[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dla cze go mu siał się jejspodo bać ktoś taki& nie od po wied ni? Poza tym skąd pan wie, jak dłu gomiesz kam we Fran cji? Wno szę z pani ak cen tu Musi pani miesz kać tu taj przy naj mniej odroku, je śli z taką swo bo dą wła da ję zy kiem. Od dwóch lat, je śli cho dzi o ści słość.Uśmiech nął się le d wie do strze gal nie. No pro szę.Mam do sko na łą in tu icję w ta kich spra wach. Nie ocze ku ję od ni ko go ga lan te rii od po wie dzia ła cią gle po iry to wa na.Nie tyl ko świet nie wy glą dał, w do dat ku pięk nie pach niał.Sub tel ną miławoń po mie sza na z le d wie wy czu wal nym za pa chem do bre go ty to niu.Przy je cha łam pra co wać. Z pew no ścią mruk nął. Co nie ozna cza, że nie może się pani do brzeba wić w cza sie po by tu w Mi ra bel.Jed no nie wy klu cza dru gie go.Grał jej na ner wach.Draż nił ją.Wy trą cał z rów no wa gi.Ru szy li po wo limrocz nym ko ry ta rzem w stro nę znacz nie le piej oświe tlo nych scho dów.Była przy zwy cza jo na do eu ro pej skie go flir tu, któ ry zwy kle ozna czał nie -win ną grę słow ną.Wie dzia ła jed nak, że tym ra zem ma do czy nie nia z ko -bie cia rzem.Sam sie bie tak okre ślił w ję zy ku, któ re go ja ko by nie ro zu mia ła.Nic dziw ne go, że za cho wy wał się sto sow nie do roli, któ rą po sta no wił od -gry wać.Wła śnie tak po wi nien za cho wy wać się nie po praw ny pod ry wacz.Chloe nie mia ła ocho ty po dej mo wać pro po no wa nej przez nie go gry.Czu ła, że ten fa cet w grun cie rze czy jest kimś zu peł nie in nym, niż pró bu jejej wmó wić.Gdy by po zwo li ła mu się do sie bie zbli żyć, nie po zby ła by się gotak ła two.Nie skoń czy ło by się na nie win nych słow nych po tycz kach. Mon sieur To us sa int& Ba stien po pra wił ją. Ja też chciał bym ci mó wić po imie niu, Chloe.Ni g dy do tąd nie zna łem żad nej ko bie ty o tym imie niu.Uro cze.Gład kie sło -wa, mięk ki jak piesz czo ta, ak sa mit ny głos. Ba stien ska pi tu lo wa ła. Na praw dę uwa żam, że to nie naj lep szy po -mysł. Masz ko goś? Na wet je śli je steś z kimś zwią za na, na le ży ci się odro bi naroz ryw ki.To, co zda rzy się tu taj, nie wyj dzie poza te mury.Mo że my bar -dzo miło spę dzić czas ku sił.Nie była pew na, jak by za re ago wa ła, gdy by cho dzi ło o ko goś in ne go.Zwy kle cał kiem nie zle po tra fi ła ra dzić so bie w kło po tli wych sy tu acjach.Jed nak te raz po czu ła się jak w pu łap ce, bo Ba stien po do bał się jej, po cią gałją, a jed no cze śnie na pa wał lę kiem.Kła mał jak z nut, to oczy wi ste, nie wie -dzia ła tyl ko, w ja kim celu.Za trzy ma ła się.Zza po dwój nych, uchy lo nych drzwi sły chać było roz mo -wy in nych go ści, mie sza ni nę fran cu skie go i an giel skie go.Otwo rzy ła usta,wa ha jąc się, co po wie dzieć, ja kie go użyć ar gu men tu.Ba stien ją uprze dził: Po do basz mi się szep nął. Nie pa mię tam, kie dy ostat nio by łem takiocza ro wa ny.Za nim zdą ży ła za re ago wać, ob jął ją i za czął ca ło wać.Jest w tym do bry, po my śla ła jak przez mgłę, sta ra jąc się nie od po wia daćna po ca łu nek.Czu ła jego dło nie na swo im cie le, jego war gi na swo ichustach.Za mknę ła oczy, a Ba stien ca ło wał jej po licz ki, po wie ki, po tem zno -wu usta, szy ję.Nie wie dzia ła, co zro bić z rę ka mi.Po win na go ode pchnąć, ale nie zna la -zła dość siły.Jego lek kie po ca łun ki, piesz czo tli we mu śnię cia spra wia ły, żebu dzi ło się w niej pra gnie nie, by ca ło wał ją jesz cze żar li wiej.Ten je den raz,bo wię cej nie bę dzie miał po temu oka zji.Nie po zwo li mu, po win na za temdo koń ca wy ko rzy stać i od czuć to, co się te raz dzie je.Każ de mu wol no raz skosz to wać za ka za ne go owo cu, po wie dzia ła so bie,kie dy ujął jej twarz w dło nie.W koń cu je ste śmy we Fran cji, oj czyz nie mi ło -ści.Już mia ła od dać się cał ko wi cie roz ko szy, kie dy w gło wie ode zwał się nie -mi le brzmią cy, na tar czy wy dzwo nek ostrze gaw czy.Ba stien był zbyt do bry.Zbyt do brze ca ło wał.Wie dział, do cze go mogąsłu żyć dło nie, ję zyk, war gi.Gdy by była ciut głup sza, da ła by się po nieść po -żą da niu.Coś tu nie gra ło.On uda wał.Czu ła to, była tego pew na
[ Pobierz całość w formacie PDF ]