[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- I o co toczy siÄ™ gra?- Nie znam odpowiedzi na paÅ„skie pytania.Walada wstaÅ‚ i dr\Ä…cymi rÄ™kami zapiÄ…Å‚ mankiet koszuli, która i tak nadawaÅ‚a siÄ™wyÅ‚Ä…cznie do wyrzucenia.WybuchÅ‚ niespodziewanie, a\ wzdrygnÄ™liÅ›my siÄ™.- Porwali mnie i zwiÄ…zali.Nie wiedziaÅ‚em, czego ode mnie chcÄ… i co mi zrobiÄ… -wymachiwaÅ‚ rÄ™kami.- Mam dość tej zabawy! WycofujÄ™ siÄ™, bo mi \ycie miÅ‚e.Stryj podniósÅ‚ siÄ™ z siedzenia.Jacek i ja tkwiliÅ›my w Å‚awkach, czekajÄ…c na dalszyrozwój wydarzeÅ„.- To pan zaczÄ…Å‚ grÄ™ - przypomniaÅ‚ stryj.- ZresztÄ…, prowadzi jÄ… pan nieuczciwie,zdradzajÄ…c nam wyÅ‚Ä…cznie tyle, ile uwa\a pan za rozsÄ…dne, aby osiÄ…gnąć swój cel!- Nie jestem katem, tylko ofiarÄ…!Policjant stopniowo posuwaÅ‚ siÄ™ ku wyjÅ›ciu, czyniÄ…c z siebie co najmniej dziwaka.Bo kogo nie zainteresowaÅ‚aby kłótnia tego kalibru? I mnie puÅ›ciÅ‚y nerwy:- Jaka jest stawka?!- Nie wiem i nie mam zamiaru zadzierać z tym przeciwnikiem.Wam te\ nie radzÄ™ -Walada wzruszyÅ‚ ramionami i powoli odszedÅ‚.- ProszÄ™ go zatrzymać - powiedziaÅ‚ Jacek do policjanta.- Przykro mi, ale nie mam podstaw - mundurowy rozÅ‚o\yÅ‚ rÄ™ce.- Ten pan byÅ‚ tylkoofiarÄ… napaÅ›ci.Stryj ponownie zszedÅ‚ do krypty i zgodnie ze swoim zwyczajem dokÅ‚adnie obejrzaÅ‚wnÄ™trze pomieszczenia, w którym rozegraÅ‚a siÄ™ kluczowa scena.ZwiatÅ‚em latarki przeczesaÅ‚ Å›ciany pomieszczenia i podÅ‚ogÄ™.Chyba szukaÅ‚ Å›ladówbutów, bo schyliÅ‚ siÄ™ i przyjrzaÅ‚ siÄ™ posadzce.W koÅ„cu zebraÅ‚ w palce trochÄ™ biaÅ‚ychokruchów, chyba resztek cementu i dopiero potem opuÅ›ciliÅ›my katedrÄ™.- Co teraz? - zapytaÅ‚ zdegustowany przebiegiem wydarzeÅ„ Jacek.- Nic.Po poÅ‚udniu wracamy do domu - oÅ›wiadczyÅ‚ stryj.- Jak to? A zagadka? - obruszyÅ‚am siÄ™.- Na razie nie ma czego zgadywać - odparÅ‚ stryj.- No tak! - przytaknÄ…Å‚ mu Jacek.- Ta zamaskowana banda, kimkolwiek sÄ… jejczÅ‚onkowie, dowiedziaÅ‚a siÄ™ skÄ…dÅ› o naszym Å›ledztwie i postanowiÅ‚a samodzielniezebrać jego owoce.Ale zamiast bÅ‚yszczÄ…cych zÅ‚otem skarbów, jakich zapewnespodziewali siÄ™ w podziemiu katedry, znalezli cuchnÄ…cÄ… kurzem, pustÄ… kryptÄ™!- A zatem do domu! - ucieszyÅ‚am siÄ™ na pokaz.Faktycznie jednak zamierzaÅ‚amprzeprowadzić ze stryjem szczerÄ… rozmowÄ™.NurtowaÅ‚o mnie kilka zagadnieÅ„.NaprzykÅ‚ad dlaczego medalion doprowadziÅ‚ zÅ‚oczyÅ„ców do Kaplicy Elektorskiej, a naszawiódÅ‚ do kaplicy ZwiÄ™tej El\biety? CzuÅ‚am, \e stryj coÅ› przed nami zataiÅ‚.54ROZDZIAA ÓSMYROZCZAROWANIE * WIOSNA * ZAPROSZENIE DO MINISTERSTWA* WAHANIE STRYJA * CO ZATAIA PAN SAMOCHODZIK? * ZADANIE IZCIEDETEKTYWISTYCZNE * DYLEMATY ZOZKI * TOWARZYSZKANIEBEZPIECZNEJ PRZYGODY PILNIE POSZUKIWANA! * POLICYJNE PLOMBY IWIZYTA W KOMISARIACIE * ADRES CÓRKI DENATAWarszawa powitaÅ‚a nas deszczem lejÄ…cym siÄ™ ze skÅ‚Ä™bionych chmur.Szaremu miastu ulewa odebraÅ‚a resztki uroku, o ile takowy w ogóle to miastoposiadaÅ‚o.Jak zadecydowaÅ‚ stryj, tak postÄ…piliÅ›my i jeszcze tego samego dniawróciliÅ›my do domów.Sprawa podziemnego szpitala i medali nie zostaÅ‚a rozwiÄ…zana.Takie byÅ‚o moje zdanie, nie wiem, co sÄ…dziÅ‚ stryj, poniewa\ zawziÄ…Å‚ siÄ™ i nie chciaÅ‚nam niczego powiedzieć.Owszem przemknęła przez mojÄ… gÅ‚owÄ™ myÅ›l, \e nasz wyjazdz WrocÅ‚awia miaÅ‚ tylko uspokoić naszych przeciwników.Przyzwyczajeni do brawurowych akcji stryja, tym razem doznaliÅ›my z Jackiemrozczarowania.Có\, stryj jest tylko czÅ‚owiekiem i nie mo\na \Ä…dać, by czyniÅ‚ cuda!TydzieÅ„ pózniej jesieÅ„ na dobre przegnaÅ‚a letniÄ… aurÄ™.a i ta jesienna nie zagrzaÅ‚adÅ‚ugo miejsca, bo niebawem oddechem zmroziÅ‚a jÄ… zima.Jak to od niepamiÄ™tnychczasów jest w przyrodzie, nastaÅ‚a kolej na wiosnÄ™.W marcu skuta lodem przyrodaodetchnęła, spod Å›niegu wyjrzaÅ‚y główki pierwiosnków.Dwa tygodnie ciepÅ‚a i Å›wiat okryÅ‚ siÄ™ Å›wie\ymi liśćmi.Z wyjÄ…tkiem forsycji, któreoprószyÅ‚y \ółte kwiatki, wszystkie roÅ›liny zieleniÅ‚y siÄ™ radoÅ›nie.Ju\ dawno zapomniaÅ‚am o przygodzie we WrocÅ‚awiu i o uczuciu niespeÅ‚nienia, jakietowarzyszyÅ‚o mi, kiedy wróciliÅ›my do Warszawy.Stryj nie wspominaÅ‚ wiÄ™cej osprawie, wiÄ™c byÅ‚am pewna, \e uznaÅ‚ jÄ… za zakoÅ„czonÄ….WyrzuciÅ‚am z pamiÄ™ci obraz Walady, jeszcze prÄ™dzej wizerunek mÄ™\czyzny z siwymkucykiem.Towarzyszka Walady, kasztanowÅ‚osa piÄ™kność, zdawaÅ‚a siÄ™ nigdy nieistnieć.StaÅ‚y kontakt utrzymywaÅ‚am jednak z MonikÄ…, a to dziÄ™ki mojemu bratu, który- jak mi siÄ™ wydawaÅ‚o - polubiÅ‚ tÄ™ dziewczynÄ™ bardziej ni\ zwyczajnÄ… kole\ankÄ™.Chyba zaprzyjaznili siÄ™.Ostatnie dni maja przyniosÅ‚y nie tylko sÅ‚onecznÄ…, prawie upalnÄ… pogodÄ™, ale i nowewieÅ›ci.StaÅ‚o siÄ™ to w pewien poniedziaÅ‚kowy poranek.OkoÅ‚o dziewiÄ…tej w najlepsze plotkowaÅ‚am z przyjaciółkÄ… na temat jej chÅ‚opaka, gdyzadzwoniÅ‚a moja komórka.- ZosieÅ„ko, jesteÅ› mi potrzebna - bez zbÄ™dnych ceregieli oÅ›wiadczyÅ‚ stryj.- Mo\eszprzyjechać do ministerstwa?- Stryj namawia mnie do studenckich wagarów?- LitoÅ›ci! ZresztÄ…, nazywajmy rzeczy po imieniu.Niech bÄ™dÄ… te wagary, bylebyÅ›zaraz do mnie przyjechaÅ‚a.Najlepiej z Jackiem.- Jacek jest na wymianie jÄ™zykowej w Anglii - zakomunikowaÅ‚am zgodnie z prawdÄ…
[ Pobierz całość w formacie PDF ]