[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Mnie on jeszcze mniej.Rozdrażniło go jednak okazane lekceważenie, a także wiadomość, że królewiczmieszczan wzywał na narady, od chłopów zbierał wiadomości, niewiele czasu poświęcającrycerstwu.Widno od obronności kraju ważniejsze mu zródła wpływów do skarbu.Wojewodazbierać się jął do Czarnkowa, na uwagę jednak Tomisława, że jawnie przez to okaże, iż unikaspotkania z Kazimierzem, który wkrótce królem może zostać, odparł ze złością:- Jeszcze nikt nie rządził w Wielkiej Polsce, kogośmy nie chcieli.Jeśli o tym Kazkonie wie, niechaj zapyta rodzic jak z wielkopolskiego stolca zsiadł, kiedy się nam nie spodobał.Wyjechał do swych grodów nad Notecią i zajął się własnymi sprawami, pewny, żeKazimierz rychło zmuszony będzie prosić go o pomoc i radę.Darmo jednak czekał, królewicbawił na południu, termin rozejmu z Zakonem upływa wkrótce, a Wincenty nie mógłbyusprawiedliwić poniechania przygotowań do obrony obecnością królewicza.Umacnia jąłprzeto grody i zamierzał zwołać zjazd rycerstwa, gdy wraz z wieścią o przedłużeniu rozejmuotrzymał rozkaz, b urząd starosty zdał Kazimierzowi.Tego w czasie nadciągającej rozprawy zZakonem nie spodziewał się.Pohamował wzburzenie, ale gdy posłańcy odeszli, mruknąłzjadliwie:- Obaczym, jak sobie ten żółtodziób bez nas porad Jeszcze mnie prosić będą, bymstarostwo objął z powrotem.Nie poniechał jednak przygotowań do obrony włości i grodów własnych i swychrodowców, choć równie jak Aokietek nie sądził, by uderzenie krzyżackie skierowane zostałona Wielką Polskę, zwłaszcza że wiedział, iż na współdziałanie Luksemburczyka Krzyżacyjeszcze liczyć nie mogą.Wprawdzie podjazdy donosiły, że na granicy pomorskiej krzyżackioddziały z północnych komturii uganiają się po borach z gromadami chłopstwa i zbiegów, aleoznaczało to jedynie, że pilna stała się potrzeba utrzymania łączności ze Zląskiem.Gdy okres rozejmu upłynął, wojewoda zebrał hufce własne i rodowców i ruszył wgórę Noteci, gdzie prędsze i pewniejsze otrzymać mógł wieści.Pierwsze nadeszły w połowielipca.Znaczne wojska krzyżackie ruszyły z Torunia, ponownie zajęły Wyszogród iBydgoszcz, po czym podeszły pod Gniewków.Wystraszony książę Kazko wysłał prośbę dowielkiego marszałka, by go zostawiono w spokoju, ponieważ do walki mieszać się nie chce,żadnej pomocy królowi nie udzieli ani załogi jego do grodu nie wpuści.Jak ongiś von Plotzkew Tczewie, von Altenburg odpowiedział drwiną: znając księcia, wierzy, że mu do walki niespieszno, ale może być do niej zmuszony ze strachu przed stryjem, który, nie pytając go,zechce niewątpliwie Gniewków obsadzić własną załogą.By się przeciw temu zabezpieczyć,Zakon żąda, by książę syna oddał w zakład, a gród w Gniewkowie lepiej by sam zburzył,niżby to miały uczynić wojska zakonne, z wielkim żalem chrześcijańskiej krwi, która by przytym popłynąć mogła.Wśród kpin nadzorujących Krzyżaków Kazko gorliwie jął się wykonania rozkazów i zpłaczem pożegnał syna, którego Krzyżacy odesłali do Malborka, a sami nocą odeszli wniewiadomym kierunku.Otrzymawszy te wieści, wojewoda pogardliwie wobec zebranychodezwał się:- Ostał ślimak bez skorupy.Jeno dlatego nie rozdeptali go, by ciżmy nie zabrudzić.Onże też bywał królewskim namiestnikiem.Obaczym, co drugi ślimak pocznie, gdy na niegokolej przyjdzie.Jątrzyło wojewodę, że królewicz po powrocie z objazdu osiadł w Pyzdrach, a nie wPoznaniu, widocznie nie zamierzając żadnego kroku uczynić, by spotkać się z wojewodą.Wmiarę napływania dalszych wieści o rejsie jasne się stało, że celem jego są właśnie Pyzdry.Niejasne było natomiast, czy Kazimierz wie o nadciągającym niebezpieczeństwie.Wincentyzaciął się jednak; skoro Kazimierz jest królewskim namiestnikiem, jego rzeczą zbierać wieścii czynić przygotowania do odparcia najazdu.Jeśli chce, by go wyręczyć, niech prosi.Niemniej wojewoda z hufcami nadwornymi i rodowymi szedł równolegle do krzyżackiegopochodu, postanowiwszy jednak nie mieszać się do walki, chyba w obronie własnych irodowych włości.Marszałek von Altenburg istotnie znał miejsce pobytu Kazimierza i wiadomośćzamierzał wykorzystać dla zakończenia przewlekłej sprawy bez większego wysiłku i strat
[ Pobierz całość w formacie PDF ]