięcie z przeciwnej stronysamochodu.Zobaczył gramolącego się przez okno Barnera, który prawdopodobnietrzymał tylną straż. O ile się nie mylę, nie oddał ani jednego strzału  powiedział i odwrócił się, żebywyjrzeć przez okno. Nie jestem pewien, czy nie próbował  odparł ponuro Meredith. Co najmniej dwaz tych węży śledziły każdy mój ruch od momentu, kiedy maszyna przekroczyła prógbudynku. Rozwalił go pan?  zapytał Barner. Nawet nie próbowałem.Strzelałem w odnóża i próbowałem przewrócić machinę,żebyśmy mogli uciec.135  Może pomógł też pył. Barner patrzył teraz do przodu. Myśli pan, że to tutejszapolicja? Albo alarm antywłamaniowy  podsunął Hafner. Alarmy antywłamaniowe najczęściej ustawia się w pojedynczych domach powiedział Perez i wykasłał z płuc resztki pyłu. U nas  powiedział Hafner. Ale całe to miejsce urządzono dość wygodnie jak nastandardy ludzkiej.no, przynajmniej zachodniej kultury.Bardzo możliwe, żetowarzyski lud Prząśników utworzył scentralizowany system kontroliantywłamaniowej. To tylko inna nazwa policji. Barner zlekceważył rozróżnienie. Pytanie, iletakich maszyn nadal działa.Weszli w ostry zakręt i samochodem trochę zarzuciło. Myślę, że może pan już teraz zwolnić, Nichols  zwrócił uwagę Meredith. Tak.Dobra.Nichols rozejrzał się szybko na wszystkie strony i jakby niechętnie zmniejszyłnacisk na pedał gazu.Perez uporczywie wpatrywał się w geologa.Zastanawiał się, czynaukowiec przejął się tym całym zajściem.Stopniowo dotarło do niego, że on sam byłwtedy zbyt zajęty, żeby zdać sobie sprawę z tego, co mogła im zrobić Gorgonia Głowa.Niespotykana architektura i ukształtowanie podłoża Prząśnickiej Groty utrudniałyprawidłową ocenę odległości.Okazało się, że mur znajdował się dalej i był wyższy, niżto ocenili u wejścia do tunelu.Wznosił się dobre sześć metrów nad nimi, a jegopowierzchnię pokrywał zawiły wzór łagodnych barw.Wyglądało to tak, jak gdyby setkatęcz złączyła się w jedną całość i przylgnęła do czoła lodowca.Meredith skrzywił się.Malowidło napełniało go dziwnym niepokojem. No i co, pułkowniku?  odezwał się z tyłu Perez. Zbudowano to dla obrony, czynie?Meredith powiódł wzrokiem wzdłuż muru.%7ładnych blanków ani otworów, przezktóre można by strzelać, żadnych baszt czy wieżyczek.Mur nie nosił nawet śladów, żecoś takiego kiedyś tam było. Byłby to bardzo pasywny system obrony  powiedział. Niezależnie od tego muszęsię dostać na drugą stronę.Czy ktoś widzi jakąś przerwę w murze albo bramę? Chyba widziałem tam na lewo jakąś szczelinę  powiedział Barner i spojrzał wtamtym kierunku. Ale nie mogę jej teraz znalezć. Może maskuje ją kolorowy wzór  zastanowił się Meredith.Chodzmy się rozejrzeć.Wsiedli do samochodu.Już piętnaście metrów dalej znalezli wysoki, wąski otwór,który widział wcześniej Barner. Nigdy bym nie uwierzył, że tak trudno znalezć zwykłą dziurę  mruknął Barner izajrzał przez otwór na drugą stronę muru.136  Tak.Z pewnością nie uda się nam wjechać tam samochodem, pułkowniku, alewygląda na to, że do wieży jest tylko dziesięć minut drogi piechotą.Meredith ruchem dłoni nakazał mu się odsunąć i przeszedł przez otwór.Wodróżnieniu od miasta po drugiej stronie muru, ta część groty była prawie pozbawionazabudowań.Te, które zauważył pułkownik, wyglądały raczej na domy mieszkalne, niżsiedziby przedsiębiorstw czy budynki przemysłowe.Były długie i niskie,nieudekorowane tak, jak widziane wcześniej kopulaste domy.Mogły to być miejskiebary samoobsługowe i centra rekreacyjne, pomyślał Meredith.A te wolne przestrzenieto pewnie ogrody albo las.W takim wypadku wieża byłaby.czym?Wieża.Wznosiła się nad okolicą blisko pół kilometra przed nimi.Wyglądała jakskrzyżowanie iglicy kościelnej z wieżą kontrolną na lotnisku.Mierzyła jakieśpięćdziesiąt metrów, jak oszacował pułkownik, a w połowie wysokości i przy samymszczycie miała coś, co przypominało szerokie okna.U jej podstawy skupiało się sześćbudynków o płaskich dachach.Czyżby pomieszczenia dla służby albo kwatery dlanocnej zmiany? A może to stamtąd wychodziły te małe kreatury jak ta, na którą sięnatknęli? Pójdziemy pieszo  oznajmił Meredith po powrocie do grupy. Majorze, proszęwyjąć z bagażnika karabiny i cztery granaty.Doktorze Hafner, proszę pójść z majoremi przynieść licznik Geigera.Jest pod przednim siedzeniem pasażera.Oczy Hafnera rozszerzyły się na wzmiankę o dodatkowej broni, ale zgodził się bezsłowa.Meredith spojrzał na zegarek: minęła już jedna godzina z czterech, którewyznaczył na rekonesans.Powrót powinien zająć mniej czasu, ale dwie godziny to zamało, żeby zbadać całą wieżę.Będą musieli wybrać części, które wydadzą sięnajbardziej interesujące.Barner i Hafner wrócili ze swoim ładunkiem. Dobra  powiedział Meredith i przewiesił przez ramię stonera kaliber 5,56 mm iprzyczepił dwa granaty strzelnicze do paska u spodni. Trzymajcie się w luznej grupcei miejcie oczy szeroko otwarte.Budynki wokół podstawy wieży nie były, jak przypuszczał wcześniej Meredith,połączone z jej strukturą.Stały ze dwa, trzy metry od jej matowej, metalowej ściany. Ciekawe  zauważył Hafner, kiedy okrążali wieżę w poszukiwaniu drzwi. Topierwsza konstrukcja bez tej białej ceramicznej warstwy. Może zbudowali ją pózniej?  zastanowił się Perez. W ostatnim okresie; kiedy niemieli już czasu na wykończenie? Albo może jest podatna na drgania  powiedział Meredith, pamiętając kruchąceramikę w budynku w wiosce. Po tamtej stronie chyba są drzwi.Chodzmy zobaczyć.Podobnie jak wszystkie drzwi w okolicy, te też były wysokie, smukłe i kunsztowniewykonane.Stały otworem.Prowadziły do pustego pomieszczenia, które wyglądało napoczekalnię.Kształtem przypominało mały kawałek placka z odgryzionymkoniuszkiem.Brakujący fragment uzupełniał sięgający do sufitu walec.137  Winda, jak sądzę  powiedział Barner [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl