[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dziewczyna coś ukrywa.Na pewnopodejrzewała, że ciała mogą być skażone.Na Boga, przyniosła nawet ze sobą licznik.Ale gdyto się potwierdziło, wyraznie się przestraszyła.Przeraziła nawet.- Zdecydowanie - zgodziła się Laurie.- Musimy zlecić komuś jej odszukanie.- Jestem za.Zastanawiał się chwilę.- Sprawdzmy wycinki tego drugiego.Maureen, zadowolona, że może coś zrobić, przyniosła preparaty z jelit Yamamoto.Wyglądały kropka w kropkę tak samo jak materiał pobrany od noblisty, ale nie mieli pojęcia,czy także są skażone.Pia zabrała licznik Geigera ze sobą.- Zadzwońmy do DeVriesa - Jack przypomniał sobie o głównym toksykologu.- Możenam powie, jak ustalić, z którym izotopem mamy do czynienia.Laurie z kolei przypomniała sobie o zestawach na wypadek katastrof, o które władzezakładu się wystarały po ataku na wieże World Trade Center.Okazało się wtedy, że ZakładMedycyny Sądowej jest zupełnie na takie wydarzenia nieprzygotowany, jak zresztą większośćinstytucji miejskich, a w obliczu ewentualnego nuklearnego zamachu terrorystycznego byłbycałkiem bezradny.- Chyba w zestawie na wypadek katastrof jest detektor - powiedziała.- Powinien bezproblemu wykryć i zidentyfikować radioizotopy.Pamiętasz? Bingham nalegał na jego zakup.Jack nie przypominał sobie tego faktu, ale ufał pamięci żony.Kiedy wyszła pourządzenie, zadzwonił doJohna DeVriesa i spytał, jak mogą zidentyfikować materiał radioaktywny.- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.Na szczęście nigdy jeszcze nie musiałem tegorobić.Jedyne przypadki skażeń, z jakimi w zakładzie miałem do czynienia, to pacjencipoddawani radioterapii czy radiodiagnostyce, a więc takie, gdzie z góry wiedzieliśmy, jakiizotop promieniotwórczy wchodzi w grę.Zdaje się, że trzeba by wykorzystać metodęatomowej spektometrii absorpcyjnej, ale jeszcze do ciebie oddzwonię, żeby to potwierdzić.Jest piątek wieczór, wiesz o tym, Jack?- Tak, wiem, John.Wielkie dzięki.Póki co byli w kropce.Potem wróciła Laurie.Znalazła zestaw, a w nim ręcznyspektrometr model 935 do wykrywania i identyfikacji izotopów, wyprodukowany przezBerkeley Nucleonics Corp.Wspólnie z Jackiem przeczytali instrukcję obsługi, a następniewykonali pomiar emisji pierwiastków obecnych w próbce.Choć dominowały cząstki alfa,urządzenie wykryło także niski poziom promieniowania gamma i to ono dało odpowiedz:polon-210!- Opinie z obu sekcji są błędne - stwierdził Jack.- Cholera, zupełnie to przegapiłem.To nie był wypadek.- Najwyrazniej.Wiesz coś więcej na temat polonu?- Co nieco.Przede wszystkim nie jest stosowany w medycynie.A wiesz, jak się goużywa? W połączeniu z berylem.A wiesz po co? Cząstki alfa z polonu powodują poprzezberyl uwolnienie neutronów, które odgrywają rolę zapalnika w broni atomowej.- Dobry Boże! - wykrzyknęła Laurie.- Skąd ty masz taką wiedzę?- Nie wiem, obiło mi się o uszy.- Przypomniał sobie coś jeszcze.- To właśnie zapomocą izotopu polonu zabito tego Rosjanina w Londynie.Pamiętasz?- Tego zbiegłego eksoficera KGB?- Właśnie.Oboje, jak większość medyków sądowych, zainteresowała podówczas ta sprawa.- Musimy to zgłosić do Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego - stwierdziłaLaurie.- Tak - zgodził się Jack.- To oczywiście nie świadczy jeszcze o tym, że Rothman iYamamoto wytwarzali broń jądrową, ale oznacza, że nie umarli tylko na dur brzuszny.Zpewnością byli zakażeni pałeczkami duru, ale oprócz tego mieli chorobę popromienną.Gdybym miał teraz zgadywać, powiedziałbym, że dur był tylko przykrywką i że to polon byłprawdopodobnie przyczyną śmierci.Powinno mnie zastanowić, że całe jelito było zajęte.- Nie wymagaj od siebie za dużo - powiedziała Laurie.- Zapewniam cię, że nikt by nato nie wpadł.- Chyba masz rację - zgodził się Jack, choć przez chwilę się zastanawiał, czy niepróbuje się usprawiedliwiać.- Muszę przyznać, że to szatańsko pomysłowy sposóbpozbawienia kogoś życia.I sprawcy, kimkolwiek jest, o mały włos by się upiekło.Ja siędałem wyprowadzić w pole.Wszyscy byśmy się dali nabrać, gdyby nie ta dziewczyna.Apropos, gdzie się podziewa Chet? Może udało mu się ją namówić, żeby została?Wyciągnął komórkę i zadzwonił do przyjaciela.- Chet, ta dziewczyna jest tu jeszcze? Słuchał przez chwilę.- W porządku.Lepiej chodz na górę.Rozłączył się i popatrzył na Laurie.- Poszła.Chet twierdzi, że w ogóle nie chciała go słuchać i dosłownie wybiegła zbudynku.Nawet nie zdążył wziąć od niej numeru telefonu.- Trzeba ją odszukać.Może być w niebezpieczeństwie.- Słusznie.Jeśli sprawca wie, że ona wie.- Nie dokończył.Laurie i tak domyśliła się,co chciał powiedzieć.Zmienił temat.- Zadzwonię do szefa.Będzie z tego sensacja i cyrkmedialny.- A ja zadzwonię do Lou.A potem do Pauli.Wygląda na to, że posiedzimy tu do nocy.Jack skinął głową.Popatrzył na Maureen.- Przepraszam za całe to zamieszanie - powiedział.- Ale sytuacja jest nadzwyczajna.Mogłabyś przynieść resztę wycinków? Trzeba je umieścić w jakimś pojemniku ochronnym.- Robi się.Zostawili ją samą i zeszli piętro niżej do pokoju Laurie.Kiedy Jack próbował siępołączyć z doktorem Haroldem Binghamem, szefem Zakładu, powoli docierały do niegoczekające ich problemy: sprawa była głośna i dotyczyła dwóch wybitnych naukowców,tymczasem on błędnie ustalił przyczynę i charakter śmierci.Niby dotarł w końcu do prawdy,ale wątpił, by to udobruchało Binghama.Nie dziwił się.Wiedział, że to Bingham będzieprzekazywał te wyniki i świecił oczyma przed najróżniejszymi instytucjami i agencjamipaństwowymi, i Jack mu wcale nie zazdrościł.Laurie tymczasem zadzwoniła z komórki do Lou Soldano.- Lou, tu Laurie.Możesz gadać? - Nie bawiła się we wstępy.- Witaj, Laurie, jak miło cię słyszeć - rzucił Lou ostrożnie.- Co się dzieje?- Mamy tu w zakładzie problem.A konkretnie chyba przypadek zatrucia polonem.Pamiętasz tę sprawę z Londynu sprzed czterech czy pięciu lat?- Oczywiście.Streściła mu pokrótce to, co się wydarzyło: wizytę tajemniczej studentki z licznikiemGeigera, jej zdenerwowanie na wieść, że zwłoki naukowców zostały zabrane, prośbę o zgodęna zbadanie pobranych wycinków i gwałtowną reakcję na wykrycie skażenia.- Jeśli masz rację i to rzeczywiście jest podwójne morderstwo wzorowane nazabójstwie tego Rosjanina, to gdy tylko przebąkniecie coś o KGB i promieniowaniu ,zrobi się z tego za przeproszeniem jedno wielkie gówno.Wszystkie agencje rządowe i stacjetelewizyjne zwalą się wam na głowę.A jeśli w sprawę zamieszani są Rosjanie, to mamyładny gips.Musicie się starać utrzymać to pod korcem.- Jack właśnie rozmawia z Binghamem.Ja zadzwonię do ludzi od rzecznika inaświetlę sprawę.- Dzięki, Laurie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]