[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Slider podskoczył z zaskoczenia.SRBrenner pokiwał głową.- Tak jest.Powiedział, że powinnagdzieś tam leżeć w okolicach budynku, pośród rzeczy odbudowy, bo może ona wyrzuciła ją z okna samochodu lubz balkonu i jeżeli ktokolwiek ją znajdzie, wszyscy będziemyumoczeni.Nie chciałem tam wracać, mówię panu, szefuniu,zwłaszcza że pełno tam było glin, bez urazy, co nie? Alegość mówi do mnie, żebym pomyślał rozsądnie.Ja mogłemtam iść jak jakiś zwykły koleś, za to jego od razu by wyłapa-li, boby się wyróżniał.Tak czy siak, koniec końców, poszed-łem tam wreszcie, ale niczego nie znalazłem.Powiedziałemmu to, kiedy znowu zadzwonił.Kazał mi wracać na miejscei znowu szukać, ale miałem dosyć, więc się zmyłem.- Gdzie?- Na wyspę Wight.- Brenner spojrzał przepraszająco.- Pomyślałem se, lepiej pojadę tam, gdzie nikt mnie nieznajdzie, i wydam forsę.Tylko jak przyszło co do czego,nie mogłem.Nigdy przedtem nie byłem w takiej sytuacjii mówię panu, szefie, napędziło mi to stracha.W ponie-działek wróciłem, żeby się z panem skontaktować.Czeka-łem przed komisariatem, żeby pana wyczaić, jak będzie panwychodził.- Dlaczego mnie, Ronnie? Pochlebia mi twoje zaufaniei w ogóle, ale.- Cóż, wiedziałem, że pan Raisbrook był w szpitalu, a z tąresztą bym się nie dogadał, bo umią tylko mleć ozorem,a nic nie kumają.Nie wiedzą niczego, co nie jest napisanew podręczniku.Wiedziałem jednak, że pan jest w porządku- rzucił z prostym i szczerym uznaniem.- W każdym raziewyczaiłem, że idzie pan do Korony, więc schowałem sięw bocznej uliczce, ale pan wyszedł z pubu z jakimś gost-kiem, więc się zmyłem.SR- Był tam ktoś jeszcze - rzekł Slider.- Wiesz, że mężczy-zna, z którym mnie widziałeś, został zamordowany następ-nego dnia?- To był on? Rany gościa, panie Slider, co się tu dzieje?Jakieś narkotyki czy jak?- Gorzej.- Coś dużego?- Obawiam się, że bardzo.- Po co ja brałem tę cholerną robotę - rzucił Ronniez goryczą.- Tylko że wtedy wszystko wyglądało niegroznie.Ten mój gość od telefonu, myśli pan, że będzie próbowałmnie dorwać?Slider zastanawiał się przez chwilę.- Nie wiem.Zależy od tego, jak szybko rozchodzą sięwieści.Dzisiaj oficjalnie zamknęliśmy dochodzenie.Kiedysię o tym dowiedzą, pewnie go powstrzymają.Oznacza to,że nigdy w życiu go nie dopadniemy, chyba że jest coś jesz-cze, co możesz mi o nim powiedzieć.Brenner zbladł jeszcze bardziej.-Przysięgam, szefie, jakbym wiedział, tobym panu po-wiedział.Niczego nie ukrywam.- Powiedziałeś, że wydawało się, jakby cię znał.?-Wielu ludzi mnie zna, ludzi związanych z wyściga-mi.To jeszcze nic nie oznacza.Jego głos brzmiał trochęznajomo, ale wszyscy panicze na wyścigach gadają po-dobnie.-W każdym razie jeżeli coś ci się przypomni, cokol-wiek.- Wiem.Nie musi mi pan mówić, szefie.- Tak przy okazji, Ronnie, czy poza tym jednym razemprzy Koronie śledziłeś mnie jeszcze kiedyś?SR- Nie - odparł krótko, a potem otworzył szeroko ustaz przerażenia.- O Boże przenajświętszy, śledzą pana, tak?Ten facio się dowie, że pan tu był!- Nie sądzę - uspokoił go Slider na tyle, ile potrafił.-Byłem bardzo ostrożny.Jak już mówiłem, kiedy dowiedząsię o zamknięciu sprawy, nie będą więcej ryzykowali.Jeżeliprzez najbliższe kilka godzin będziesz siedział cicho, nic cinie powinno grozić.Jest stąd jakieś inne wyjście?-Jak się pan wdrapie na okno, może się pan wydostaćprzez ogród, potem przez płot i następny ogród, i płotna ulicę.Czasami sam tak robię.Po tej stronie płotu stoiskrzynka, będzie panu łatwiej.- W porządku, skorzystam z tej drogi, na wypadek gdybyktoś obserwował wejście do twojego mieszkania.Nie sądzęjednak, żeby po tej nocy ktokolwiek cię niepokoił.- Mam nadzieję - wyjęczał żałośnie Ronnie.Mimo wszystko Slider postanowił zaparkować z dala oddomu Joanny.Pozostałą drogę pokonał pieszo, mając oczyi uszy szeroko otwarte.Podczas spaceru wiele przemyślał.Niewiele nowych informacji miało jakikolwiek sens.Kim,do cholery, był morderca? Jeżeli znał Ronniego Brenne-ra, należało prawdopodobnie założyć, że należał do fanówwyścigów konnych, ale w takim razie jakie było jego po-wiązanie z Anne-Marie? A może był po prostu płatnymmordercą? Były jednak w tej sprawie pewne aspekty, któreniepokoiły Slidera.Miał również to denerwujące uczucie, żejest coś, czego jego umysł nie potrafi uchwycić, czego niepotrafi sobie przypomnieć, coś, co widział kątem oka, coś,co ktoś powiedział od niechcenia.Nie mógł sobie przy-pomnieć, co to było, ale czuł, że gdyby zdołał, wszystkieSRelementy łamigłówki nagle wskoczyłyby na swoje miejsce,tworząc sieć wystarczająco gęstą, żeby wyłapać nawet małekróliczki.Joanna wpuściła go do środka.- Nie mam zbyt wiele czasu.Muszę wyjść za godzinę.Odpowiedział tylko chrząknięciem.Przyjrzała się uważ-nie jego twarzy, a potem bez dalszych komentarzy wprowa-dziła go do salonu, usadziła w fotelu i przyniosła drinka.Usadowiła się u jego stóp, oparła ramiona na jego kolanachi cierpliwie czekała.W końcu Slider upił nieco drinka, po-głaskał nieobecnym gestem jej włosy, a wreszcie spojrzał nanią.- Co się stało? - spytała.- Zamykają dochodzenie.- Dlaczego?- Najwyrazniej są przekonani, że mafia maczała w tympalce, to zaś oznacza, że sprawa jest dla nas za duża.Zajmiesię tym Yard.Oficjalnie to Thompson zabił Anne-Marie,a potem popełnił samobójstwo.- %7łeby zamydlić oczy prawdziwym winowajcom?- Częściowo po to, a częściowo dlatego, że nikomu taknaprawdę nie zależy na znalezieniu mordercy Anne-Marie.Była jedną z nich i kiedy zaczęła sprawiać kłopoty, uciszyliją.Kogo to obchodzi?- Athertona?- Niezbyt.Od początku uważał, że podchodzę do tegośledztwa zbyt osobiście, i przypuszczam, że miał rację.Atherton jest chłodnym, trzezwo myślącym, zrównoważo-nym facetem.Dla niego praca to po prostu praca.- Slider wie-dział, że nie była to do końca prawda, ale to, co powiedział,musiało chwilowo wystarczyć jako rozsądne przybliżenie.SR- Pomijając moje osobiste przekonania, nie znoszę zosta-wiać nieskończonej roboty.Jest tyle niewyjaśnionych wąt-ków.- Znowu się zamyślił.Joanna siedziała w milczeniu,popijając drinka i obserwując go.Nawet pomimo zamy-ślenia czuł jej obecność, ciepło, uwagę.Po chwili wróciłdo rzeczywistości.- Przepraszam, to dla ciebie niezbytinteresujące.- Interesujące - powtórzyła zamyślona.- Spotkaliśmy siętylko dzięki temu, że Anne-Marie została zamordowana.Czasami nie mogę tego przyjąć do wiadomości, a kiedymi się to udaje, czuję się potwornie winna, że jestem takaz tobą szczęśliwa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]