[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- To się robi trochę denerwujące.Żaden z tych krzyży, o których czytałam, nie przypomina twojego tatuażu.Spojrzeliśmy na sterty książek zawalające cały stół.Nic.Nie znajdujemy żadnych informacji.To bez sensu.Sfrustrowana i zmęczona, złożyłam przedramiona na stole i oparłam o nie czoło.296- Zdaje się, że wracamy do punktu wyjścia.- Shay zatrzasnął gruby tom poświęcony historii sztuki.- A co właściwie jest tym punktem wyjścia? - Odwróciłam się i spojrzałam na niego.- Tłumaczenie książki.- Odsunął historię sztuki i przyciągnął do siebie Wojnę każdego z każdym.- Pewnie masz rację.- Poruszyłam głową do przodu i do tyłu, żeby rozluźnić kark.- Ale może powinieneś przejść dalej.- Hę? - Shay już przerzucał kartki.- Zamiast na początek, zajrzyj na koniec.Mówiłeś, że ta kobieta zaśpiewała ci ostatnie linijki tekstu, a potem dodała: „tu spoczywa Haldis”.Więc może powinniśmy przeczytać ostatnią część książki, a nie początek.Zresztą, mówiłeś, że jest najkrótsza, więc przynajmniej pójdzie szybciej.- To nie jest zły pomysł - odparł Shay i otworzył książkę, zaczynając od tylnej okładki.Wróciłam do gapienia się na ryciny średniowiecznych krzyży.Shay odchrząknął.Uniosłam wzrok, ale on wpatrywał się w księgę Opiekunów.- Ehm, chciałem cię o coś zapytać.Zmarszczyłam brwi, słysząc udawaną nonszalancję w jego głosie.- Tak?- Ostatnio słyszałem w szkole mnóstwo gadania o tej imprezie, tej całej Krwawej Pełni.-Podniósł słownik łaciński i zaczął bawić się kartkami, ale na nie nie patrzył.-Zdaje się, że zostało już tylko parę dni.- Tak.- Nie zapuszczaj się w tę stronę, Shay.Proszę cię.Proszę.- O co w tym chodzi? - Oparł się wygodniej na krześle.- Aaa.- Poczułam ulgę.- Hm, niech pomyślę.To się nazywa Bal Krwawej Pełni, ale wszyscy mówią Krwawa Pełnia.To trochę dziwna impreza, coś jak Halloween skrzyżowane z oficjalną potańcówką.Rodzice śmiertelnych uczniów przyjeżdżają, żeby po balu zawlec swoje dzieci do domu na jesienne ferie.Zawsze jest orkiestra kameralna, mnóstwo alkoholu i nikomu nie297sprawdzają dokumentów.Jest idiotycznie, ale ogólnie dość zabawnie.Każda osoba związana ze szkołą, uczeń czy rodzic, jest zapraszana.Dorośli zwykle dużo piją, gadają o swoich portfelach akcji, a potem wypisują czeki na rzecz szkoły.Uczniowie też dużo piją i tańczą w fikuśnych ciuchach, których nigdy więcej nie włożą.- Dlaczego to się nazywa Krwawa Pełnia? - spytał.Zagięłam palce jak szpony.- Bo odbywa się podczas pierwszej pełni po pełni zbiorów3.I nazywa się właśnie Krwawą Pełnią.Shay wstał i podszedł do okna, żeby popatrzeć na liście spadające jak deszcz.- Ale dlaczego krwawa?- Bo pełnia księżyca daje najlepsze światło do polowania o tej porze roku.- Moje kończyny drgnęły na myśl o polowaniu.- To noc Wielkich Łowów.Czasem nazywa się ją też pełnią myśliwych.W tym roku wypada trzydziestego pierwszego października.Trochę późno jak na krwawą pełnię, ale tak wyszło.Tego dnia będzie bal.Odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć.- Nie prościej by było po prostu nazwać go balem halloweenowym? Czy może wasi panowie mają coś przeciwko cukierkom?Na chwilę stanął mi przed oczami Logan biegający z koszyczkiem od drzwi do drzwi.Ciekawe, za co by się przebrał.- Nie, to Samhain, pamiętaj.Halloween nie jest prawdziwym świętem.Opiekunowie mają świra na punkcie dawnych obrzędów, swoich tradycji.Więc mamy Bal Krwawej Pełni.Zawsze tak się nazywał.- Ledwie wspomniałam o tradycjach, ścisnął mi się żołądek.- I wszyscy na niego chodzą? Nie tylko ludzie? - Był jakoś dziwnie zdenerwowany.3 W kulturze anglosaskiej popularne są określenia wywodzące się z dawnych zwyczajów łowieckich i rolniczych.Każda pełnia w ciągu roku ma swoją folklorystyczną nazwę.Pełnia zbiorów to pierwsza pełnia po rownonocy jesiennej.Krwawa pełnia, znana też jako pełnia myśliwych, to druga pełnia po rownonocy jesiennej (przyp.tłum.).298Kiwnęłam głową i przyjrzałam mu się nieufnie; jego zmieniony ton budził moją podejrzliwość.- To niezła impreza.Wszyscy przychodzą.Krwawa pełnia i bal na zakończenie roku to w zasadzie jedyne okazje, żeby wszyscy uczniowie zabawili się razem.Myślę, że istnieją tylko po to, żeby dać śmiertelnikom namiastkę normalności w tej szkole.Zabębnił palcami w blat stołu i nagle wypalił: - No dobra, wiem, że to trochę późno, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz, bo jestem facetem i nie pomyślałem o tym wcześniej.Poszłabyś na bal ze mną?Żołądek wpadł mi do butów.Właśnie tego się obawiałam.- Calla? - Nie chciałam na niego patrzeć.- Odpowiesz mi?- Nie mogę - odparłam cicho, wreszcie na niego spoglądając.Oparł się o stół; jego wargi wykrzywił nieprzyjemny uśmiech.- Dlaczego nie?- Będę z Renem.Idę na bal z nim, ale tylko na godzinę czy dwie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]